fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Lokaty znikają z banków

iStockphoto
Zarobek na depozycie bankowym to już przeszłość, a realne oprocentowanie w Polsce jest najniższe w Unii Europejskiej. Na poprawę się nie zanosi.

Średnie oprocentowanie zakładanych w lipcu lokat gospodarstw domowych ogółem wyniosło 0,36 proc., zaś tych na jeden–trzy miesiące – 0,50 proc. To najmniej w historii.

Ucieczka klientów

Stawki lokat spadały już wcześniej, ale pandemia przyśpieszyła i wzmocniła ten proces. Od lutego średnie oprocentowanie nowych lokat gospodarstw domowych spadło o 0,84 pkt proc., a tych na jeden–trzy miesiące o 0,91 pkt proc.

To efekt nie tylko cięcia stóp procentowych, które od marca zmalały do 0,1 proc. z 1,50 proc., ale także wielkiej nadpłynności banków, których klienci przy jednoczesnym słabszym popycie na kredyt zwiększają depozyty dzięki m.in. rządowym tarczom antykryzysowym i ograniczaniu inwestycji czy konsumpcji.

Depozyty Polaków ogółem rosną (tylko od początku roku przybyło prawie 62 mld zł, czyli prawie 7 proc.), mimo że klienci indywidualni przestają sobie już zawracać głowę lokatami i gdy te się kończą, wycofują część pieniędzy z banku lub pozostawiają na depozytach bieżących. Od początku roku z lokat gospodarstw domowych ubyło prawie 57 mld zł, czyli ich wartość zmalała o blisko 20 proc. Jednocześnie szybko przybywa depozytów bieżących (118 mld zł od początku roku, czyli 20 proc.) i ich udział w bankowych oszczędnościach gospodarstw domowych urósł aż do prawie 75 proc., pozostałe 25 proc. to lokaty. Jeszcze pięć lat temu proporcje wynosiły 50:50.

Ucieczka klientów od depozytów terminowych nie dziwi, biorąc pod uwagę, że w największych bankach lokaty przestały być lokatami, bo oprocentowanie jest bliskie zeru. Jedynie w razie promocji (niewielkie sumy, dodatkowe warunki) zdarzają się jeszcze stawki w okolicach 1–2 proc., oraz w słabszych i mniejszych bankach, które zawsze finansowały się drożej niż średnia.

– Oprocentowanie nominalne to nie wszystko. Ogromne znaczenie ma również to, jak szybko pieniądze wpłacone na lokatę tracą na wartości – zwraca uwagę Jarosław Sadowski, główny analityk Expandera. Dodaje, że z danych Eurostatu wynika, że w lipcu mieliśmy drugą najwyższą inflację w Unii Europejskiej wynoszącą 3,7 proc. Wyprzedziły nas jedynie Węgry, gdzie ceny wzrosły o 3,9 proc. r./r. – Korygując nominalne oprocentowanie lokat o wzrost cen, otrzymujemy oprocentowanie realne. W tym przypadku, niestety, wypadamy najgorzej w UE – mówi Sadowski. Z wynikiem -3,38 proc. przebiliśmy nawet Węgry (-3,24 proc.), które mają co prawda nieco wyższą inflację, ale jednocześnie wyższe niż u nas oprocentowanie lokat (wzięto pod uwagę roczne lokaty, w Polsce oprocentowane były w lipcu średnio na 0,20 proc., z kolei w krajach UE średnia stawka to 0,33 proc.).

Na poprawę stawek lokat nie ma co liczyć. Stopy w Polsce będą niemal zerowe zapewne jeszcze długo, o czym oprócz inflacji decydować będzie polityka głównych banków centralnych, a ta ostatnio wskazuje na dłuższe trwanie przy ultraniskich stopach. Płynność banków może maleć, ale nadal będzie bardzo wysoka, więc nie będą musiały walczyć ceną o depozyty.

Presja na wynik

Oprocentowanie wszystkich nowych depozytów i kredytów w lipcu spadło od końca lutego odpowiednio o 0,86 pkt proc. i 1,62 pkt proc. Widać więc, że kredyty przecenione zostały mocniej niż depozyty i mocniej niż spadł WIBOR 3M (1,48 pkt proc.). To oznacza spadek marży odsetkowej i presję na wynik z odsetek, najważniejszy przychód banków. – Już dane za czerwiec pokazują spadek wyniku odsetkowego, częściowo sezonowy, ale silniejszy niż w poprzednich latach. Rosną jeszcze wolumeny depozytów, a to paliwo do inwestycji banków w kredyty czy papiery dłużne, co ogranicza wpływ obniżki stóp na wynik odsetkowy, ale tylko do czasu – mówi Marcin Materna, analityk Millennium DM.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA