fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Wróci Panna Wołynia

Odnawiana kolegiata w przyszłości stanie się pierwszym maryjnym sanktuarium w tym regionie
Fotorzepa, Marek Kozubal
Ołyka, fundowana przez Radziwiłłów, dzięki pracy polskich konserwatorów ponownie może się stać duchowym centrum Wołynia.

Z prawej strony za rozpadającą się bramą starego cmentarza jest kawałek działki zupełnie zarośnięty chwastami. To tam najpewniej pochowani są Polacy, chociaż nie ma nawet krzyża, nikt też nie pali świeczek. To ofiary rzezi wołyńskiej. Ponad 80 osób.

Dzisiaj pasą się tam kozy, koń, trawę dziobią kury. Są też ślady libacji, rozbite butelki.

Z dawnej świetności zachowały się tylko relikty: nagrobki z polskimi napisami na cmentarzu, cerkiew ufundowana przez Radziwiłłów. Siedemnastowieczny zamek to dzisiaj szpital dla psychicznie chorych. Przy głównej drodze, dziurawej jak szwajcarski ser, są dawne sukiennice, ale budynek z rozpadającej się czerwonej cegły wieńczy drut kolczasty, a okna zabite są deskami. To filia szpitala dla obłąkanych – oddział dla zabójców.

Miejscowi wierzą, że od zamku do pobliskiego kościoła prowadzi podziemny tunel, a w nim ukryte są skarby.

Czy to tylko ołycka legenda?

Gdy do Ołyki wróci Matka Boska Kazimierzecka – patronka Wołynia, być może to miejsce zostanie wyciągnięte z mroków zapomnienia. Bo dzisiaj Ołyka przypomina bardziej upadłe miejsce niż gniazdo rodu Radziwiłłów, jakim przez setki lat było.

Szansą jest kolegiata, którą od kilku lat odnawiają polscy konserwatorzy z Fundacji Dziedzictwa Kulturowego za pieniądze Ministerstwa Kultury, Instytutu POLONIKA, Senatu i MSZ.

Matka Boska Wołyńska

W ostatni weekend we wsi Kuzmiwka na północ od Łucka odbyła się uroczystość religijna z udziałem przedstawicieli hierarchów katolickich i prawosławnych. Zaprezentowany został zrekonstruowany obraz Matki Boskiej Kazimierzeckiej – patronki Wołynia. Jej kopię namalował gdański artysta Tomasz Kucharski. Sukienkę ze złoconej srebrnej blachy wykonał zaś Tadeusz Galant.

Historia tego obrazu jest niezwykła. Obraz Matki Boskiej został przywieziony z Palestyny w XVII wieku przez Mikołaja Radziwiłła i do 1939 r. znajdował się na zamku w Ołyce. XVII-wieczna kopia stała się obiektem kultu w pobliskim sanktuarium w Kazimierce (dzisiaj Kuzmiwka). Przestało ono istnieć 25 kwietnia 1943 r. w Niedzielę Wielkanocną, gdy nacjonaliści ukraińscy wysadzili kościół w powietrze. Cudowny obraz najpewniej został zniszczony lub zrabowany.

Odnaleziony herb

– Ten obraz będzie teraz pielgrzymował po diecezji, wszyscy parafianie będą się mogli do niego modlić. Po odnowieniu kolegiaty zostanie umieszczony w Ołyce, a w miejscu tym powstanie sanktuarium maryjne, pierwsze na Wołyniu – mówi „Rzeczpospolitej" bp. Witalij Skomorowski.

Do dzisiaj na Wołyniu przetrwało zaledwie 20 kościołów katolickich (z 200 istniejących przed wojną), rzymskokatolickiego sanktuarium maryjnego nie ma żadnego.

– W diecezji jest ok. 30 tys. katolików, spora część z nich ma polskie korzenie – dodaje biskup wołyński.

Na razie nie wiadomo, kiedy sanktuarium zostanie erygowane. – To zależy od postępu prac prowadzonych właśnie w Ołyce. W przyszłości to miejsce będą nawiedzali pielgrzymi, będą też turyści – taką nadzieję ma duchowny. Czy miejsce to wtedy odżyje?

Jeszcze kilka lat temu kolegiata znajdowała się w kompletnej ruinie. W czasie wojny świątynia została zdewastowana. Od 1944 r. była otwarta, elementy wystroju rabowano. Po wojnie parafia ołycka została rozwiązana, a Sowieci zmienili kolegiatę w kołchozową stajnię. Miejscowi wynosili wszystko, co mogli unieść. Dopiero w 1991 r. władze ukraińskie przekazały kościół wiernym i znów jest on miejscem kultu religijnego.

Dzisiaj proboszcz ks. Jerzy Pohnerybka od miejscowych odkupuje elementy ozdobne, np. herb rodu Radziwiłłów, fundatorów świątyni.

– Mam 48 parafian, głównie Polaków, bo tutaj tak się przyjęło, że Polak to katolik. Dzisiaj nie wszyscy są, bo wyjechali do pracy w Polsce, Niemczech albo Hiszpanii – mówi nam. Msze odbywają się w pobliskim szesnastowiecznym niewielkim kościele pw. Piotra i Pawła.

Kościół w Ołyce ufundował w I połowie XVII w. Albrecht Radziwiłł. Zdaniem historyków jest to najwyższej klasy zabytek z okresu baroku, z unikalnym wyposażeniem i nagrobkami Radziwiłłów.

– Był uznawany za najpiękniejszy i najcenniejszy kościół na Wołyniu – przypomina dr Michał Laszczkowski, prezes Fundacji Dziedzictwa Kulturowego. Trwająca od 2013 r. renowacja jest obecnie największą realizacją konserwatorską prowadzoną ze środków polskich za granicą. Prace prowadzone są już wewnątrz obiektu, kościół dostał też nową elewację. – Trwają prace przy elementach wyposażenia: alabastrowych ołtarzach i epitafiach, a także złoconych figurach apostołów i rozetach – wylicza Michał Laszczkowski.

Zakończenie prac jest możliwe najwcześniej za pięć lat, o ile na ich kontynuację będą pieniądze.

Pora na zamek

Być może polscy konserwatorzy zostaną w Ołyce dłużej, bo z zamku za kilka lat do nowego budynku zostaną przeniesieni pacjenci.

Wtedy można byłoby się pokusić o odbudowanie dawnej rezydencji Radziwiłłów.

Prof. Wiktor Żowtański, fizyk z ukraińskiej Akademii Nauk, który pochodzi z Ołyki, od lat walczy o to, aby miejsce to zostało odbudowane nie tylko ze środków polskich, ale też ukraińskich. – Pisałem w tej sprawie do premiera i prezydenta i powstał projekt restauracji zabytków – mówi nam.

Stoimy przy sklepie, w którym można kupić wszystko, od wiadra z gwoździami po chleb i kwas chlebowy, ale najczęściej schodzi alkohol.

– To, że na cmentarzu pasa się teraz kozy to wandalizm – tłumaczy profesor.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA