fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauczyciele

Strajk nauczycieli: niezadowoleni głównie na zachodzie

Fotorzepa / Roman Bosiacki
O strajku myślą nauczyciele zatrudnieni w ponad 80 proc. placówek – wynika z danych oświatowych związkowców.

Związek Nauczycielstwa Polskiego zaczyna podliczać, w ilu szkołach w Polsce nauczyciele rozpoczęli procedury zmierzające do strajku. Jak wynika z informacji, które „Rzeczpospolita" zebrała w okręgach ZNP w regionach, jeśli rząd nie zdecyduje się na podwyżki większe, niż do tej pory zaproponował, wiosną grozi paraliż w oświacie.

Rozpoczęcie procedury prowadzenia sporu określonej w ustawie o rozwiązywaniu sporów zbiorowych to pierwszy krok do strajku. Kolejne etapy działań to: wystąpienie z żądaniami do pracodawcy, rokowania, mediacje, a na koniec strajk. Ten ostatni poprzedzony jest referendum strajkowym i to od jego wyniku zależy, czy dojdzie do strajku.

Czytaj też:

ZNP planuje przeprowadzić referendum 4 marca. Sama data strajku utrzymywana jest na razie w tajemnicy. Nieoficjalnie się mówi, że będzie to dzień egzaminu gimnazjalnego, egzaminu na zakończenie ósmej klasy lub matury.

Najwięcej na Śląsku i w Lubuskiem

Okręgowym strukturom związku na razie udało się podliczyć szkoły przygotowujące się do radykalnych działań w dziesięciu województwach.

– Dane są niepełne ze względu na ferie. W niektórych województwach uruchomiono procedury z opóźnieniem. W innych przerwa zimowa utrudniła liczenie – wyjaśnia Sławomir Broniarz, szef ZNP.

Z informacji, które uzyskaliśmy, wynika, że najmniej szkół rozpoczęło spór zbiorowy we wschodniej części Polski. W województwie podlaskim działania te prowadzone są w 73 proc. placówek, a na Podkarpaciu – w 80 proc. Na drugim biegunie są województwa śląskie i lubuskie, w których z żądaniami podwyżek wystąpiło ponad 90 proc. placówek. Zaskakujący może być niski wynik w województwie zachodniopomorskim (79 proc.), w którym nauczyciele regularnie protestują. Jak jednak tłumaczą tamtejsi związkowcy, nie udało się jeszcze zebrać danych ze wszystkich szkół. Podobnie jest w Wielkopolsce.

Co na to resort?

– Przygotowania do tegorocznych egzaminów przebiegają bez zakłóceń – zapewnia „Rzeczpospolitą" rzecznik prasowy MEN Anna Ostrowska. Dodaje, że resort edukacji przy współpracy z kuratorami oświaty monitoruje sytuację w szkołach i placówkach oświatowych dotyczącą skali przystąpienia nauczycieli do sporów zbiorowych.

– Napływające do kuratoriów dane podlegają weryfikacji. Z wstępnych ustaleń wynika, że skala zjawiska jest zdecydowanie mniejsza niż ta, o której mówią centrale nauczycielskich związków zawodowych – mówi Ostrowska. – Przypomnijmy, że dla nauczycieli stroną sporu jest dyrektor szkoły.

Krew dla oświaty

Równocześnie wciąż prowadzone są oddolne akcje protestacyjne nauczycieli. Z informacji, które uzyskaliśmy z ZNP w Szczecinie, wynika, że choć większość protestów nastąpiła przed feriami, w drugiej połowie lutego do akcji „Dbam o zdrowie" doszło w czterech zachodniopomorskich miejscowościach: Wałczu, Bobolicach, Będzinie i Ustroniu Morskim. Zdarzają się także podobne działania w innych częściach kraju – głównie na ścianie zachodniej i południowo-zachodniej.

Związkowcy nieoficjalnie przyznają, że oddolne akcje nauczycieli nieco utrudniają im przygotowania do ogólnopolskiego strajku. Problem jednak w tym, że wielu pedagogów – zwłaszcza młodych – uważa, że związki w niedostatecznym stopniu walczą o interesy najmłodszej grupy. Dlatego też za pośrednictwem mediów społecznościowych skrzykują się i organizują swoje akcje. Najnowszy pomysł to zorganizowanie 15 marca akcji oddawania krwi przez nauczycieli.

Ta szlachetna inicjatywa ma jednak też drugie dno – za oddanie krwi pracownikowi przysługuje dzień wolny. Jak podkreślają pomysłodawcy akcji, „nie chcą bezczynnie czekać na działania podjęte przez związki zawodowe". Przypominają także, że walczą o podwyżki w wysokości tysiąca złotych miesięcznie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA