fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Platforma Obywatelska

Nitras: PO potrzebuje Schetyny 2.0

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Albo będziemy partią dużą, albo nie będzie nas wcale – mówi Sławomir Nitras, poseł Platformy.

Za Platformą Obywatelską seria wstrząsów. W prawach członka partii został niedawno zawieszony Michał Kamiński, uznawany za stronnika byłej premier Ewy Kopacz. Kilku innych jej zwolenników władze PO wezwały na dywanik w związku z ich wypowiedziami lub aktywnością w mediach. W powszechnej opinii, przewodniczący Platformy Grzegorz Schetyna podporządkowuje sobie partię, którą przejął z rąk Kopacz.

Dlaczego Platforma Obywatelska walczy sama ze sobą?

Sławomir Nitras, poseł PO, były główny doradca premier Ewy Kopacz: Platforma jest w  momencie, w którym musi podsumować okres ostatnich ośmiu lat, odpowiedzieć na pytanie, jak bronić swojego dorobku, nie pozwolić przekreślić tych lat, wyjątkowo dobrych dla Polski, ale też głośno powiedzieć, co było złe i co wymaga poważnej korekty. Jakie wnioski wyciągamy na przyszłość. To może tworzyć wrażenie pewnego chaosu, ale ja mam poczucie, że z tej debaty będą dobre owoce.

Są podziały w partii?

Jeśli porównać nas ze standardami PiS, to jesteśmy wyjątkowo rozgadaną i niespójną partią. A tak serio, to jesteśmy energiczni – i to dobrze.

Marek Migalski napisał w „Rzeczpospolitej”, że działanie Grzegorza Schetyny w przyszłości przyniesie mu premierostwo.

Marek Migalski nazwał się kiedyś ornitologiem, który stał się ptakiem. Mam poczucie, czytając jego recepty polityczne, że jest specjalistą od nielotów politycznych. Recepty Migalskiego to dla nas trucizna. Życzę Schetynie premierostwa, ale nie 10 proc. Platformie.

Odnosi się pan do słów z tekstu Migalskiego: „Niech nawet poparcie dla PO spadnie do 10 proc., a zwycięzcą następnych wyborów okaże się Nowoczesna (co mało prawdopodobne) lub KOD (co jeszcze mniej prawdopodobne). To przecież będą oni potrzebować do rządzenia Platformy. Platformy Grzegorza Schetyny”.

To bardzo niebezpieczne latanie. Łatwiej się spada poniżej 5 proc. niż rośnie powyżej 5 proc. Ta recepta jest fałszywa, świadczy o nieznajomości nastrojów społecznych, złym rozeznaniu sytuacji wewnątrz PO. W Platformie nikt nie myśli o homogenicznym projekcie 5-10 proc. Albo będziemy partią dużą, 25- 30 proc., albo nie będzie nas wcale i staniemy się nikomu do niczego niepotrzebni.

Czy dobrze, że PO nie przystąpiła do koalicji Wolność, Równość, Demokracja?

Jestem przeciwny jakimkolwiek negatywnym sygnałom, jakie pojawiają się w relacjach PO-Komitet Obrony Demokracji. Bardzo ważne jest, że Platforma, jej ludzie są zawsze obecni we wszystkich projektach KOD.

Skąd wzięło się WRD?

Mam wrażenie, że ogłoszenie tej inicjatywy było pewną formą reakcji na aktywność Platformy, może niektórzy odbierali ją jako zbyt ofensywną i stąd chęć zorganizowania politycznej alternatywy przez inne partie wspierające KOD. Jest to propozycja zbudowana doraźnie i chyba nietrwała. Myślę, że trzeba zachować spokój i wzajemny szacunek. Nikt nie powinien upartyjnić KOD, bo jest naszą wspólną wartością.

Jest też wartością dla PO?

My w Platformie musimy być dumni kiedy, tysiące ludzi wychodzą z KOD na ulice, aby bronić dorobku wolnej Polski, bo to w dużej mierze również dorobek naszych rządów.

A czym jest Komitet?

KOD postawił się wyraźnie ponad życiem partyjnym, chcąc być formułą obywatelską, w którą każdy może się wpisać. Wyborcy PO i jej członkowie nie namawiani przez nikogo uczestniczą w demonstracjach Komitetu. Jakiekolwiek sygnały, że przywództwo PO stoi z boku głównego nurtu KOD tworzą lukę, w którą próbują wejść takie osoby jak np. pan Włodzimierz Czarzasty (przewodniczący SLD – red.). Nie mam nic przeciwko jego uczestnictwu w demonstracjach KOD, ale zdecydowanie wolę, i jest to uczciwsze, jeśli w pierwszym szeregu kroczą ludzie zasłużeni dla wolnej i demokratycznej Polski.

KOD kontynuuje najpiękniejsze tradycje polskiego patriotyzmu i głębokiego umiłowania wolności, przywiązania do wartości europejskich i humanistycznych. Na czele nie powinni stać ludzie innej tradycji.

Jakiej?

Platforma powstała w opozycji do państwa SLD. Powstaliśmy jako ruch sprzeciwu wobec Polski Millera i Polski Czarzastego. Nasz dystans wobec ostatniej demonstracji KOD stworzył miejsce do spekulacji takich jak Migalskiego właśnie i tworzy przestrzeń, którą chętnie zagospodarowaliby ludzie tacy jak pan Czarzasty, którego pamiętam jako politycznego brata Jacka Kurskiego, tylko z innej bandy.

Dobrze, że główną rolę na marszach KOD pod nieobecność niektórych liderów odegrał Bronisław Komorowski, że była obecna i wiwatowana nawet Ewa Kopacz. Dobrze, że Mateusz Kijowski został przyjęty przez Donald Tuska. Bo jest liderem wyjątkowego  ruchu, który dobrze służy Polsce.

Musimy w sposób mądry zabiegać o współpracę i pozyskiwać każdego dnia zaufanie rodaków, którzy czują się częścią tej wspólnoty, jaką tworzymy, maszerując po Warszawie i innych polskich miastach. Polacy wybiorą nie tego, kto będzie na co dzień podkreślał swoją odrębność czy szczycił się własną potęga, tylko tego, kto skromnie i roztropnie zjednoczy ludzi. Potrzebna jest subtelna mądrość polityczna, a nie okazywanie na co dzień siły.

Skąd więc niechęć PO do KOD?

Nie dostrzegam niechęci. Jeśli czasami powstaje takie wrażenie, to może mieć związek z pewną spontanicznością tego ruchu, tym brakiem hierarchii właśnie. KOD ma tę piękną spontaniczność. Musimy czerpać z niego tę siłę. Trzeba wyjść, a nie zamykać się w swoim wąskim gronie. Czerpać tę energią.

PO nie może się tego bać. Tylko wtedy będzie silna. Dlatego tak okropny jest ten tekst Migalskiego. Z partii obywatelskiej próbuje stworzyć jakiegoś potwora, w którym zasadniczym zadaniem jednych jest eliminacja drugich. To obraz fałszywy i okropny. Czytając to, czułem się, jakbym czytał książki prof. Krystyny Kersten. My nie żyjemy w roku 1946, jakby chciał tego Migalski. Konkurencja wewnątrz społeczeństwa demokratycznego to konkurencja na idee, pomysły, charyzmę, umiejętność zintegrowania ludzi, a coś wręcz przeciwnego. Społeczeństwo szuka autorytetów, a nie politycznych ludożerców. Ludożerców mamy w PiS.

Czy PO powinna wspólnie z KOD przygotowywać marsze i manifestacje?

Nie znam w Platformie ludzi, którzy są przeciwni współpracy z Komitetem. Na podziale między PO a KOD zyskuje pan Czarzasty. Platforma i Komitet to obrońcy wolnej Polski. Platforma nie może oddać KOD panu Czarzastemu. Odpowiedź jest więc oczywista. Tak.

Nie ma pan wrażenia, że PO przestaje być wartością dla Polaków?

Naszym obowiązkiem jest obrona dorobku wolnej Polski. Polski demokratycznej, europejskiej, liberalnej, ale i chadeckiej. Musimy bronić tych 27 lat, które dały nam wolność, poczucie bezpieczeństwa i możliwości rozwoju. Polacy doceniają też wkład Platformy w ten sukces, ale chcą usłyszeć, że wyciągnęliśmy wnioski i nie przytrafią nam się już postawy, które tak nadszarpnęły nasz wizerunek.

Kiedy powstaliśmy w 2001 r., mówiliśmy, że jesteśmy platformą, na którą każdy Polak może wskoczyć i która będzie realizowała politykę nie elit, ale każdego. Dzisiaj grozi nam, że staniemy się taką rampą kolejowa, z której się bardzo często odjeżdża. Martwi mnie, kiedy przy odejściach osób słyszę, że to dobrze się w sumie stało, albo że wręcz trzeba się cieszyć. Mnie to nie cieszy. Błędem jest opuszczanie partii i jeszcze większym pozbywanie się ludzi. Musimy być otwarci i być wzorem demokratycznego środowiska, w którym mieszczą się wszyscy, którzy bronią dorobku wolnej Polski i chcą podążać tą drogą. Nie możemy stać się wąską, kadrową partią, którą rządzić będzie aparat baronów.

PO grozi baronizacja?

Nazywam ich żartobliwie kardynałami. Czasami wydaje im się, że posiedli jakiś szczególny poziom wtajemniczenia, choć władzę bardzo często przyniosły im mechanizmy charakterystyczne dla partii władzy. Inny charakter ludzi pozwala zdobyć władzę, pociągnąć za sobą ludzi, a inny dochodzi do głosu w trakcie sprawowanych rządów. Musimy nieco potrząsnąć tą hierarchią i dać ludziom wewnątrz wolność. Pozwolić im mówić, a nie blokować i ograniczać wolność wypowiedzi. Wygramy różnorodnością naszych twarzy, a nie uniformizacją. Ta partia zawsze należała do ludzi.

Czy Platformą jest jeszcze alternatywą dla PiS?

Tak, i to najpoważniejszą. W PO tworzy się bardzo ciekawe pokolenie młodych ludzi, którzy wiele już się nauczyli i mają niezmiernie ważną cechę – czują się spójnym środowiskiem. Rafał Trzaskowski, Joanna Mucha, Agnieszka Pomaska, Paweł Olszewski, Cezary Tomczyk, Marek Sowa, Tomasz Cimoszewicz, Artur Gierada, trochę młodsi – Kinga Gajewska, Arkadiusz Marchewka czy Arkadiusz Myrcha – też mają duży potencjał. Mógłbym wymieniać i wymieniać. Wychowani w wolnej Polsce. Znający świat, języki.

Czy Donald Tusk może liczyć na to, że PO zrobi mu kampanię prezydencką, gdyby chciał ubiegać się o prezydenturę?

Jest bardzo ważnym elementem naszego środowiska i nic tego nie zmieni. Kiedy Migalski pisze, że „mała” PO może być partnerem dla innego obozu zjednoczonego wokół KOD nawet pod przywództwem Tuska, to życzy nam bardzo źle i pisze scenariusz, który da zwycięstwo PiS. Miejsce Donalda Tuska, miejsce Bronisława Komorowskiego jest tylko u nas. Musimy zawsze brać pod uwagę ich opinie i tylko wspólnie pisać scenariusze.

Potrzebna jest Platforma 2.0?

Niewątpliwe potrzeba świeżości, odwagi ojców założycieli Platformy. Umiejętności wydobywania z nas tego, co najlepsze. Przed nami wyzwania, którym poświęcaliśmy dotąd zbyt mało miejsca. Mamy poważne zapóźnienia w kwestii ochrony środowiska, szkolnictwa wyższego, potrzeba poważnej debaty z ludźmi kultury. Mają do nas spore pretensje, musimy uczciwie rozliczyć się przed  polskimi przedsiębiorcami. W tym sensie jestem za 2.0.

A jakim przywódcą powinien być Schetyna, żeby zjednoczyć partię i przyciągnąć wyborców do PO?

Powiem żartobliwie. Musi być Schetyną 2.0. Widzieć Platformę szeroką, wielonurtową prawie tak jak marsze KOD, zgromadzić pod naszym szyldem tych wszystkich, którzy pod nimi byli, nakreślić plan na najbliższe lata dla Polski. Dobry plan rozwoju na lata po rządach PiS. Plan na miarę tego, co zaproponowaliśmy Polakom 10 lat temu. Plan, który włączy młodych ludzi, któremu oni zaufają i który stworzy im szanse partycypacji.
Jednak dyskusja to jedno, a współpraca to drugie. Grzegorz Schetyna cieszy się dzisiaj naszym zaufaniem i wszyscy musimy go wspierać. Uczciwie i z całych sił. Można dyskutować, ale zawsze jeden wspólny cel.

Ewa Kopacz gra na odzyskanie pozycji lidera w PO?

Trudno znaleźć w polityce bardziej lojalnego partnera niż Ewa Kopacz. Odgrywa niezmiernie istotną rolę. Jest dla wielu osób autorytetem i jeśli ktoś odnosi wrażenie, że skupia się wokół niej wiele osób to oczywiście jest to prawda, ale tam powstaje tylko pozytywna energia skierowana na współpracę i lojalność w stosunku do Grzegorza Schetyny. Podkreślam to z pełnym przekonaniem. Skupia się tylko na dobrych celach.

Jakich?

Trzyma ludzi razem w PO. Ma dla nich czas. Rozmawia. Podkreśla fakt, że stanowimy wspólnotę. Rozładowuje napięcia. Pamięta pan, jak tworzyła swój rząd? Nie pominęła nikogo, kto miał coś istotnego do powiedzenia. Szukała zgody i jedności. Miała odwagę podejmowania nawet trudnych spraw. Proszę zobaczyć, że dzisiaj PiS podkrada cichcem jej program podatkowy, tak krytykowany w kampanii wyborczej. Nic się nie zmieniło. Nadal nie brak jej energii i odwagi. I uczciwości.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA