fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauczyciele

Strajk nauczycieli być może jeszcze przed wyborami

Fotorzepa/ Jakub Mikulski
Jesienią niemal na pewno dojdzie do protestów nauczycieli. Być może jeszcze przed wyborami.

Nauczyciele nie odpuszczają protestów, a nastroje wśród pedagogów się radykalizują – wynika z raportu opracowanego na prośbę Ogólnopolskiego Międzyszkolnego Komitetu Strajkowego.

Dokument, do którego dotarła „Rzeczpospolita", został przygotowany przez naukowców z uniwersytetów: Warszawskiego, Jagiellońskiego i Gdańskiego. Z opinii zebranych od ponad 7 tysięcy nauczycieli wynika, że 41 proc. z nich uważa ogłoszenie nowego strajku za potrzebne. Poparcie dla protestu rośnie – do 66 proc. – gdyby nie wiązał się on z odejściem od tablic. Zaledwie 19 proc. nauczycieli uważa protest za całkowicie niepotrzebny.

– To nieprawda, że nastroje w oświacie się uspokoiły. W środowisku nauczycielskim nadal wrze, przybywa tych, którzy są za radykalizacją działań. To efekt tego, że nauczyciele poczuli się zlekceważeni przez rządzących – mówi prof. Michał Bilewicz, psycholog z Uniwersytetu Warszawskiego, współautor badania, które zostało przeprowadzone na przełomie czerwca i lipca.

Z raportu wynika, że zdecydowana większość, bo blisko 82 proc., popierających protest nauczycieli opowiada się za działaniami polegającymi na zmniejszeniu liczby dodatkowych obowiązków. To oznaczałoby brak zajęć dodatkowych, wycieczek, dyskotek, zielonych i białych szkół.

Jednak całkiem spora grupa ankietowanych, mogąc wybrać wiele form protestu, wskazywała blokowanie ulic (26 proc.), strajk okupacyjny (37 proc.) i głodowy (15 proc.).

To wszystko może spowodować, że jesienią protesty w szkołach ruszą na nowo. Na 2 września Związek Nauczycielstwa Polskiego zaplanował referendum strajkowe. Jeśli nauczyciele opowiedzą się za akcją protestacyjną, strajk rozpocznie się w październiku. Biorąc pod uwagę, że we wrześniu do szkół średnich trafi podwójny rocznik, co spowoduje m.in. wydłużenie zajęć do wieczora, może się okazać, że wyborom będzie towarzyszyć chaos w szkołach.

– Nie sądzę jednak, by miało to wpływ na wynik wyborów. Polityczne karty zostały już rozdane – mówi prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Tłumaczy, że choć Polacy uważają, iż nauczyciele powinni być lepiej wynagradzani, to wciąż postrzegają ich jako grupę uprzywilejowaną, np. pod względem czasu pracy. Nauczyciele nie zmobilizują też elektoratu partii opozycyjnych, bo jest w nim wiele osób krytykujących pedagogów.

– Gdyby nie było strajku w kwietniu, być może jesienny protest miałby większy wpływ na politykę. Zły wybór terminu protestów przez ZNP pogrzebał te szanse – podsumowuje prof. Chwedoruk.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA