fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Bruksela pozwoli Polsce na kanał

Dziś statki mogą pływać między Zatoką Gdańską a Zalewem Wiślanym tylko za zgodą Rosji. Nowy kanał zmieni tę sytuację
123RF
Rząd przekonał Komisję Europejską, że przekopanie Mierzei Wiślanej służy bezpieczeństwu UE.

Według informacji „Rzeczpospolitej" decydujące okazały się ubiegłotygodniowe rozmowy z unijnym komisarzem ds. środowiska, gospodarki morskiej i rybołówstwa Karmenu Vellą. Rząd szykował się do nich od dłuższego czasu, bo to od decyzji Velli zależy w praktyce aprobata Unii Europejskiej dla budowy kanału łączącego Zatokę Gdańską z Zalewem Wiślanym.

Rzeczpospolita

Bruksela lubi chętnych do współpracy

Choć minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk na łamach „Rzeczpospolitej" zapewniał niedawno, że rząd ma gotowy plan B na wypadek blokowania przekopu przez Brukselę, to celem było uzyskanie zapewnienia, że Komisja Europejska chce dalej z Warszawą na ten temat rozmawiać.

Dlaczego uzyskanie unijnej aprobaty jest tak ważne? Pozytywna ocena Komisji Europejskiej może zamknąć usta protestującym ekologom oraz Rosji, dla której planowana inwestycja jest całkowicie sprzeczna z jej interesami w regionie. Poza tym rząd liczy, iż UE dołoży się do szacowanej na 800 mln zł inwestycji, finansując np. projekty służące ochronie środowiska.

Resort gospodarki morskiej musiał więc po pierwsze, przekonać komisarza, że gabinet Beaty Szydło mimo złego wizerunku w Europie jest wiarygodnym partnerem do rozmów, a po drugie, że Warszawa jest gotowa na pełną współpracę z Brukselą w kwestii ekologicznych.

Dzień przed wizytą Velli resort wysłał do KE odpowiedzi na unijne pytania dotyczące związanych z inwestycją zagrożeń dla środowiska, na co Bruksela czekała już od sierpnia. Miało to pozytywnie zaskoczyć komisarza, który o tym, że odpowiedzi wysłano, dowiedział się podczas spotkania z szefem resortu Markiem Gróbarczykiem.

Ponadto, aby pokazać, że rząd PiS w przeciwieństwie – jak twierdzi Gróbarczyk – do poprzedników z PO chce poważnie dyskutować z Brukselą o Mierzei, powołano tzw. szybką grupę kontaktową. Jej zadaniem jest na bieżąco wyjaśniać wszelkie wątpliwości brukselskich urzędników.

– Liczymy, że w ten sposób pokażemy gotowość do dialogu z Komisją Europejską bez zbędnej zwłoki, która do tej pory budziła wiele kontrowersji wśród brukselskich urzędników. Mamy nadzieję, że dzięki powołaniu tej grupy już pod koniec marca poznamy oficjalną opinię Komisji w sprawie przekopania Mierzei – przekonuje źródło „Rzeczpospolitej" w rządzie.

Gróbarczyk zapewnił Vellę, że rząd będzie w pełni współpracował z Komisją przy tzw. kompensacji środowiska naturalnego. Zamierza m.in. przenieść siedliska ptaków żyjących na Mierzei na sztuczne wyspy, które mają powstać przy budowie kanału.

Nie zależeć od Rosji

Jednak decydujące znaczenie miało przekonanie unijnego komisarza, że budowa kanału łączącego Zatokę Gdańską z Zalewem Wiślanym ma znaczenie strategiczne dla bezpieczeństwa Polski oraz wschodniej granicy UE.

Według obowiązującej umowy z Rosją, podpisanej za czasów byłego szefa dyplomacji Radosława Sikorskiego, wyłącznie od dobrej woli Moskwy zależy, czy polskie statki przepłyną przez Cieśninę Piławską. Oznacza to, że żadne okręty NATO czy też polskiej Straży Granicznej bez zgody Rosji nie mogą wpłynąć do portu w Elblągu.

Jak wynika z naszych informacji, argumenty te miały znaleźć zrozumienie u komisarza Velli, który miał zapewnić w rozmowie z Gróbarczykiem, że Bruksela nie będzie blokowała budowy kanału i przekaże na tę inwestycję unijne środki. Pod warunkiem jednak, że polski rząd dołoży wszelkich starań, by straty dla środowiska były jak najmniejsze i w miarę możliwości skompensowane.

O zmianie stanowiska komisarza świadczy także jego niedawna wypowiedź, że „przepisy środowiskowe nie zabraniają przeprowadzania inwestycji czy projektów na obszarach Natura 2000" (a na takim właśnie obszarze ma być wykonany przekop Mierzei).

Stracą zwierzęta, zyska port?

Budowa kanału, najprawdopodobniej w miejscowości Nowy Świat, budzi sprzeciw przede wszystkim ekologów. Według nich przekopanie Mierzei zrodzi znacznie więcej problemów z ochroną środowiska, niż to przedstawia resort gospodarki morskiej: ptaki utracą swoje siedliska, a uwolnienie zanieczyszczeń i mułu utrudni zwierzętom zdobywanie pokarmu i rozmnażanie się.

Jednak zdaniem rządu koszt ten warto ponieść, gdyż budowa kanału ma strategiczne znaczenie dla kraju. Jej efektem ma być m.in. skrócenie o 50 mil morskich (94 km) drogi wodnej z portów trójmiejskich do portu w Elblągu, w którym wielkość przeładunków zwiększyłaby się z obecnych 0,5 mln do 3,5 mln ton rocznie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA