Wszystko za sprawą art. 418  §1 kodeksu postępowania karnego, który nakłada na sędziego obowiązek odczytania wyroku.

Art. 418. § 1.

"Po podpisaniu wyroku przewodniczący ogłasza go publicznie; w czasie ogłaszania wyroku wszyscy obecni, z wyjątkiem sądu, stoją."

Jak podaje tvn24.pl odczytywanie wyroku przez sędzię Jedynak może potrwać nawet cztery miesiące. Sąd zdecydował na rozłożenie zadania na 30 sesji, czyli łącznie 150 godzin.

Czas ten mógłby się wydłużyć jednak przewodnicząca skorzystała z możliwości zwolnienia z odczytywania treści zarzutów.

- Wszystko jednak musi zająć dużo czasu, bo sędzia zdecydowała się zmodyfikować opis pierwszego z przestępstw przypisanych małżeństwu P. W takim przypadku musi w całości odczytać swoje ustalenia i nie ma możliwości uproszczeń. Problem w tym, że w tym zarzucie opisane są przestępstwa, które dotyczą 18 tysięcy poszkodowanych... - powiedział dla tvn24.pl Tomasz Adamski, sędzia i rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku.

Sędzia Maciej Strączyński, Prezes Sądu Okręgowego w Szczecinie i były prezes Stowarzyszenia Iustitia wyraził potrzebę zmiany przepisów w tym zakresie. Jego zdaniem kodeks w tak dużych sprawach nie pozwala na sprawne orzekanie i naraża sąd na śmieszność.

W sprawie absurdalnego obowiązku wypowiedział się także minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro podczas wtorkowej konferencji.

"Dzisiaj mamy anachronizm w kodeksie postępowania karnego, który sprowadza się do tego, że sąd musi czytać całe uzasadnienie, wyliczając wszystkich pokrzywdzonych. Jest ich kilkanaście tysięcy i według szacunków sądu w Gdańsku może to zająć kilka miesięcy. Uważamy, że nie ma żadnych racjonalnych powodów, aby tego rodzaju wymóg utrzymać" - stwierdził Ziobro.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Czytaj także:

Jest wina, nie ma kary dla Marcina P. i Katarzyny P.

Amber Gold: wszechwładny sądowy formalizm