Jakie są perspektywy sektora bankowego w 2013 roku?

Będzie to  w dużym stopniu efekt koniunktury. Wydaje się, że pierwsze półrocze będzie trudniejsze, choć  część  klientów pozyskanych przez banki w czwartym kwartale 2012  roku będzie podpisywać umowy w pierwszych miesiącach 2013, np. kredyty w ramach kończącego się programu „Rodzina na Swoim". Natomiast druga połowa roku powinna być lepsza z punktu widzenia poprawy sytuacji gospodarczej.

Jaki może być zysk sektora w 2013 roku?

Jeśli by się udało uzyskać podobne wyniki jak w mijającym roku, to biorąc pod uwagę warunki rynkowe byłby to bardzo dobry rezultat. Oczywiście nie bez wpływu będzie również sytuacja gospodarcza krajów Unii Europejskiej, w których spodziewany jest niski poziom wzrostu PKB, a w niektórych recesja. Ale jeśli chodzi o banki europejskie, to ich sytuacja jest lepsza niż w poprzednich latach, zarówno pod względem kapitałowym jak i płynnościowym, choć oczywiście sytuacja nadal jest wrażliwa, bo wynika to z zaangażowania banków w papiery rządowe poszczególnych krajów uznanych za bardziej ryzykowne od innych.

Stad większość instytucji międzynarodowych jak i polskich banków będzie poszukiwała finansowania na rynku lokalnym. Dlatego należy promować systematyczne oszczędzanie, jak i rozwijać rynek bankowych instrumentów dłużnych, tak aby banki posiadały środki na akcję kredytową. Kończymy prace nad rekomendacjami  odnośnie bankowych instrumentów dłużnych i do końca stycznia zaprezentujemy  dokumenty dotyczące sekurytyzacji, listów zastawnych oraz obligacji własnych. Część tych rozwiązań zależy od decyzji KNF, ale o niektórych decyduje NBP, a część wymaga zmian ustawowych. Wydaje się jednak, że wszystkie  strony zdają sobie sprawę z tego, że kwestia zapewnienia długoterminowego i stabilnego finansowania jest ważna i nie da się kontynuować dalszego stabilnego rozwoju polskich banków bez rozwinięcia rynku bankowych instrumentów dłużnych.

Jakie mogą być efekty zmian rekomendacji dotyczących kredytów dla klientów indywidualnych?

Jeśli  chodzi o kredyty konsumpcyjne, to zaproponowaliśmy zmianę rekomendacji, pozwalającą bankom na większą elastyczność w budowaniu strategii kredytowych, zwłaszcza tym, które są dobrze skapitalizowanie i dobrze zarządzają ryzykiem. Ale wnioskowaliśmy także o konieczne naszym zdaniem zmiany w przepisach o kredycie konsumenckim, tak aby biorąc pod uwagę to co się dzieje na rynku nieregulowanym, w tym potrzebę wymiany  informacji o zadłużeniu klientów oraz ujednolicenie definicji zdolności kredytowej, spowodować by system był bardzie efektywny i zmniejszył ryzyko systemowe. Tylko te dwa elementy połączone razem dają szanse na dobry efekt w przyszłości zarówno dla banków jak i dla gospodarstw domowych.

Czy brak informacji o zadłużeniu klientów w parabankach znacznie zwiększa ryzyko prowadzenia działalności przez banki?

Zarówno w ocenie banków jak i nadzoru czynnik ten należy do fundamentalnych. Na razie opieramy się tylko na szacunkach, dopóki nie będzie informacji o każdym kredycie osobno, tak długo nie będzie można ocenić skali ryzyka zarówno z punktu widzenia całości systemu jak i pojedynczego kredytobiorcy, a to nakłada się zarówno na koszt kredytu, samą skłonność banków do ich udzielania jak i poziom osób przekredytowanych.

Autopromocja
BLACK WEEKEND

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

A jaka będzie sytuacja w kredytach mieszkaniowych i jakie mogą być efekty zmian w rekomendacji S?

Na razie projekt jest w konsultacjach z bankami oraz innymi uczestnikami rynku. Ze wstępnych komentarzy wynika, że ci, którzy mają doświadczenie w tym biznesie trafnie odebrali elementy zwiększające elastyczność regulacji i pozwalające na większą swobodę po stronie banków w zakresie poziomu DTI  (relacja zadłużenia do dochodu – red) w tym i możliwego dłuższego okresu przyjmowanego do liczenia zdolności kredytowej.

W powiązaniu ze spadającymi cenami mieszkań, przy tym  samym poziomie dochodów,  w praktyce proponowane zmiany oznaczają, że za ten sam kredyt można kupić mieszkanie o jeden pokój większe. Jednocześnie rekomendacja ogranicza maksymalny okres kredytowania do 35 lat, co ma zapobiec tworzeniu się baniek cenowych na rynku oraz służyć stabilności banków. Z punktu widzenia gospodarstw domowych ekonomicznie lepiej jest  2-3 lata oszczędzać i wziąć kredyt na krótszy okres niż zaciągnąć go na 35 lat, bo  w takim wariancie  przez 1/3 tego okresu będą głównie obsługiwać odsetki, nie  spłacając kapitału.

Rekomendacja przewiduje okresy przejściowe, co dobrze się komponuje w połączeniu z planowanym przez rząd zastąpieniem programu Rodzina na Swoim, nowym programem. Chcemy by zmiany były wprowadzane w możliwie elastyczny sposób nie powodując gwałtownych zmian na rynku mogących zagrażać stabilnemu rozwojowi banków.

Jakie jeszcze  czynniki będą wpływać na wyniki banków w 2013 roku?

Istotne z punktu widzenia wyników będą przychody z bancassurance. Dlatego ten element pojawia się już dzisiaj w pismach i projektowanych rekomendacjach KNF. Jesteśmy przekonani, że praktyki rynku wymagają zmiany, po to, żebyśmy się nie znaleźli w takiej sytuacji jak rynek brytyjski, gdzie są masowe pozwy zbiorowe przeciwko bankom z tytułu nieczytelnych dla odbiorcy produktów bancassurance.

Nie chcemy dopuścić do podobnej sytuacji na rynku polskim, dlatego banki jako główny dystrybutor tych produktów w swojej sieci oddziałów, muszą poprawić standardy w zakresie oferowania produktów o charakterze ubezpieczeniowym. Część już od początku Nowego Roku wprowadzi nowe środowiskowe standardy dobrych praktyk, ale nie są one wystarczające. Dlatego widzimy potrzebę głębszego oddziaływania w szczególności w przypadku grupowych ubezpieczeń oferowanych przez banki. Wczesną wiosną zostanie wydana rekomendacja związana z działalnością banków w tym obszarze produktowym, ale potrzebne są także zmiany  na gruncie ustawowym o co wnosimy do Ministra Finansów.

Czy banki zastosowały się do zaleceń zawartych w  liście KNF dotyczącym standardów oferowania produktów inwestycyjnych?

W przypadku skrajnych przypadków, gdzie sprzedawcy takich produktów szli po przysłowiowej bandzie, takie praktyki zostały ukrócone. Bankowcy muszą mieć  świadomość, że jeśli nadzór uzna, że nie dają gwarancji efektywnego zarządzania podmiotem licencjonowanym, to im  na szereg lat  zamknie prawo do wykonywania zawodu w jakimkolwiek podmiocie regulowanym na rynku finansowym w całym obszarze unijnym. Generalnie banki się dostosowują do naszych  zaleceń, choć w niektórych przypadkach dynamika tych zmian nie jest wystarczająca. Dlatego oczekuję do połowy stycznia 2013r. na sprawozdanie banków odnośnie realnych działań podjętych po wrześniowym piśmie Przewodniczącego KNF.

Czy są w planach inne zalecenia czy działania dotyczące rynku bankowego?

Intensyfikujemy działania dotyczące funkcjonowania rynku międzybankowego. Wspólnie z NBP prowadzimy w tej sprawie dialog z bankami, a dodatkowo w styczniu zamierzamy nadać mu wyższą dynamikę biorąc pod uwagę wypracowane już w EBA i ESMA kierunki dobrych praktyk.

Jakie mają być efekty tych działań?

Chcemy wypracować jeszcze lepszy standard działania rynku międzybankowego, choć w porównaniu z krajami Europy Zachodniej,  jest on niezły, bo działa w oparciu o ceny transakcyjne, a nie deklarowane, a skala transakcji jest zbliżona do tej sprzed kryzysu. Dodatkowo niedawno została uruchomiona platforma wymiany informacji o stawkach depozytów negocjowanych co dodatkowo wzbogaca możliwości lepszego zarządzania ryzykiem przez banki.

Ale część banków wycofuje się z kwotowania stawek WIBOR ...

To efekt różnicy  zdań dotyczącej tego jak szybko powinny być wprowadzane zmiany w funkcjonowaniu rynku międzybankowego, bo uczestnictwo w tym systemie jest dobrowolne.

My chcemy, żeby w systemie były wprowadzone jeszcze bardziej transparentne zasady funkcjonowania, większa odpowiedzialność oraz nadzór. Uważamy, że powinny w nim uczestniczyć wszystkie kluczowe banki, na których ciąży systemowa odpowiedzialność za stabilność rynku oraz ich własną stabilność, bo swoje pozycje bilansowe wyceniają w oparciu o stawki określone w odpowiedniej procedurze, w której o ile nie uczestniczą to działają przeciwko interesom zarówno swoim własnym jak i całego rynku. Stan ten nie może być akceptowany na rynku regulowanym.

Spodziewa się Pan kolejnych zmian właścicielskich w sektorze?

Przede wszystkim spodziewam się dalszej zmiany właścicielskiej w Alior Banku, która ma się odbyć na zasadach uzgodnionych z nadzorem.

Czy jest zainteresowanie polskimi bankami ze strony rosyjskich inwestorów?

Nie widzimy realnego zainteresowania ze strony inwestorów z Rosji. Natomiast widzimy wstępne zainteresowanie ze strony podmiotów z krajów  szeroko rozumianej Azji. Na razie jest to etap rozpoznawania rynku, ale nie składania jakichkolwiek formalnych wniosków. Widoczne jest także duże zainteresowanie polskim rynkiem finansowym ze strony funduszy private equity, nie tylko europejskich. Oceniamy to pozytywnie, choćby w kontekście istotnej grupy banków, które muszą zwiększyć swój free float na giełdzie. Zainteresowanie polskim rynkiem finansowym, zwłaszcza bankowym,  ze strony podmiotów zagranicznych potwierdziła udana oferta publiczna Alior Banku.

Czy przewiduje pan, że w 2013 roku kolejne banki będą przeprowadzać restrukturyzację i zwolnienia grupowe?

Przede wszystkim mimo zwolnień przeprowadzanych przez kilka banków, zatrudnienie w skali całego systemu nie spadło. Jedni zwalniają, inni przyjmują. Jak na czasy kryzysowe wcale tych zwolnień nie ma tak dużo. Nie wydaje mi się, żeby w 2013 roku nastąpiło znaczące ograniczenie zatrudnienia w bankach.

Ale będzie przeprowadzana  fuzja BZ WBK i Kredyt Banku, które będą musiały połączyć dwie centrale w jedną...

Zapowiedzi prezesa BZ WBK wskazują, że te zmiany mają być przeprowadzone w stosunkowo przyjazny sposób z punktu widzenia pracowników. Obydwa banki przygotowują się do tego już od dłuższego czasu. Oczywiście zawsze w większym stopniu taki proces dotyka pracowników central,  ale z reguły pracują tam osoby o wysokich kompetencjach, którym łatwiej znaleźć prace w szeroko rozumianym sektorze finansowym.

Jaka będzie sytuacja banków spółdzielczych?

Wygląda na to, że wyniki banków spółdzielczych za 2012 rok będą rekordowe. Jednocześnie jednak  banki zrzeszające mają słabe wyniki,  bo gros dochodów BS –ów są kosztem dla banków zrzeszających. Koniczne jest zatem wypracowanie lepszej formuły współpracy. Na to nakłada się problem ważnych dla tego sektora regulacji CRDIV i CRR w zakresie płynności, które w stosunku do stanu dotychczasowego,  restrykcyjnie podchodzą do wzajemnych przepływów.

Rozwiązaniem  w tej sytuacji  może być system ochrony instytucjonalnej, który stosuje przeszło 90- proc. europejskich grup spółdzielczych. Zakłada on, że wewnętrzne relacje są tak zbudowane, że pozwalają grupie zarządzać ryzykiem kapitału i płynności tak jakby był to jeden podmiot. To pozwala regulatorowi zwolnić pojedyncze podmioty z indywidualnych wymogów.  Jest to jednak rozwiązanie trudne do zaakceptowania przez część banków, bo ogranicza zakres ich ekonomicznej swobody, także tych banków, którzy do tej pory działały efektywnie. Wprowadzenie tych rozwiązań zależy od samych spółdzielców, ale również od daty wejścia regulacji europejskich i stanowiska rządu w sprawie zmian ustawy regulującej działanie banków spółdzielczych, Komisja uważa, że zapoczątkowane przez UKNF i sektor spółdzielczy prace regulacyjne powinny być dalej prowadzone na forum Rady ds. Rynku Finansowego przy Ministrze Finansów.

CV

Wojciech Kwaśniak

od października 2011 roku jest zastępcą przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego. Wcześniej przez cztery lata był doradcą prezesa NBP. Kierował też Generalnym Inspektoratem Nadzoru Bankowego, gdy nadzór bankowy był związany organizacyjnie z NBP.