fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Boks

Pod afrykańskim niebem

Urodzony w Radomiu Michał Cieślak ma 30 lat i walką w Kinszasie przedstawia się kibicom, którzy boksem na co dzień się nie interesują
newspix.pl
Piątkowa walka Michała Cieślaka z Ilungą Makabu w Kinszasie o pas WBC w wadze junior ciężkiej może być ciekawa nie tylko ze względów sportowych.

Kinszasa przywołuje bokserskie wspomnienia – to przecież tam Muhammad Ali w 1974 roku znokautował George'a Foremana, co przeszło do historii jako „The Rumble In The Jungle".

W piątek stawką pojedynku 30 -letniego niepokonanego Cieślaka (19-0, 13 KO) z dwa lata starszym Kongijczykiem Makabu (26-2, 24 KO) wprawdzie też jest mistrzostwo świata, ale ciężaru gatunkowego i rozgłosu tych pojedynków nie da się porównać.

Własny prowiant i woda

Dawny Zair, a dziś Demokratyczna Republika Konga to biedny kraj, w którym przyjezdnym niełatwo czuć się bezpiecznie. Polska ekipa, która jest w Kinszasie od wtorku wieczorem, zabrała na krótki pobyt własny prowiant i wodę.

Termin walki Cieślaka z Makabu o wakujący pas WBC, który należał do Ołeksandra Usyka (Ukrainiec przeszedł do wagi ciężkiej), zmieniany był kilkakrotnie. Protestował promotor Makabu, słynny Don King, twierdząc, że wszystko dzieje się za jego plecami, i choć interweniował szef WBC Mauricio Sulaiman, a gwarancje rządowe dawał prezydent Demokratycznej Republiki Konga, pojedynek wciąż wisiał na włosku, a kontrakt, bilety i wizy zostały przesłane stronie polskiej w ostatniej chwili.

Do dziś nie wyjaśniono natomiast wątpliwości z przelewami finansowymi, honoraria za tę walkę nie wpłynęły jeszcze na konta wskazanych banków.

Takie zawirowania z pewnością nie poprawiają nastroju przed ringową wojną, która czeka Cieślaka w piątek późnym wieczorem. Jeśli pięściarz z Radomia wygra w Kinszasie, będzie czwartym polskim mistrzem świata wagi junior ciężkiej.

Pierwszym w 2006 roku był Krzysztof Włodarczyk („Diablo" zdobywał tytuł dwukrotnie, najpierw IBF, następnie WBC), kolejnymi – Tomasz Adamek (IBF w 2008 roku) i Krzysztof Głowacki (WBO w 2015 roku). Ale żaden z nich nie walczył w tak nieprzewidywalnych warunkach.

W piątek wieczorem w Kinszasie ma być gorąco (ponad 30 stopni), przy dużej, blisko 70-procentowej wilgotności. Prawdopodobnie na stadion Sharks Club, mieszczący 10 tysięcy widzów (poza strefą VIP), wstęp będzie bezpłatny, co ma związek z upamiętnieniem 59. rocznicy tragicznej śmierci premiera Patrice'a Lumumby. Promotorem tego wydarzenia jest generał Ilunga Luyoyo, od 2018 roku uznawany przed Radę Europejską za persona non grata. Ilunga Makabu to jego ulubieniec, starszy brat znanego w Polsce Martina Bakole, który w kwietniu ubiegłego roku w katowickim Spodku zmusił do poddania się Mariusza Wacha.

Leworęczny, mierzący 183 cm Makabu walczył już o mistrzostwo świata. 29 maja 2016 roku w Liverpoolu został znokautowany w 3 rundzie przez Anglika Tony'ego Bellewa. Walka odbyła się na Goodison Park, stadionie piłkarskiej drużyny Everton.

Pierwszej porażki Makabu doznał w debiucie, walczył w RPA, gdzie do dziś mieszka. Nie znał jeszcze angielskiego, i gdy sędzia po mocnym ciosie rywala zapytał, czy może kontynuować pojedynek, po prostu nie odpowiedział.

Syn króla

Ilunga Makabu, najstarszy syn króla prowincji Lulua, zamiast szykować się do objęcia władzy po ojcu – też byłym pięściarzu, znanym jako „Makabu Foreman" – postawił na boks i ma na swoim koncie kilka cennych zwycięstw. W 2013 roku pokonał w Monte Carlo Ukraińca Dmytra Kuczera, w kolejnym pojedynku znokautował Amerykanina Erica Fieldsa, później Jamajczyka Glena Johnsona, byłego mistrza świata, i groźnego Thabisa Mchunu z RPA.

W przegranym pojedynku z Bellewem był faworytem, w pierwszym starciu miał Anglika na deskach, ale wystarczył jeden błąd i walka przybrała niekorzystny dla niego obrót. Po gorzkiej i bolesnej porażce rok odpoczywał, ale po powrocie dalej nokautuje.

W ubiegłym roku odniósł dwa cenne zwycięstwa w Rosji.Najpierw w Jekaterynburgu pokonał przed czasem rosyjskiego króla nokautu Dmitrija Kudriaszowa, a dwa miesiące później w Czelabińsku wygrał na punkty z niepokonanym wcześniej Aleksiejem Papinem.

W Kinszasie o schedę po Usyku pierwotnie miał walczyć z Krzysztofem Włodarczykiem, ale ten nie czuł się na siłach, zgłoszono kontuzję i zastąpił go Cieślak, który wierzy, że pokona bardziej znanego na międzynarodowych ringach Kongijczyka.

Faworytem nie będzie, ale jeśli w Afryce nie wydarzy się nic nieprzewidzianego, to nie jest w tej konfrontacji bez szans. I nie tylko dlatego, że ma lepsze warunki fizyczne – mierzy 190 cm, a jego zasięg (201 cm) też jest zdecydowanie większy niż Makabu (188 cm).Od kiedy pracuje z urodzonym na Ukrainie trenerem Andrzejem Liczikiem, który już w polskich barwach zdobył brązowy medal mistrzostw Europy 2004, jego boks jest bardziej uporządkowany, potrafi znacznie lepiej kontrolować agresję, która też jest jednym z jego atutów.

W minionym roku Cieślak zmiótł z ringu dwóch solidnych pięściarzy: rodaka Makabu, Youriego Kayembrę Kalengę oraz Nigeryjczyka Olanrewaju Durodolę. Dokonał tego jednak przed polską publicznością. Zobaczymy, jak poradzi sobie w zupełnie innej scenerii, pod afrykańskim niebem.

Transmisja z Kinszasy w piątek od 19.30 w Polsacie Cyfrowym i w serwisie ipla, w systemie pay-per-view

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA