Deweloper uzyskał pozwolenie na wycięcie drzew i krzewów w Warszawie, aby przeprowadzić tam budowę. Usunięcie było związane z jego działalnością gospodarczą. Prezydent miasta naliczył opłatę za wycinkę (1,46 mln zł), z którą nie zgodził się deweloper. Początkowo spór toczył się na drodze administracyjnej, ale deweloper nie otrzymał zwrotu opłaty za wycinkę.

Sprawa trafiła więc na drogę cywilną, gdyż głównym problemem był termin przedawnienia roszczeń na tle decyzji o opłacie za wycięcie drzew i krzewów. Sąd apelacyjny m.in. oddalił apelację dewelopera o zwrot nienależnego świadczenia, gdyż decyzja administracyjna o zwrocie opłaty za wycinkę była uchylona. Deweloper zdecydował się więc na wniesienie skargi kasacyjnej.

Czytaj więcej

Wycinka drzew bez zezwolenia - wyrok NSA ws. podstawy nałożenia kary

Sąd Najwyższy uznał, że sąd drugiej instancji musi jeszcze raz rozpoznać zarzuty.

– Błąd sądu apelacyjnego polegał na tym, że przyjął on, iż zwrot opłaty za wycięcie drzew i krzewów był związany z prowadzeniem działalności gospodarczej przez dewelopera. W ocenie sądu pobrana opłata miała charakter publicznoprawny i nie podlega kwalifikacji jako działalność gospodarcza. Tak wynika z orzecznictwa Sądu Najwyższego – tłumaczył sędzia Paweł Grzegorczyk, uchylając wyrok.

– Opłata za wycinkę drzew i krzewów jest opłatą niejako za korzystanie ze środowiska, z zasobów przyrody. Z jednej strony stanowi instrument prewencyjny – mający zniechęcić do usuwania drzew i krzewów, z drugiej stanowi rekompensatę za ubytek w stanie przyrody. Wpływ z tytułu tej opłaty stanowi dochód gminy. Zgodnie zaś z art. 60 ustawy o finansach publicznych dochody budżetowe jednostek samorządu terytorialnego są należnościami budżetowymi o charakterze publicznoprawnym – komentuje adwokat Anna Pietruszka z Kancelarii MWW Matczuk Wieczorek i Wspólnicy.

Sygnatura akt: I CSKP 78/21