fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Paczkomaty InPost: czy potrzebują pozwolenia na budowę

Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Rząd rusza na odsiecz paczkomatom i chce przesądzić, że nie wymagają one żadnego pozwolenia na budowę.

Na paczkomaty nie trzeba będzie mieć pozwolenia na budowę. Wystarczą proste formalności. To propozycja Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju. W ten sposób chce rozwiać wątpliwości, jakie zasiał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi, czy paczkomat wymaga formalności budowlanych, a jeżeli tak, to jakich.

Obiekt czy urządzenie

Chodzi o projekt nowelizacji prawa budowlanego. Przewiduje on, że automaty sprzedające i przechowujące przesyłki oraz fundamenty pod tymi urządzeniami wymagają zgłoszenia w starostwie lub u prezydenta miasta na prawach powiatu.

Oznacza to, że po upływie trzech tygodni od złożenia wniosku, jeżeli urzędnicy nie zgłoszą sprzeciwu, wolno stawiać paczkomat.

– Projekt przesądza również, że paczkomat jest urządzeniem, a nie obiektem budowlanym. A to ma kolosalne znaczenie. Dziś bowiem budzi to duże wątpliwości. Według pierwszej interpretacji paczkomaty zalicza się do obiektów budowlanych, a skoro tak, to wymagają pozwolenia na budowę.

Tak między innymi uważa Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi. W wyroku z 17 stycznia stwierdził, że paczkomat jest obiektem budowlanym. Według tego sądu to, że definicja obiektu budowlanego nie wymienia wprost paczkomatu, nie oznacza jeszcze, że ten nim nie jest. A skoro jest takim obiektem, to wymaga pozwolenia na budowę, chyba że inwestor wykaże, iż chce postawić paczkomat na nie dłużej niż 180 dni. Wówczas inwestor ma obowiązek zgłosić zamiar jego budowy.

Podobnego zdania jest Bogdan Dąbrowski, radca prawny w Urzędzie Miasta w Poznaniu.

Obecnie paczkomaty zalicza się do obiektów budowlanych, ponieważ wymagają podłączenia do prądu i internetu. Z tego powodu wolno stojący paczkomat wymaga pozwolenia na budowę. Jeżeli natomiast stoi przy ścianie, np. sklepu, to takiego obowiązku już nie ma. Prawo budowlane przewiduje bowiem, że montaż urządzeń o wysokości do 3 m na dachu lub ścianie budynku nie wymaga żadnych formalności budowlanych – tłumaczy mec. Bogdan Dąbrowski.

Według niego propozycja ministerstwa idzie w dobrym kierunku.

– Rozstrzyga dzisiejsze wątpliwości, ale zaliczenie paczkomatu do urządzenia budowlanego jest przesadzone. Tego rodzaju urządzenie jest bowiem związane z zagospodarowaniem działki, np. jest to płot czy przyłącze mediów. Paczkomat się do nich nie zalicza – dodaje mec. Dąbrowski. Srodtytul: Czyżby koniec z absurdem?

Propozycja Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju podoba się InPostowi, do którego należą paczkomaty.

– Cieszymy się, że rząd zamierza zlikwidować ten absurd, który powstał po wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi, a który potencjalnie zagrażał wszystkim urządzeniom usługowym, w tym bankomatom, paczkomatom lub automatom vendingowym – wyjaśnia Wojciech Kądziołka, rzecznik prasowy InPostu SA.

– Naszym zdaniem także obowiązujące dziś przepisy nie nakładają obowiązku uzyskiwania pozwolenia budowlanego. Paczkomat jest urządzeniem wolno stojącym i nie jest na trwałe związany z podłożem. Niemniej rozwianie wątpliwości na poziomie konkretnych i jasnych przepisów umożliwi dalszy rozwój urządzeń samoobsługowych w Polsce – dodaje Wojciech Kądziołka.

Mariola Berdysz, architekt oraz dyrektor fundacji Wszechnica Budowlana, zwraca natomiast uwagę na jeszcze jeden problem.

– Nowe przepisy będą dotyczyć tylko nowych paczkomatów, a nie tych, które już stoją. Dla nich zasadnicze znaczenie będzie miało rozstrzygnięcie Naczelnego Sądu Administracyjnego, czy paczkomat jest obiektem budowanym i wymaga pozwolenia na budowę, czy jest jedynie urządzeniem – mówi Mariola Berdysz.

Poza tym warto rozstrzygnąć, co będzie z biletomatami, mlekomatami etc. Tego rodzaju automatów stawia się bowiem w Polsce coraz więcej.

Będą gigantomaty?

Nie wszystkim się jednak ta propozycja podoba.

– Projektowany przepis nie ogranicza wielkości tych urządzeń. Inwestorzy będą mogli budować olbrzymie automaty sprzedażowe bez pozwolenia na budowę. Zwracam również uwagę na brak precyzyjnego zdefiniowania „automatów sprzedających lub przechowujących przesyłki". Może prowadzić do powstania kolejnych wątpliwości interpretacyjnych – wyjaśnia Konrad Młynkiewicz, radca prawny oraz dyrektor działu prawa administracyjnego w Kancelarii Prawnej Sadkowski i Wspólnicy.

Etap legislacyjny: uzgodnienia publiczne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA