fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo i Sprawiedliwość

Sasin: 30-krotność? Musimy się liczyć ze zdaniem partii Gowina

tv.rp.pl
- Klub Prawa i Sprawiedliwości w Sejmie jest klubem koalicyjnym. 18 głosów w tym układzie parlamentarnym decyduje o większości, więc oczywiście musimy liczyć się ze zdaniem naszych sojuszników - powiedział wicepremier Jacek Sasin, pytany w RMF FM o sprzeciw Porozumienia Jarosława Gowina w sprawie zgłoszonego przez PiS projektu likwidacji 30-krotności ZUS.

"Zniesienie ograniczenia rocznej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe do trzydziestokrotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia spowoduje wzrost wpływów składkowych do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (szacowany na kwotę 7,1 mld zł)" - napisano w uzasadnieniu projektu.

Czytaj także:
"Nic nie warci". Kidawa-Błońska tłumaczy się ze swych słów o posłach Lewicy

Współtworzące Zjednoczoną Prawicę Porozumienie Jarosława Gowina zapowiedziało, że nie poprze likwidacji 30-krotności. Podczas głosowania projektu PiS, posłów Porozumienia ma obowiązywać dyscyplina - informował rzecznik ugrupowania Kamil Bortniczuk. Według Porozumienia, sprawa jest kluczowa dla przyszłości polskiej gospodarki, a argumenty, że rzecz dotyczy tylko najbogatszych, są nieprzekonujące i przedstawiają bogatych w złym świetle.

Wicepremier Jacek Sasin, który w nowym rządzie Mateusza Morawieckiego ma być szefem Ministerstwa Aktywów Państwowych, był o sprzeciw Porozumienia pytany w RMF FM. - Przykra sprawa - skomentował. - Tym bardziej, że nie ma mowy o żadnym zaskoczeniu ani nowym działaniu. Przed wyborami pan premier Gowin i jego partia wiedzieli, że takie plany są. Co więcej, premier Gowin na Radzie Ministrów głosował za budżetem, który uwzględniał wpływy z tej zmiany - dodał.

Sasin stwierdził, że proponowane zmiany odczułoby "mniej więcej" 300 tys. pracujących. - Tak naprawdę tę zmianę, w takiej wysokości już bardziej poważnej - 900 zł, mniej więcej, rocznie - to ci, którzy powyżej 20 tys. zł zarabiają - oświadczył oceniając, że jest to "rzeczywiście bardzo, bardzo niewiele osób".

Wicepremier zauważył, że partie tworzące Zjednoczoną Prawicę negocjują kolejną umowę koalicyjną. Pytany, czy "nic się nie dzieje, że Jarosław Gowin może głosować, jak chce?", przyznał, że "coś się dzieje". - Życzyłbym sobie, żebyśmy jednak byli w stanie, w ramach Zjednoczonej Prawicy, uzgadniać tego typu kwestie - powiedział. - Pewnie do ostatniej chwili będziemy na ten temat rozmawiać i przekonywać, żeby nie głosowali za - zadeklarował.

Sasin przyznał, że PiS musi się liczyć ze zdaniem swych sojuszników, ponieważ w obecnym układzie parlamentarnym 18 głosów, którymi w Sejmie dysponuje Porozumienie, decyduje o większości. - Jakbyśmy mieli wszyscy jedno zdanie, to byśmy byli w jednej partii, a nie jesteśmy. Trzeba rozmawiać. Do końca będziemy przekonywać, żeby głosować wspólnie - oświadczył.

Źródło: RMF FM
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA