W pozwie rozwodowym napisanym przez adwokata czytelniczki znalazło się wiele nieprawdziwych i obraźliwych zarzutów. Adwokat, w jej ocenie, skandalicznie zachowywał się także na rozprawie rozwodowej. Obrażał ją i świadków, którzy zeznawali na jej korzyść. Sędzia prawie na to nie reagowała. Sprawa rozwodowa jeszcze się nie zakończyła. Jak bronić się przed takim postępowaniem? Czy mogę wystąpić przeciwko niemu do sądu o zniesławienie?

– pyta czytelniczka.

Jeśli czytelniczka ma na myśli sprawę karną o przestępstwo zniesławienia, to odpowiedź na ostatnie pytanie jest przecząca. Adwokatowi bowiem przysługuje szczególny przywilej: za nadużycie wolności słowa i pisma stanowiące ściganą z oskarżenia prywatnego zniewagę lub zniesławienie nie może odpowiadać karnie. Jest to immunitet adwokacko-radcowski, bo dokładnie taki sam przysługuje radcom prawnym.

Immunitet obejmuje tylko wypowiedzi pod adresem strony, jej pełnomocnika (w sprawie cywilnej) lub obrońcy (w sprawie karnej), kuratora, świadka biegłego lub tłumacza. Nie dotyczy zniesławień i zniewag wobec innych osób, choćby wypowiedzi te miały związek z wykonywaniem zawodu.

Za nadużycie wolności słowa adwokat i radca odpowiadają dyscyplinarnie.

Można więc zwrócić się do izby adwokackiej lub izby radców prawnych o wszczęcie takiej sprawy. Sąd dyscyplinarny wszczyna postępowanie na wniosek rzecznika dyscyplinarnego. Jego wszczęcie może polecić także minister sprawiedliwości.

Nic też nie chroni adwokata i radcy prawnego przed odpowiedzialnością cywilną za naruszenie cudzych dóbr osobistych w związku z wykonywaniem zawodu, zwłaszcza czci i dobrego imienia.

Przekroczenie tych granic wolności słowa oznacza, że adwokat i radca prawny ponosi odpowiedzialność za naruszenie dóbr osobistych jak wszyscy. Taką sprawę zniesławiony może wnieść do sądu cywilnego niezależnie od tego, czy przeciwko adwokatowi lub radcy została wszczęta sprawa dyscyplinarna, czy takiej sprawy nie było lub się ona skończyła.

W pewnych sytuacjach jednak adwokat i radca prawny nie będzie odpowiadał także za naruszenie cudzych dóbr osobistych. Potwierdził to Sąd Najwyższy w wyroku z 20 kwietnia 2006 r. (sygn. IV CSK 2/06). Werdykt ten dotyczy sprawy wytoczonej przeciwko adwokatowi przez byłego życiowego partnera jego klientki. Mężczyzna wystąpił do sądu opiekuńczego o powierzenie mu władzy rodzicielskiej nad wspólnym małoletnim synem, domagając się jednoczesnego ograniczenia władzy rodzicielskiej matki dziecka.

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Teraz z darmową dostawą i e‑wydaniem gratis!

ZAMÓW

Poczuł się dotknięty sformułowaniem zawartym w piśmie procesowym redagowanym przez jej adwokata, iż jest on "człowiekiem niezrównoważonym psychicznie". Sąd jednak oddalił jego roszczenia. Zgodził się, iż takie określenie narusza dobra osobiste osoby, wobec której zostało użyte, ale uznał, że nie było ono bezprawne i że adwokat nie przekroczył granic wolności słowa i pisma.

Takiego samego zdania był SN. Stwierdził, że dla oceny, czy adwokat w danej sprawie nie przekroczył granic wolności słowa, znaczenie ma to, czy jego wypowiedź była uzasadniona rzeczową potrzebą wynikającą z obrony interesu reprezentowanej strony. O tym, czy ze względu na rzeczową potrzebę doszło do przekroczenia granic wolności słowa, decyduje charakter sprawy i jej okoliczności, m.in. żądania i argumenty przeciwnika w sporze, wymagające odparcia – tłumaczy SN.

Można tu przytoczyć inny jeszcze wyrok SN z 28 października 2004 r. (sygn. III CK 423/03) wydany w sprawie o ochronę dóbr osobistych. SN stwierdził w nim, że jeśli pismo sporządzone przez adwokata na zlecenie klienta i opierające się na informacjach pochodzących od niego zawiera zarzuty naruszające dobra osobiste innej osoby, odpowiedzialność za to naruszenie ciąży na zleceniodawcy, ale nie na adwokacie. Adwokat bowiem w niektórych sytuacjach jest swego rodzaju posłańcem, pośrednikiem relacjonującym to, co pochodzi z innego źródła, przede wszystkim od jego klienta. Jeśli klient był przyczyną zarzutów, to on, a nie jego adwokat może odpowiadać za naruszenie dóbr osobistych.

Wygranie zatem sprawy przeciwko adwokatowi o naruszenie dóbr osobistych na drodze procesu cywilnego nie jest w praktyce łatwe.

Nie znamy okoliczności sprawy naszej czytelniczki. Nie można jednak wykluczyć, że to stanowisko odnieść można do adwokata jej męża. To do męża zatem powinna mieć żal, a nie do mecenasa.

- Kodeks cywilny w art. 23, przyznając ochronę dobrom osobistym człowieka, wymienia wśród nich przykładowo: zdrowie, wolność, cześć, swobodę sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnicę korespondencji, nietykalność mieszkania oraz twórczość.

- W myśl art. 24 k.c. każdy, czyje dobro zostało zagrożone, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie było ono bezprawne. W razie zaś naruszenia swoich dóbr może żądać, aby osoba, która się tego dopuściła, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia, a zwłaszcza złożyła stosowne oświadczenie. Mogą to być przeprosiny w prasie.

- Osoba, której dobra osobiste zostały naruszone, może też żądać zadośćuczynienia pieniężnego albo wpłaty na cel społeczny. Ma też prawo domagać się wyrównania strat materialnych, jeśli takie wskutek bezprawnego działania poniosła.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: i.lewandowska@rp.pl