fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Płociński: Komu kibicować, gdy w Polsce łamana jest Konstytucja? [69 PROPOZYCJI]

Fotorzepa/Dorota Nowacka
Są ludzie, którzy zawsze muszą budować wielopiętrową narrację, racjonalizując sobie, za kogo warto pocić kciuki. Może sam tak nigdy nie robię? Nie będę kłamał.

6. Szósta zwrotka, bo zawsze chciałem zacząć od środka. Przejdźmy od razu do rzeczy, bo nie da się ukryć, że nawiązuję do niedościgłego wzoru, jaki wyszedł spod pióra publicysty, filozofa, kulturoznawcy, doktoranta, autora... Krzysztofa Pacewicza. Jego „7 PROPOZYCJI” z serwisu oko.press to klasyka gatunku i to już w chwili publikacji. Pod propozycją szóstką podpisuje się zresztą obiema rękami, nogami, główką i robię przewrotkę jak Zlatan.

Kibicuję Brazylii, bo gra piękną piłkę. Podobno jest najsilniejsza i ma szybkie latynoamerykańskie nóżki – i jak prawie we wszystkim muszę się tu z Pacewiczem zgodzić, choć, jak znowu słusznie zauważa – nudne jest kibicowanie faworytom. Ale co poradzę, obejrzałem kilka ich meczów przed mundialem (jeszcze nawet bez Neymara) i zakochałem się w tym latynoskim luzie. Zatem propozycja szósta i koniec!

Kibicujmy pięknej piłce, śpiewajmy pod nosem: „Samba, Rio de Janeiro, tutu tutu, tutu rututu!”, chodźmy na plażę, nośmy bikini, kochajmy życie i Jezusa. Pacewicz dorzuca jeszcze wycinanie lasów równikowych i budowanie wielkich Jezusów, ale za moment w Polsce ma stanąć taki stumetrowy, więc luz – ucieszy się.

Generalnie felieton Pacewicza jest naprawdę dowcipny, świetny w wielu wymiarach: beka ze wszystkich i wszystkiego, którą każdy interpretuje jedynie częściowo; chwyta to, co mu pasuje, albo to, co chciał w niej znaleźć, czego się spodziewał po niej itd. A potem pan redaktor siada przed komputerem i roznamiętnia się nad pysznymi efektami swej wielkiej przebiegłości. Wiem, robię tak samo, dlatego się identyfikuję.

Pacewicz tym samym bardzo zgrabnie nawiązał do jednego z najlepszych wywiadów, jakie Robert Mazurek przeprowadził  w „Plusie Minusie”. Otóż przed Euro 2012 w Polsce Marian Piłka opowiadał: „Komu powinien kibicować katolik” . Tylko że Pacewicz zrobił satyryczną wersją dla „ludzi lewicy” (to jednak oko.press, więc nie zagalopujmy się z tą lewicą...). I pocisnął z wielu z nich bekę. Nie skumali. Prawica też nie.

A sam znam wielu świetnych ludzi, którzy idą tą drogą: zawsze muszą budować wielopiętrową narrację, racjonalizując sobie, dla kogo warto pocić kciuki. Może sam tak nigdy nie robię? Nie będę kłamał. Mam słabość do robotniczych klubów, tych z piękną historią (Atlético Madryt, Millwall F.C.). Do tego lubię reprezentacje „klasyczne”, znowu: z piękną historią, nawet gdy grają taki paździerz jak Anglicy... Ale sam widzę tego śmieszność.

Komu więc kibicować? Ja interpretuję felieton Pacewicza tak: oddać się namiętności, zmysłowemu pięknu piłki. I stąd numeracja.

Piłka to namiętność, emocje i jak z gracją wykazał Pacewicz: kibicowanie nie opiera się wcale na racjonalnych przekonaniach o łamaniu czy niełamaniu konstytucji, religii, ideologii itd. Zatem kibicujmy czy nie kibicujmy – nasza sprawa. Ale może niekoniecznie toczmy bekę ze wszystkich, którzy kibicują tak jak chcą, nawet śmiesznie, według nas nieporadnie, jakoś dziwnie. Niech sobie kibicują z byle powodu, nawet niech robią to z powodów absolutnie niezrozumiałych dla wybitnych i wykształconych „ludzi lewicy”. Niech kibicują komu tam chcą i dlaczego tam sobie chcą. Bo wicie, rozumicie: pluralizm, wolność, „serce po lewej stronie” i takie tam.

A tak w ogóle to: Do booojuuuu Pooooolskoo! (Czytane operowo-januszowym zaśpiewem). Bo czy chcemy czy nie, wszyscy w tych dniach jesteśmy Januszami.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA