Reklama

Dywersja na kolei. Władysław Kosiniak-Kamysz: Zabrakło informacji od strony ukraińskiej

Dlaczego Ukraińcy, którzy mieli przeprowadzić akt dywersji na kolei, mogli bez przeszkód wjechać do Polski, a następnie opuścić nasz kraj? – Zabrakło informacji od strony ukraińskiej, nie było noty Interpolu, informującej o poszukiwaniu tych osób – powiedział w Polsat News wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Odnosząc się do prób sabotażu ocenił, że nie wszystkiemu można zapobiec.
Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz

Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz

Foto: PAP/Paweł Supernak

W kontekście aktu dywersji, do jakiego doszło na trasie kolejowej Warszawa–Lublin, Władysław Kosiniak-Kamysz był pytany, czy Polacy mogą czuć się bezpiecznie w pociągach. – Tak, oczywiście, że mogą się czuć bezpiecznie, zachowując zawsze ostrożność, uwagę, stosując się do wszystkich przepisów – odparł.

Minister obrony narodowej dodał, że żyjemy w czasach, w których „niebezpieczeństwo niestety jest w wielu miejscach”. W tym kontekście wspomniał o lotnisku w Kopenhadze oraz zamachach „różnego rodzaju” i ocenił, że rzecz wynika „nie tylko z bliskości frontu”, lecz także „ze złożoności sytuacji światowej”.

Czytaj więcej

Akty dywersji na kolei: Czy polski rząd odpowiednio zareagował? „Jakby nic się nie stało”

Szef MON po akcie dywersji na torach: Nie wszystkiemu można zapobiec

– Niebezpieczeństw nie brakuje, ale nigdy nie możemy się obawiać i lękać, żeby strach nas sparaliżował. Mamy być ostrożni, ale nie zastraszeni w żaden sposób – przekonywał w Polsat News wicepremier.

Komentując eksplozję ładunku wybuchowego na torach w miejscowości Mika w powiecie garwolińskim szef MSWiA Marcin Kierwiński mówił, że „mieliśmy bardzo dużo szczęścia”, zaś szef MSZ Radosław Sikorski ocenił, że do wykolejenia pociągu nie doszło m.in. poprzez cud. – Siła nasza wynika nie z nadziei, ale z pewności – powiedział w czwartek Kosiniak-Kamysz, pytany o te komentarze.

Reklama
Reklama

Zapewnił, że polskie służby udaremniły wiele sytuacji, których finał mógł być „bardzo dramatyczny”. Mówił, że zatrzymano ok. 50 osób, a wobec 70 prowadzone są postępowania, najczęściej w ramach artykułu Kodeksu karnego mówiącego o działaniach na korzyść obcego wywiadu. Szef MON podkreślał też, że do niebezpiecznych sytuacji dochodzi na całym świecie. – Nie wszystkiemu można zapobiec – stwierdził.

Czytaj więcej

Akt dywersji na kolei. Co wiadomo? Minister: Doszło do odpalenia ładunku wybuchowego

„Zabrakło informacji od strony ukraińskiej”

W rozmowie z Polsat News Władysław Kosiniak-Kamysz mówił także, że dzięki internetowi łatwo jest dziś werbować ludzi oraz że Rosjanie płacą 2-3 tys. dol. za próbę podpalenia, czyli – ocenił – „śmiesznie mało” w porównaniu z tym, jaki efekt ma wywołać dywersant. Według niego, głównym celem aktów dywersji nie jest spowodowanie zniszczeń, lecz „sianie dezinformacji, strachu, podziału społecznego, niechęci również do Ukrainy i do Ukraińców”.

Premier Donald Tusk przekazał, że sprawcami sabotażu w powiecie garwolińskim byli dwaj Ukraińcy, którzy mieli współpracować z rosyjskimi służbami. Opozycja krytykuje rząd za to, że pozwolono im wjechać do Polski (jeden otrzymał na Ukrainie wyrok za dywersję), dokonać sabotażu, a następnie wyjechać na Białoruś.

– Na pewno zabrakło informacji od strony ukraińskiej, nie było noty Interpolu, informującej o poszukiwaniu tych osób. To już zostało wyjaśnione w rozmowie premiera Tuska z prezydentem Zełenskim. Chciałbym, żeby współpraca na linii ukraińska straż graniczna – nasze służby przebiegała jeszcze lepiej – skomentował Kosiniak-Kamysz.

Czytaj więcej

Wiemy, co zdradziło dywersantów, którzy wysadzili tory. Nowe ustalenia „Rzeczpospolitej”
Reklama
Reklama

Operacja „Horyzont”. Władysław Kosiniak-Kamysz broni udziału żołnierzy

Szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła ogłosił operację „Horyzont”, której celem ma być wzmocnienie przez żołnierzy bezpieczeństwa publicznego i włączenie ich do patroli z policją. Żołnierze mają działać w oparciu o art. 18 ustawy o policji, zatem koordynowaniem ich działań ma zająć się ta formacja. Operacja, której celem ma być ochrona infrastruktury kolejowej i przeciwdziałanie ewentualnym aktom dywersji, rusza w piątek. W czwartek wieczorem rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz poinformował, że Karol Nawrocki podpisał postanowienie o użyciu oddziałów i pododdziałów Sił Zbrojnych RP do pomocy oddziałom i pododdziałom policji w ramach operacji „Horyzont”.

– To nie jest początek ochrony infrastruktury krytycznej. My od wielu miesięcy i lat prowadzimy ochronę infrastruktury krytycznej, szczególnie wojsko się angażuje – mówił w Polsat News minister obrony. Dodał, że nad wieloma miejscami mogą pojawiać się drony.

Czytaj więcej

Marek Kozubal: Czego nie widać na „Horyzoncie”. Czy wojsko jest od ochrony torów?

Wicepremier odpierał zarzuty, że wojsko powinno ćwiczyć na poligonie zamiast brać udział w takich akcjach jak „Horyzont”. – Wojsko powinno być tam, gdzie jest potrzebne – powiedział, mówiąc o wsparciu ludności cywilnej w czasie powodzi i wzmacnianiu ochrony granicy. – Płacimy 5 proc. na zbrojenia, na polską armię. Polacy wydają te pieniądze ze swoich portfeli, płacąc podatki. Słyszę od ludzi: oczekujemy, żeby wojsko było przy nas, żebyśmy je widzieli – kontynuował.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Polityka
Sondaż partyjny CBOS. Prawo i Sprawiedliwość z poparciem najniższym od lat
Polityka
W PiS grają według reguł Kaczyńskiego, wojna o SAFE, Sikorski i doktryna ubezpieczania się
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Polityka
Jarosław Kaczyński kieruje sprawę Mateusza Morawieckiego do partyjnej komisji etyki
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama