fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Europejski Kongres Gospodarczy: wymiar sprawiedliwości i biznes

Adobe Stock
Przedsiębiorco, w razie sporu rób wszystko, tylko nie idź do sądu, bo stracisz czas, pieniądze, a czytając uzasadnienie orzeczenia, również szacunek do własnej inteligencji – mówiono podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, który do środy trwa w Katowicach.

„Wymiar sprawiedliwości i biznes" to tytuł panelu, który w tym roku zorganizowała polska adwokatura na Europejskim Kongresie Gospodarczym.

Okazuje się, że zdaniem zarówno prawników, jak i praktyków w prowadzeniu spraw gospodarczych jest jeszcze wiele do nadrobienia. Czy powyższe poprawią procedowane właśnie w Sejmie zmiany w procedurze cywilnej? Zdania były podzielone.

– Od 30 lat obserwuję pracę sądów. I nie mieści mi się w głowie, żeby w przedsiębiorstwach prywatnych pracować tak, jak pracują sądy. Nie mówię o wyrokach i merytoryce, ale o organizacji pracy. Nie rozumiem, jak sąd w sprawie gospodarczej, który ma na stole kilkadziesiąt tomów akt, może robić przerwę w sprawie na pół roku czy rok – mówił Zbigniew Jakubas, właściciel grupy kapitałowej Multico.

– Nikt w takim układzie nie jest w stanie zapamiętać, co znajduje się w dokumentach – akcentował.

Długotrwałość procesów to niejedyna z bolączek.

Adwokat Andrzej Zwara z kancelarii Głuchowski Siemiątkowski Zwara, były prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, wskazywał, że sądy zbyt długo tkwią w pewnym dogmatyzmie proceduralnym.

– W 1989 r. wydawało się, że zmiany proceduralne pozwolą zagwarantować obywatelowi narzędzie przeciwko opresyjnemu państwu. Postawiono wtedy na budowę procedur mających m.in. zagwarantować równość stron czy bezstronność sędziego. Z tym dogmatyzmem trzeba wreszcie skończyć – mówił mecenas Zwara.

– Należy zmienić rolę sędziego. Obecnie jest to pasywny uczestnik procesu, który siedzi i jedynie stosuje procedurę, żeby albo przedłużać proces i ułatwić sobie życie, albo zakładać pułapki na strony. Na koniec dnia wydaje natomiast wyrok, który jest szokiem zarówno dla powoda, jak i dla pozwanego – mówił Zwara.

W jego ocenie to, że opinie o jakości rozpoznawania spraw gospodarczych są bardzo niskie, to zasługa wielu ekip rządzących.

– Efekt jest taki, że każdy, kto ma dziś klienta, którego szanuje, mówi mu tak: nigdy nie dopuszczaj do tego, żeby twoja sprawa trafiła do sądu, bo stracisz czas, pieniądze, a na koniec dnia, czytając uzasadnienie wyroku, także szacunek do własnej inteligencji – zaznaczył Zwara.

Czy „ratunkiem" dla biznesu jest arbitraż? Dzisiaj sądy arbitrażowe rozpoznają raptem 500 spraw rocznie. Na tak postawione pytanie zdecydowanie twierdzącoodpowiada adw. Przemysław Schmidt, prezes sądu arbitrażowego przy Lewiatanie.

– Przedsiębiorcy są wariatami, nie idąc do arbitrażu, który jest szybki, sprawniejszy i w którym podmioty same wybierają sobie arbitrów – przyznał podczas panelu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA