fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Japonia znów zwiększa wydatki na zbrojenia

123RF
Tokio piąty rok z rzędu zwiększa swój budżet wojskowy, czując się zagrożone ze strony Chin i Korei Północnej.

44 miliardy dolarów zostaną wydane między innymi na nowe systemy obrony antyrakietowej i budowę najnowszych okrętów podwodnych.

Japonia obawia się rosnącej agresywności swoich sąsiadów. Dwa lata temu Pekin otwarcie wznowił spór z Tokio o wyspy Senkaku. Spirala wydarzeń doprowadziła do antyjapońskich rozruchów w kilku chińskich miastach, atakowania filii japońskich koncernów i pracujących tam Japończyków.

Z drugiej strony znaczne zagrożenie stanowi Korea Północna, która konsekwentnie buduje swój arsenał atomowy. W mijającym roku Phenian testował wystrzeliwanie rakiet dalekiego zasięgu (zdolnych do przenoszenia głowic jądrowych) m.in. z okrętów podwodnych. Takie pociski są trudniejsze do wykrycia i zestrzelania. Spośród wielu wystrzelonych od początku 2016 roku cztery z rakiet spadły do morza w odległości około 250 kilometrów od japońskiego wybrzeża, budząc znaczne zdenerwowanie na wyspach.

Wcześniej japońskie społeczeństwo bardzo niechętnie odnosiło się do zwiększania wojskowych wydatków. Politycy opozycyjni zaś każdorazowo wskazywali na bardzo pacyfistyczną konstytucję kraju – narzuconą Japonii przez USA po przegranej wojnie. Jednak te same Stany Zjednoczone zaczęły domagać się od Tokio przejęcia większej odpowiedzialności za swoje bezpieczeństwo.

Na wyspach stacjonuje ponad 50 tysięcy amerykańskich żołnierzy, ale Waszyngton coraz wyraźniej daje do zrozumienia, że ze względów finansowych chce zmniejszyć ich liczbę. W czasie kampanii wyborczej Donald Trump wprost żądał od Japonii zwiększenia własnych wydatków wojskowych.

Parlament w końcu zniósł część konstytucyjnych ograniczeń nałożonych na niewielką, japońską armię zwaną Siłami Samoobrony. Obecne zwiększenie ich budżetu przewiduje budowę nowych okrętów podwodnych zdolnych atakować chińską flotę w pobliżu spornych wysp. W północnej części wysp japońskich będzie natomiast rozbudowywany system przeciwrakietowy.

Nie jest jeszcze jasne, czy będzie on jakoś połączony z pociskami antyrakietowymi Thaad, które na swoim terytorium chce zainstalować Korea Południowa, również zaniepokojona zbrojeniami komunistycznej Północy. Przede wszystkim nie wiadomo, czy Seul zdecyduje się na ich rozmieszczenie ze względu na bardzo silny sprzeciw Chin. Pekin nie chce wywierać politycznej presji na koreańskich komunistów, by zaprzestali zbrojnych prowokacji, ale też boi się utraty przewagi rakietowej z powodu antyrakiet Thaad.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA