Bogusław Chrabota: Budownictwo socjalne to błędna ścieżka

W przeciwieństwie do młodych polityków lewicy ich koledzy z PO pamiętają filmy Barei. Budownictwo socjalne to trwonienie pieniędzy podatników. Prosta ścieżka do marnotrawstwa, synekur i korupcji.

Publikacja: 25.04.2024 04:30

Budownictwo socjalne to trwonienie pieniędzy podatników

Budownictwo socjalne to trwonienie pieniędzy podatników

Foto: Bloomberg

Deficyt mieszkań ma swojską twarz. Właściwie nigdy w powojennej historii naszego kraju podaż mieszkań nie była w stanie zdążyć za popytem. W Polsce ludowej z budowania bloków, zwłaszcza z wielkiej płyty, zrobiono religię. Jej odwrotną stroną była nieefektywność systemu, a przede wszystkim produktu – jakość budowanych przez państwo mieszkań była tradycyjnym przedmiotem kpin, choćby w komediach Stanisława Barei.

Czytaj więcej

Sondaż: "Mieszkanie na Start"? Polacy woleliby tanie mieszkania na wynajem

Zmiany miał przynieść nadwiślański kapitalizm. Ale, jak widać, nie całkiem się to powiodło. Mieszkań wciąż brakuje, ceny pną się do góry, a kwestia własnego M wciąż jest obsesją wchodzących w życie pokoleń.

Jak państwo walczyło z brakiem z mieszkań

Czy aby dlatego, że państwo złożyło dymisję z obowiązku zaopatrywania Polaków w mieszkania, jakby chciała to widzieć lewica? Cóż, nie całkiem złożyło. Nie było w Polsce rządu, który nie szukałby panaceum na problemy z mieszkaniami. Za w miarę udany eksperyment uważa się TBS-y (towarzystwa budownictwa społecznego). Wprowadzone ustawą z 1995 r. otrzymały taki choćby przywilej jak zwolnienie z podatku dochodowego. TBS-y istnieją zresztą do dziś, ale rewolucji nie przyniosły.

Dużo słabiej wypadają programy podażowe, jak Mieszkanie+. Tu mimo megalomańskich zapowiedzi (milion mieszkań do 2030 r.), wyniki są żenujące

Dużo lepiej zadziałały programy popytowe „Rodzina na swoim” i „Mieszkanie dla młodych”, oferujące dopłaty do kredytów. Co prawda, skorzystało z nich łącznie ponad 300 tys. wnioskodawców, ale – jak każda tego typu interwencja – skokowo podniosły ceny. Dużo słabiej wypadają programy podażowe, jak Mieszkanie+. Tu mimo megalomańskich zapowiedzi (milion mieszkań do 2030 r.), wyniki są żenujące. Od ogłoszenia programu w roku 2016 do 2023 wybudowano niespełna 20 tys. mieszkań. Część wciąż jest w budowie, ale ich łączna liczba nie przekroczy pewnie 50 tys.

Budownictwo socjalne to trwonienie pieniędzy podatników

Do końca zeszłego roku rynek stymulował program „Bezpieczny kredyt 2 proc.”. Za wcześnie, żeby go ostatecznie ocenić, niemniej – jak każdy program popytowy – spowodował skokowy wzrost cen za metr kwadratowy. Dlatego lewica tak bardzo stawia na zaangażowanie państwa w budowanie mieszkań pod najem.

Nową odsłonę rządowego programu podażowego ma próbować przedstawić nowy wiceminister rozwoju, następca Krzysztofa Kukuckiego, który zamienił swoje dotychczasowe miejsce pracy na gabinet prezydenta Włocławka. Tyle że takiego programu w wykazie prac rządu nie ma. I trudno sobie wyobrazić, że szybko się w nim znajdzie.

Czytaj więcej

Wiceminister wraca budować mieszkania we Włocławku

Cóż, w przeciwieństwie do młodych polityków lewicy ich koledzy z PO pamiętają filmy Barei. Oraz prężenie muskułów socjalistów z PiS. Piszący te słowa głęboko się z nimi solidaryzuje. Budownictwo socjalne (w przeciwieństwie do komunalnego) to trwonienie pieniędzy podatników. Prosta ścieżka do marnotrawstwa, synekur i korupcji. Przerabialiśmy to kilka razy. Po co więc brnąć w to znowu?

Deficyt mieszkań ma swojską twarz. Właściwie nigdy w powojennej historii naszego kraju podaż mieszkań nie była w stanie zdążyć za popytem. W Polsce ludowej z budowania bloków, zwłaszcza z wielkiej płyty, zrobiono religię. Jej odwrotną stroną była nieefektywność systemu, a przede wszystkim produktu – jakość budowanych przez państwo mieszkań była tradycyjnym przedmiotem kpin, choćby w komediach Stanisława Barei.

Zmiany miał przynieść nadwiślański kapitalizm. Ale, jak widać, nie całkiem się to powiodło. Mieszkań wciąż brakuje, ceny pną się do góry, a kwestia własnego M wciąż jest obsesją wchodzących w życie pokoleń.

Pozostało 81% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Komentarze
Paweł Rożyński: Sielanka na rynku pracy się kończy. Firmy masowo wprowadzają sztuczną inteligencję
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Dlaczego prezydent Andrzej Duda nie powinien polecać pasty do zębów i kandydatów do PE
Komentarze
Bogusław Chrabota: Romanowski od Funduszu Sprawiedliwości opluł bohatera podziemia
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Taśmy Tomasza Mraza. Nie róbmy polityki, wymierzmy sprawiedliwość
Materiał Promocyjny
Jakie są główne zalety systemów do zarządzania zasobami ludzkimi?
Komentarze
Jędrzej Bielecki: Wieś u bram Brukseli. Czy Unia Europejska wróci do idei państwa opiekuńczego?
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Na wybory marsz, czyli patent Donalda Tuska