fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Nie możemy polegać tylko na węchu

123RF
Prof. Janina Zbierska, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu.

Rz: Resort środowiska znów próbuje przygotować przepisy antyodorowe. Są potrzebne?

Prof. Janina Zbierska, ekspert w dziedzinie ochrony środowiska: Są konieczne. Należy ustalić normy uciążliwości zapachowych, aby tych, którzy emitują substancje wytwarzające odór, można było kontrolować, a także wpływać na nich, by podejmowali działania ograniczające emisję.

Jakie?

W przypadku budynków inwentarskich można chociażby stosować preparaty wiążące amoniak, co zapobiega jego ulatnianiu się. W przypadku kompostowni trzeba stworzyć odpowiednie warunki tlenowe przy rozkładzie odpadów itd.

W Polsce nie ma norm regulujących emisję odoru?

Są normy dotyczące stężeń dopuszczalnych w powietrzu. Tyle że one nie są przekraczane przez substancje odorowe. Te substancje są uciążliwe już przy małych stężeniach. My wyczuwamy właściwie ich pojedyncze cząsteczki. Normy powinny być znacznie niższe, adekwatne do problemu. Wprawdzie UE dała wytyczne, by stosować metodę sensoryczną, w której zapach ocenia grupa osób, ale metoda ta jest bardzo subiektywna, zależna od wrażliwości oceniających. A tu potrzebne jest określenie konkretnych wartości progowych dla danych substancji.

Co jest najbardziej uciążliwe: wysypiska śmieci, oczyszczalnie?

Wysypiska buduje się obecnie w nowych technologiach, więc raczej nie ma z nimi problemu; jeśli chodzi o oczyszczalnie, to bywają dla mieszkańców problemem tylko wtedy, gdy komory fermentacyjne są otwarte. Najbardziej uciążliwe, i to przez cały rok, są hodowle fermowe zwierząt – drobiu, norek, trzody chlewnej – w których liczba zwierząt dochodzi do kilkudziesięciu tysięcy. Problem stanowi także utylizacja odpadów organicznych, głównie pochodzenia zwierzęcego, ale też np. z ziemniaków.

Jakie zagrożenia wiążą się z tym problemem?

Przy wysokich stężeniach pewne substancje są dla nas toksyczne. Na przykład siarkowodór. Gdy obieramy jajko ze skorupki, możemy wyczuć siarkę. Ale to są pojedyncze cząsteczki, które tolerujemy. Po to mamy węch, żeby nas przed niebezpiecznymi substancjami ostrzegał. Natomiast wysokie stężenia mogą uszkodzić nasz węch i zatruć organizm. Do takich sytuacji dochodzi m.in. w oczyszczalniach. Zdarza się, że pracownicy, którzy przestają czuć – co jest oznaką toksycznego stężenia – nie opuszczają pomieszczenia, w którym się znajdują, i po prostu w nim umierają... Zdarzają się też śmiertelne zatrucia siarkowodorem przy oczyszczaniu szamb. —rozmawiał Łukasz Lubański

Sąsiedzi skarżą się na gnojowicę i fermy kurze >C3

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA