fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Poszukiwana akcyza na tytoń

Adobe Stock
To, że papierosy będą droższe, to wiadomo. Ale jak obliczyć indeksację nowej stawki akcyzy – tego nadal nie wie nikt. Rośnie ryzyko opóźnień.

Choć do stycznia pozostało już mniej niż dwa miesiące, nadal nie wiadomo, jak dokładnie podrożeją papierosy w 2020 r. Branża wciąż czeka na precyzyjne wskazówki, jak po podwyżce akcyzy ma obliczać nową cenę wyrobów. Od dwóch lat wpływy z akcyzy tytoniowej biją rekordy. W 2018 r. budżet zarobił na palaczach 19,8 mld zł, w tym roku planowane jest 20,5 mld zł.

Ministerstwo Finansów informowało we wrześniu, że samo jeszcze nie zna kształtu akcyzy, bo to wymaga konsultacji społecznych i zmiany ustawy o podatku akcyzowym. Jak twierdzi branża tytoniowa, szczegóły obliczania tej indeksacji trafią do ustawy okołobudżetowej. A ta się opóźnia, podobnie jak jej konsultacje, bo ciągle ważą się losy kontrowersyjnego zniesienia limitu 30-krotności przeciętnej płacy przy ustalaniu składek ZUS, wpływy z którego zapisane są w przyszłorocznym budżecie.

Czytaj także:  Dymek płynie w e-liquidach, a rynek rośnie po cichu 

Czasu jest coraz mniej. Nowy Sejm IX kadencji zbierze się dopiero za tydzień. Na pierwszym posiedzeniu zajmie się nowym rządem, ustawa będzie więc dyskutowana najwcześniej za dwa tygodnie. Potem musi jeszcze przejść przez Senat, zostać podpisana przez prezydenta i trafić do publikacji.

Tymczasem nadal niewiele wiadomo o zmianach akcyzy. Nie są znane stawki, więc nie ma czego publicznie konsultować, nie ma też terminu konsultacji. Pewny jest tylko termin, kiedy zacznie się rok 2020, gdy mają wejść w życie nowe stawki.

– Jesteśmy trochę zaniepokojeni obecną sytuacją. Coraz bardziej realny wydaje się scenariusz opóźnienia procesu legislacyjnego i wejście podwyżki w życie po 1 stycznia 2020 r. – wyjaśnia Andrzej Lewandowski, członek zarządu JTI Polska. – Nie wiemy też, jakie dokładnie stawki podatku zostaną zaproponowane do konsultacji publicznych przez Ministerstwo Finansów – mówi przedstawiciel jednego z czterech koncernów działających w Polsce.

Branża ironizuje, że rząd nie chce przyznać, iż papierosy podrożeją, dlatego podwyżkę nazywa „indeksacją o 3 proc. stawki podatku akcyzowego". Tymczasem operacja ta przyniesie dodatkowe 579 mln zł, a całe podniesienie akcyzy na używki – nawet 1,15 mld zł.

Tymczasem, jeśli chodzi o opodatkowanie papierosów, diabeł tkwi w szczegółach. Akcyza ta składa się z dwóch części – kwotowej (206,76 zł za każde tysiąc papierosów) i 31,41 proc. maksymalnej ceny detalicznej.

Nie wiadomo, czy rząd podwyższy część kwotową akcyzy, procentową czy też obie. Nie mówiąc już o pokusie, by zamiast o 3 proc. podwyższyć akcyzę o 3 pkt proc. Ta obawa jest wciąż aktualna. – Wyrażamy głęboką nadzieję, że podwyżka nie przekroczy poziomu 3 proc., zgodnie z planem finansowym państwa przyjętym przez rząd w kwietniu. Jakikolwiek wyższy poziom mógłby narazić na szwank trend walki z szarą strefą – mówi Lewandowski.

Każdy sposób podwyżki inaczej wpływa na różnych producentów. Jak wyjaśniał ostatnio na łamach „Rzeczpospolitej" Jarosław Neneman, były wiceminister finansów, wyższa stawka procentowa i relatywnie niska stawka kwotowa przynosi większe zróżnicowanie cen papierosów. W efekcie w sklepach są i papierosy tańsze, i droższe. Zaś wysoka stawka kwotowa i relatywnie niewysoka procentowa spłaszczy ceny: najtańsze papierosy podrożeją mocniej od najdroższych.

W ubiegłym roku fabryki w Polsce wypuściły 212 mld sztuk papierosów. Choć większość poszła na eksport, to i tak Polacy wypalili ok. 40 mld sztuk. Producenci straszą, że wyższy poziom akcyzy zaktywizuje szarą strefę. Ta się do tej pory zmniejszała, choć tylko w październiku Krajowa Administracja Skarbowa wykryła siedem prób przemytu (nawet w drzwiach czy drewnie), a we wspólnej akcji KAS i CBŚ na Pomorzu znaleziono blisko 9 mln nielegalnych papierosów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA