Ministerstwo Środowiska chce szybciej rozprawić się z organizacjami ekologicznymi, które są tworzone ad hoc, tylko po to, by zablokować duże inwestycje.
Warunek rocznego funkcjonowania, pozwalający organizacji być stroną postępowania dotyczącego wpływu inwestycji na środowisko, znalazł się nie w zapowiadanej dużej nowelizacji ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie (tzw. ustawa ocenowa), ale w projekcie noweli prawa geologicznego i górniczego.
W projektowanej nowelizacji przepisów, które mają uregulować kwestie związane z gazem łupkowym, w art. 9 znalazła się propozycja zmiany właśnie tzw. ustawy ocenowej.
Ze zmienionych przepisów wynika, że w postępowaniu związanym z oceną wpływu dużej inwestycji na środowisko weźmie udział organizacja ekologiczna, która działa na rzecz środowiska i ochrony przyrody co najmniej przez rok od chwili wszczęcia danego postępowania.
12 miesięcy musi obecnie działać organizacja ekologiczna, by blokować energetykę atomową
– W ten sposób uniknie się sytuacji, w których do postępowania włącza się organizacja, która została dopiero powołana, a jej jedynym celem jest uzyskanie korzyści w postaci tzw. ekoharaczu – ocenia Maciej Kruś, radca prawny w kancelarii SSW Spaczyński Szczepaniak i Wspólnicy.
Jego zdaniem w tego rodzaju postępowaniach powinny brać udział organizacje, które wykazują się tym, że rzeczywiście działają na rzecz ochrony środowiska, a nie tylko wpisują taki cel do swojego statutu.
Dzięki temu rozwiązaniu przy planowanej budowie elektrowni, autostrady, zakładu przemysłowego czy wyciągu narciarskiego nie każdy ekolog weźmie udział w postępowaniu.
Droga nie zostanie zamknięta tym, które już działają na rynku. I będą to zarówno organizacje, których celem jest to, by inwestycja jak najmniej szkodziła otoczeniu, jak i te, które chcą zarobić, pobierając ekoharacz.
– Te organizacje, których inwestorzy rzeczywiście się obawiają, już powstały i działają od kilku, a nawet od kilkunastu lat. Dlatego proponowana zmiana niewiele zmieni – uważa Daniel Chojnacki, radca prawny w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka.
Pomysł Ministerstwa Środowiska, dzięki któremu procesy inwestycje mają przebiegać sprawniej, spowoduje również, że także mała społeczność lokalna, która z ekologami ma niewiele wspólnego, nie powoła szybko stowarzyszenia, by wziąć udział w postępowaniu. W swoim statucie mieszkańcy musieliby bowiem wpisać, że ich celem jest właśnie ochrona środowiska i stać się taką lokalną organizacją ekologiczną.
Daniel Chojnacki wskazuje, że właśnie ograniczenie mieszkańcom udziału w postępowaniu może być niezgodne z przepisami Unii Europejskiej. Proponowane rozwiązanie sprawi mianowicie, że mieszkańcy będą musieli prosić o pomoc działające na rynku organizacje ekologiczne.
– W skrajnym przypadku projektowane przepisy mogą się obrócić przeciw inwestorom – mówi Daniel Chojnacki. – Tak się stanie, jeżeli mieszkańcy zainteresują sprawą organizację ekologiczną, której właśnie obawiają się przedsiębiorcy – dodaje.
Etap legislacyjny: uzgodnienia międzyresortowe