Wśród pianistów istnieje przekonanie, a właściwie przesąd, że wybierając w finale Konkursu Chopinowskiego Drugi koncert f-moll, nie da się wygrać. Wzięło się to najpewniej ze statystyki. W „Barbarzyńcy w ogrodzie” Zbigniew Herbert opiewał piękno matematyki, dostrzegając je w antycznej i średniowiecznej architekturze. Tu zaś królowa nauk – bo nawet nie będę się kłócić, że jest nią historia – wszystko psuje: skoro liczby mówią, że większość zwycięzców grała Pierwszy koncert e-moll, to pianiści raczej nie zaryzykują.