fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauczyciele

Strajk nauczycieli we wrześniu: jesienią do szkół wrócą protesty

123rf/rp.pl
Od początku nowego roku szkolnego nauczyciele chcą walczyć o podwyżki, ale też o większe nakłady na oświatę.

Już od 2 września Związek Nauczycielstwa Polskiego rozpocznie działania, w wyniku których w październiku może dojść do kolejnego protestu w oświacie. Być może nastąpi to jeszcze przed wyborami parlamentarnymi. Jednak wciąż nie wiadomo, jaką formę będzie miał ten protest.

– Konsultacje w tej sprawie będą trwały do 26 sierpnia. Dopiero po tym dniu zdecydujemy o dalszych protestach – mówi „Rzeczpospolitej" szef ZNP Sławomir Broniarz.

Gotowi protestować

Referendum przedstrajkowe zaplanowano na 2 września. Informacja o jego wynikach ma się pojawić 16 września. Jeśli nauczyciele odpowiedzą „tak", strajk ruszy w październiku.

Z badań przeprowadzonych na prośbę Ogólnopolskiego Międzyszkolnego Komitetu Strajkowego przez naukowców z uniwersytetów: Warszawskiego, Jagiellońskiego i Gdańskiego, wynika, że aż 40 proc. nauczycieli uważa, iż ogłoszenie strajku jest potrzebne. Jednak 66 proc. wolałoby, by działania protestacyjne przybrały lżejszą formę. Zaledwie 19 proc. uważa, że strajk jest niepotrzebny.

Badanie zostało przeprowadzone w czerwcu i lipcu, czyli już po zawieszeniu strajku w szkołach. Wzięło w nim udział przeszło 7 tys. nauczycieli. Większość, bo ponad 68 proc., ankietowanych uważa, że podstawowym postulatem powinny być podwyżki wynagrodzenia, aż 26,6 proc. chce walczyć o wzrost nakładów na oświatę, a co piąty – o nową podstawę programową opracowaną przez praktyków. Chcą także zmniejszenia biurokracji, a także ustalenia obowiązków w zakresie 40-godzinnego tygodnia pracy.

Jak udało nam się dowiedzieć, wyniki tych badań są dla związków kluczowe przy podejmowaniu decyzji o dalszych działaniach.

– Największe poparcie dla strajku zauważamy w dużych miastach. Znacznie mniejsze jest we wschodnich rejonach kraju – mówi Broniarz. Jak dodaje, tam, gdzie o pracę dla pedagogów najtrudniej, a sytuacja materialna mieszkańców jest gorsza, nauczyciele preferują inne formy protestu.

Za udział w strajku nie otrzymuje się wynagrodzenia, a wśród ankietowanych tylko 3 proc. otrzymało zapomogi strajkowe. W dużych miastach, np. w Warszawie, pedagodzy otrzymali wyrównanie w formie dodatku motywacyjnego. W mniejszych zostali z pustymi kieszeniami.

Jednak zainteresowanie kontynuacją protestów jest wysokie, ponieważ aż 80,1 proc. ankietowanych ma poczucie, że podczas kwietniowego strajku nie udało się osiągnąć zamierzonego celu. Nie zadowalają ich ani 9,6-proc. podwyżki, ani m.in. skrócenie ścieżki awansu zawodowego, które znalazło się w znowelizowanej w czerwcu Karcie nauczyciela. Aż 44,5 proc. ankietowanych ocenia, że decyzja władz związkowych o zawieszeniu strajku była zła. Popiera ją z kolei 35,5 proc. respondentów. Zdania nie miał co piąty ankietowany.

Koniec wycieczek i dyskotek

Jednak mimo sporej gotowości do strajku nauczyciele woleliby, aby protesty przybrały inną formę.

Największą popularnością wśród pedagogów cieszy się wycofanie z nadobowiązkowych zadań, takich jak wycieczki szkolne, dyskoteki, zielone szkoły czy nawet indywidualny tok nauczania dla uczniów w szczególnej sytuacji. Aż 59 proc. ankietowanych twierdzi, że zdecydowanie popiera takie działania, a dalsze 22 proc. raczej je popiera. Na drugim miejscu jest udział w demonstracjach w swoim mieście, na które wybrałoby się 58 proc. nauczycieli. Na demonstrację w Warszawie pojechałoby 46 proc. pedagogów.

Przybywa radykałów

Wśród pedagogów są jednak także zwolennicy bardziej radykalnych form protestu. I tak 26 proc. ankietowanych oczekiwałoby blokowania ulic, 37 proc. zdecydowałoby się na strajk okupacyjny, a 15 proc. – głodowy.

– Nauczyciele poczuli się zlekceważeni tym, w jaki sposób zostali potraktowani przez rząd w kwietniu. To zradykalizowało nastroje. Dlatego tak liczna grupa oczekuje kontynuowania protestu. W oświacie cały czas wrze – mówi dr hab. Michał Bilewicz, psycholog z Uniwersytetu Warszawskiego, współautor badania.

Na to, czy na początku roku szkolnego dojdzie do kolejnych zawirowań, wpływ będą miały także rozmowy między nauczycielskimi związkami zawodowymi a Ministerstwem Edukacji Narodowej, które rozpoczną się już 21 sierpnia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA