fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Dyrektorzy szpitali nie wypłacają lekarzom dodatku covidowego

Medycy
Fotorzepa/ Robert Gardziński
Szefowie szpitali nie wypłacają medykom dodatku covidowego, chociaż nie uszczupla ich budżetów.

Kilkaset zamiast kilku tysięcy złotych dodatku covidowego dostali lekarze jednego ze szpitali położniczych na Mazowszu. Kilka położnych na swoim koncie zobaczyło kilkadziesiąt zamiast kilkuset złotych dodatku. Zdaniem naszych rozmówców i tak mają szczęście – w większości placówek medycy dodatku nie otrzymali w ogóle.

Tymczasem, zgodnie z prawem, dodatek należy się wszystkim pracownikom medycznym skierowanym do pracy przy zwalczaniu epidemii na mocy polecenia wojewody. Ci, których oddziały zostały przekształcone w covidowe, dodatek dostaną na mocy polecenia ministra zdrowia dla prezesa NFZ. Jest jednak kilka warunków: oddziały, na których pracują, muszą być sklasyfikowane na II lub III poziomie, a dyrektor placówki musi zgłosić do wojewódzkiego oddziału Funduszu ich dane i wysokość podstawy wynagrodzenia.

Czytaj także:

Covid na zeszyt

Mimo to szefowie wielu placówek wciąż traktują dodatek uznaniowo: albo nie wypłacają go w ogóle, albo wypłacają wybranym – niekoniecznie tym, którym pieniądze należą się według ministerialnych kryteriów – albo wreszcie płacą tylko za czas spędzony z zakażonymi.

– Chociaż cały szpital jest placówką covidową, dyrektor płaci nam tylko za czas spędzony z pacjentami zakażonymi. Jeśli więc schodzę na zakaźną część izby przyjęć, wpisuję dokładną godzinę wejścia i wyjścia. Pod koniec miesiąca kadry skrupulatnie to podliczają i wypłacają mi 600 zł dodatku – mówi lekarz ze szpitala położniczego.

Chirurdzy z dużego szpitala na Lubelszczyźnie usłyszeli w kadrach, że dodatku nie dostaną, bo choć ich oddział został przekształcony w covidowy II stopnia, czyli spełnia kryteria przyznania dodatku, zapomniano go wpisać w oficjalnych dokumentach.

– Według osoby z kadr, choć pracujemy z zakażonymi, nikt nie wykazuje tego w oficjalnych dokumentach, więc dodatku nie dostaniemy – mówi jeden z lekarzy.

Renata Florek-Szymańska z Porozumienia Chirurgów Skalpel słyszała wiele takich historii:

– Ktoś chyba uznał, że dodatek nie należy się chirurgom. Z jakiegoś powodu szefowie placówek nie chcą wypłacać lekarzom pieniędzy, które przecież w żaden sposób nie obciążają ich budżetów – mówi.

Medycy rezygnują

Zdaniem Krzysztofa Żochowskiego, wiceprezesa Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych i dyrektora szpitala w Garwolinie, takie zachowanie dyrektorów wynika z nieznajomości przepisów.

– Sytuacja jest zero-jedynkowa. Jeżeli ktoś pracuje choć przez chwilę z chorymi na Covid i spełnia kryteria podane przez ministerstwo, należy mu się 100 proc. dodatku do wynagrodzenia zasadniczego. Kwotę tę można pomniejszyć tylko w razie urlopu czy zwolnienia – mówi.

Gdy 10 listopada 2020 r. na kontach medyków nie pojawiły się obiecane pieniądze, Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy (OZZL) zawiązał Zespół Kryzysowy, który do dziś pomógł w walce o dodatki kilkuset lekarzom.

Jak informuje Sylwia Wądrzyk z Narodowego Funduszu Zdrowia, za listopad 2020 r. NFZ wypłacił szpitalom ponad 603,5 mln zł przeznaczonych na dodatkowe wynagrodzenie. Otrzymało je 85 420 pracowników medycznych z 490 placówek medycznych w całej Polsce, w tym 19 606 lekarzy, 40 127 pielęgniarek, 16 834 ratowników i 8853 pozostałych pracowników medycznych.

– Czym innym jest nie dostać pieniędzy, na które nikt nie liczył, a czym innym nie dostawać pieniędzy, o których bez przerwy słyszy się w zapowiedziach rządu i z telewizji. Ludzie czują się oszukani – mówi Damian Patecki, anestezjolog, współzałożyciel Porozumienia Rezydentów.

I dodaje, że anestezjolodzy, którzy w czasach pandemii Covid decydowali się na pracę w kilku ośrodkach, zostają tylko w podstawowym miejscu pracy.

– Skoro nie szanuje się ich poświęcenia, postanowili więcej czasu spędzać ze swoimi rodzinami – podsumowuje.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Kajetan Komar-Komarowski, radca prawny, Zespół Kryzysowy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy

Zaczynamy szykować pierwsze postępowania sądowe przeciwko pracodawcom, których reprezentują dyrektorzy, ponieważ w obrocie prawnym zaczęły funkcjonować niewiążące i całkowicie błędne interpretacje wydane przez Ministerstwo Zdrowia i powielane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, jakoby jedną z przyczyn odmowy wypłaty dodatku covidowego było tzw. incydentalne świadczenie usług medycznych osobom z podejrzeniem zakażenia lub zakażonym Covid-19. Dyrektorzy szpitali, obawiając się kontroli NFZ, bezprawnie odmawiają wpisywania lekarzy na listy kierowane do Funduszu w sprawie wypłaty dodatku covidowego. Takie działania dotyczą przede wszystkim lekarzy rezydentów pracujących w izbach przyjęć. Dyrektorzy wykorzystują chaos wprowadzony przez komunikaty resortu zdrowia i uderzają w najsłabszą grupę najmłodszych lekarzy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA