Prokuratura Generalna szkoli prokuratorów w postępowaniach w sprawach błędów lekarskich.
– To trudne dowodowo sprawy – uznano w PG. W dodatku stale ich przybywa. Tylko w sprawie samego narażenia zdrowia policja prowadziła rok temu ponad ?4,5 tys. postępowań. Spraw o nieumyślne spowodowanie śmierci było już ponad ?11,1 tys.
Śmiertelne pomyłki
– Największy problem to prawidłowa ocena zachowań lekarza – wyjaśnia „Rz" prokurator Anna Świtalska z Departamentu Postępowań Przygotowawczych Prokuratury Generalnej. Wyjaśnia, że prokuratorzy skupiają się głównie na skutku lekarskiego błędu w postaci śmierci lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Tymczasem zachowanie lekarza powinno się oceniać także z punktu widzenia narażenia na powstanie takich skutków.
Biegły to nie wyrocznia
Rosnącej liczbie spraw o błędy lekarskie nie sprzyja też coraz większy kłopot z doborem biegłych, a w takich sprawach potrzebni są naprawdę wybitni specjaliści.
– Prokuratorowi do działania nie wystarczy samo stwierdzenie faktu, że do błędu lekarskiego doszło – zauważa prokurator Anna Świtalska. Zakłady medycyny sądowej skupiające ekspertów nie są zainteresowane wydawaniem opinii na rzecz prokuratury, a nawet jeśli, to czeka się na nie kilka miesięcy, a bywa, że i dwa lata. Wiele do życzenia pozostawia też jakość opinii w skomplikowanych sprawach. Sami prokuratorzy zbyt często ślepo w nie wierzą, rzadko weryfikują z pozostałym materiałem dowodowym.
– Nie usprawiedliwia tego nieznajomość specjalistycznej wiedzy. Wystarczy analiza materiału dowodowego i zeznań świadków, by móc zweryfikować diagnozę eksperta – mówi prokurator Mateusz Kosiński.
Jak wyjść z impasu
Aby sprawy o błędy częściej kończyły się skazaniem, prokuratorzy muszą lepiej sobie z nimi radzić. PG w szkoleniu szczególną uwagę zwraca na sposób zabezpieczania dokumentacji lekarskiej (z uwzględnieniem tajemnicy lekarskiej w tych sprawach) oraz metodykę prowadzenia postępowań przygotowawczych, a także na współpracę prokuratora z samorządem lekarskim (izbami lekarskimi) i rzecznikiem odpowiedzialności zawodowej i na wykorzystanie tego ostatniego.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, a.lukaszewicz@rp.pl