fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Szułdrzyński: PiS musi zrobić krok w tył

PAP, Marcin Obara
Trzeba powiedzieć jasno: dalsza eskalacja parlamentarnego kryzysu, jaki wybuchł w piątek po południu może doprowadzić do wielkiego nieszczęścia.

Po tym, jak potraktował opozycję Marszałek Sejmu Marek Kuchciński, jak Sejm został otoczony uzbrojonymi oddziałami policji, która nie wpuszcza na jej teren dziennikarzy i po słowach, które padły z drugiej strony podczas manifestacji przed parlamentem, trudno mi sobie wyobrazić, by za kilka dni, jak gdyby nigdy nic, posłowie wrócili do swej pracy i udawali, że nic się nie stało. Nie, dynamika obecnej sytuacji jest taka, że konflikt może narastać i doprowadzić do sytuacji, nad którą trudno będzie – zarówno opozycji jak i rządzącym – zapanować.

Dlatego też ci, którzy mają władzę powinni zrobić krok w tył. Używanie siły wobec opozycji nie jest metodą na sejmowy dialog. Marek Kuchciński nie musi lubić swoich politycznych przeciwników, ale ma ich traktować zgodnie z parlamentarnym zwyczajem jak Marszałek Sejmu, a nie jak prefekt policji stadionowych chuliganów.

Być może opozycja wczoraj popełniła błąd, rozpoczynając okupację sejmowej mównicy na znak protestu wobec wykluczenia z obrad jednego z posłów Platformy. Ale reakcja na to PiS była zupełnie nieproporcjonalna. Przeniesienie obrad do Sali Kolumnowej, której siłą strzegła Straż Marszałkowska utrudniając wejście posłom opozycji, którzy mają obowiązek uczestniczyć w pracach Sejmu, oraz uniemożliwiając wejście dziennikarzom, którzy działa na mocy konstytucji, która mówi o prawie obywateli do uczestniczenia, zapisywania dźwięku i obrazu podczas posiedzeń m.in. Sejmu, to wszystko wydarzenia bez precedensu.

A gdy pod Sejm – mimo mrozu - na manifestację KOD zaczęły ściągać setki protestujących, policja otoczyła polski parlament zmieniając go w twierdzę.

Opozycja uważała, że blokując mównicę, zmusi PiS do wycofania nowych zasad radykalnie ograniczających dostęp mediów do pracy w parlamencie. PiS nie chciał okazywać słabości odpowiedział jednak bezwzględnie i brutalnie. Szybko jednak przestało chodzić o prawa dziennikarzy, a spór ostro się zaognił.

Marszałek Sejmu odwołując się do argumentu siły – sprowadzając Straż Marszałkowską i oddziały policji, pokazał, jak bardzo PiS jest dziś słabe. Na czym polega ta słabość? Na tym, że poza bezmyślnym musztrowaniem opozycji, PiS nie ma żadnego argumentu w obecnym sporze politycznym. Wszak nawet posłowie partii rządzącej nie bardzo rozumieją, po co Marszałek wprowadza zasady, które radykalnie utrudnią dziennikarzom pracę. Im bardziej spór się zaostrzał, tym argumenty PiS były wątlejsze.

Dlatego zarówno władzom PiS jak i liderom opozycji trzeba dziś zadać pytanie: do czego dążą? Eskalacja obecnego konfliktu przy tak wysokiej temperaturze sporu może doprowadzić nawet do zamieszek. Jeśli PiS jest odpowiedzialne i zależy mu na pokoju społecznym, a nie na egzekwowaniu swej przewagi, jeśli odpowiedzialna jest opozycja i zależy jej nie na awanturze, lecz na stabilizacji politycznej, powinno dojść np. do jakiegoś spotkania np. Jarosława Kaczyńskiego z liderami opozycji, na którym omówione zostaną pomysły na to, by rozwikłać obecny spór. Być może w mediowanie powinien włączyć się Kościół?

Ale inicjatywa musi tu wyjść od tych, którzy mają przewagę. To PiS musi zrobić krok w tył. Musi pójść na jakieś ustępstwo i zaproponować rozmowy. Inaczej mogą to być najsmutniejsze święta w historii III RP.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA