Andrzej Z. wrócił do domu wieczorem po intensywnym wysiłku fizycznym. Początkowo oglądał telewizję w salonie, potem poszedł do sypialni do żony i córki, zostawiając w salonie palącą się świecę dekoracyjną.
W sypialni położył się na podłodze i oglądając telewizję, zasnął. W tym czasie wskutek wypalenia świeczki tlący się wosk rozlał się po blacie, uszkadzając granitowy stół, ekspres do kawy, stojącą obok choinkę, a także ściany, kanapę i wykładzinę.
Zakład ubezpieczeniowy odmówił zapłaty odszkodowania, podnosząc, że wyłącznie winnym powstania szkody jest mężczyzna, który swoim nieostrożnym zachowaniem doprowadził do powstania pożaru. Szkoda powstała więc w okolicznościach, które nie są objęte ochroną ubezpieczeniową.
Sąd Rejonowy w Białymstoku stwierdził, że ubezpieczyciel nie ma racji i zasądził od niego 100 zł częściowego odszkodowania.
W ocenie sądu okoliczności zdarzenia wykluczają winę umyślną mężczyzny w spowodowaniu szkody. Nie można przyjąć, ze celowo i z zamiarem pozostawił zapaloną świeczkę, narażając bezpieczeństwo swojej rodziny. Mężczyzna był świadomy zagrożeń, jakie niesie paląca się świeczka, nie mógł jednak przewidzieć, że w czasie odpoczynku zapadnie w sen.
Według sądu jego działanie nie było w ogóle zawinione, a tym bardziej nie nosiło cech rażącego niedbalstwa. Palącą się świecę pozostawił w przeświadczeniu, że idzie na górę jedynie na krótki czas, a miał zamiar następnie wrócić i ją zgasić.
Sąd Okręgowy w Białymstoku (sygnatura akt: II Ca 882/13) inaczej ocenił zdarzenie i oddalił roszczenie mężczyzny. Wytknął, że sąd pierwszej instancji dokonał błędnej interpretacji dyspozycji art. 827 § 1 kodeksu cywilnego regulującego wyłączenie odpowiedzialności ubezpieczyciela, gdy doszło do umyślnego wyrządzenia szkody przez ubezpieczającego bądź dopuszczenia się przez niego rażącego niedbalstwa.
Sąd uznał, że zachowanie mężczyzny było zawinione i wynikało właśnie z niedbalstwa. Okoliczność, że był zmęczony fizycznie, nakładała bowiem na niego powinność przewidzenia, że może zapaść w niezaplanowany sen. Skoro pozostawił na dole palącą się świecę bez żadnej kontroli, sam zaś udał się do innej części budynku i położył się z zamiarem oglądania telewizji, powinien mieć świadomość, że pozostawiona świeca może stanowić zagrożenie dla mienia znajdującego się na parterze domu. Nie można zatem przyjąć, że pozostawienie źródła ognia bez nadzoru wynikało z okoliczności od niego niezależnych.
Zakład ubezpieczeniowy uwolnił się więc od odpowiedzialności.