Reklama

Nikt nie podsłuchiwał prominentnych generałów?

Nie ma dowodów na inwigilację szefów służb specjalnych po aferze taśmowej. Tezy oparto na plotkach – oceniła prokuratura.

Aktualizacja: 30.08.2017 17:54 Publikacja: 29.08.2017 20:14

Generał Marian Janicki, były szef BOR, opowiedział, że będąc w myjni koło siedziby MSWiA, został ost

Generał Marian Janicki, były szef BOR, opowiedział, że będąc w myjni koło siedziby MSWiA, został ostrzeżony, że jego telefon najprawdopodobniej jest na podsłuchu, a on sam jest śledzony dzięki lokalizacji komórkowej BTS.

Foto: Fotorzepa, Piotr Nowak

Choć większość byłych szefów służb potwierdziła w prokuraturze, że doświadczyła sytuacji, które mogą wskazywać na inwigilację, to śledczym nie udało się ustalić, czy faktycznie generałowie byli na podsłuchu. Zaprzeczyła temu Komenda Główna Policji oraz Służba Kontrwywiadu Wojskowego i to wystarczyło by śledztwo umorzyć.

– W mojej ocenie sprawa nie została wyjaśniona – mówi mec. Krzysztof Wąsowski, adwokat Maksa Kraczkowskiego, byłego posła PiS, dziś wiceprezesa PKO BP, jednego z pokrzywdzonych.

„Rzeczpospolita" dotarła do uzasadnienia umorzenia głośnego śledztwa wszczętego po artykułach Wojciecha Czuchnowskiego w „Gazecie Wyborczej" – „Służby tropią spisek" i „Generałowie na podsłuchu" – opublikowanych w lutym 2015 r.

„Wielce prawdopodobnym jest, że potencjalna kontrola operacyjna dotycząca numerów abonenckich szefów służb została poprzedzona uzyskaniem bilingów tych numerów" – czytamy w uzasadnieniu umorzenia. Prokurator zapytał więc operatorów komórkowych, czy policja, SKW i inne służby zwracały się z pytaniami o te numery. Odpowiedź była negatywna, bo Polkomtel i Orange stwierdziły, że nie ewidencjonują zapytań o billingi numerów, a Play odparł, że numer jednej z pokrzywdzonych osób nie był billingowany.

Wszyscy otrzymali w śledztwie status pokrzywdzonych. Maks Kraczkowski, wtedy poseł PiS i znajomy Piotra Nisztora (dziennikarz, który ujawnił we „Wprost", że w restauracji Sowa & Przyjaciele nagrywano biznesmenów i polityków), w śledztwie zeznał, że miały miejsce sytuacje wskazujące, iż może być inwigilowany. Raz zastał otwarty samochód, a zawsze go zamyka, jego telefon się przegrzewał, a w laptopie miał informacje o niesprawności zapór bezpieczeństwa.

Reklama
Reklama

Także Jacek Dobrzyński, były rzecznik CBA, miał wrażenie, iż jeździ za nim samochód operacyjny. Generał Marian Janicki, były szef BOR, opowiedział, że będąc w myjni koło siedziby MSWiA, został ostrzeżony, że jego telefon najprawdopodobniej jest na podsłuchu, a on sam jest śledzony dzięki lokalizacji komórkowej BTS.

Wszyscy pokrzywdzeni mówili, że nie mają dowodów, że byli na podsłuchu, a cytowany w artykule Bartłomiej Sienkiewicz, minister spraw wewnętrznych z czasów PO–PSL, który miał zlecić podsłuchy, „kategorycznie je zakwestionował".

Byli funkcjonariusze służb, którzy mieli być podsłuchiwani i śledzeni (za to, że rzekomo byli posądzani przez szefa MSWiA o inspirowanie afery taśmowej), czują niesmak. – Sądziliśmy, że dowody bezsprzecznie ustali prokurator. Nie wystarczy odpytać pokrzywdzonych, co wiedzą – mówi jeden z nich. – Z uzasadnienia wynika, że zostaliśmy przesłuchani my, jako pokrzywdzeni, rzecznik policji niemający żadnej wiedzy o sprawie, a komendant główny przesłał oświadczenie dementujące te fakty. To za mało, by ustalić, jak naprawdę było – dodaje z kolei inny.

Po raz pierwszy w maju 2015 r. prokurator odmówił wszczęcia śledztwa, ale po zażaleniu Kraczkowskiego sąd polecił sprawę zbadać.

Łukasz Łapczyński, rzecznik prokuratury, zapewnia, że „wykonano szereg czynności procesowych by zweryfikować okoliczności przywołane w artykułach". Między innymi przesłuchano świadków i uzyskano „niezbędną dokumentację". Jaką i czy były to zeznania policjantów z grupy operacyjnej Biura Spraw Wewnętrznych Policji – nie wiadomo. Dziennikarz zeznał w śledztwie, że widział w telefonie informatora dwa wnioski o kontrolę operacyjną gen. Noska i jego zastępcy (bez nazwisk, w formie numerów telefonów). – Z uwagi na to, że umorzenie nie jest prawomocne, i na to, że zgromadzony materiał dowodowy opiera się również ma materiach niejawnych, nie mogę udzielić więcej informacji – ucina prok. Łapczyński.

Mec. Krzysztof Wąsowski, adwokat Kraczkowskiego, nie zna treści umorzenia, bo jest na urlopie. – Wiem jedno: nie zostały wykorzystane wszystkie możliwości dowodowe w śledztwie, a sprawa jest niewyjaśniona. Po analizie zdecydujemy z klientem, czy składać zażalenie na umorzenie – mówi nam mec. Wąsowski.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama