Relacja z Rio de Janeiro

Wieść o pozytywnym wyniku testu dopingowego Zielińskiego pierwszy posłał w eter Rafał Bała, dziennikarz Polskiego Radia.

Prezes PKOl Andrzej Kraśnicki wkrótce potwierdził dziennikarzom, że badanie próbki A dało wynik pozytywny. Mówił o złożeniu odwołania przez ciężarowca i oczekiwaniu na wynik badania próbki B. Poinformował także, że podstawowa kara w przypadku potwierdzenia winy to wyrzucenie z wioski olimpijskiej i powrót do kraju.

Polski Związek Podnoszenia Ciężarów reaguje ostro – w oficjalnym oświadczeniu czytamy o negatywnym wyniku badania, natychmiastowym zawieszeniu Tomasza Zielińskiego w prawach zawodnika i wykluczenie z reprezentacji na igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro. Prezes Szymon Kołecki przeprasza za wstyd przed całym światem z powodu afery wywołanej przez przedstawiciela podnoszenia ciężarów. Przypomina dawne kłopoty dyscyplinarne z ciężarowcem.

Po paru godzinach uzyskujemy informację, że PZPC nie zna jednak wyniku badania próbki B i czeka nań jak wszyscy w polskiej misji.

Tomasz Zieliński zaczyna się bronić. – Nie mam informacji o wynikach badania próbki B. Jestem niewinny. Musiał gdzieś zostać popełniony błąd w sztuce. Brak mi słów, wszyscy jesteśmy rozbici – mówi.

Dodaje, że przed wylotem do Brazylii miał w Spale trzy kontrole antydopingowe, wszystkie wyniki były prawidłowe.

Jego wersja brzmi: 31 lipca, zaraz po przyjeździe do wioski jest kontrolowany. Rezultat zna 6 sierpnia – nandrolon. Środek sterydowy znany w sporcie od dekad.

Wpadali w latach 80. i 90. na jego stosowaniu kulturyści, znany pięściarz zawodowy z RPA Francois Botha, hiszpański chodziarz Daniel Plaza, czeski tenisista Petr Korda, nieco później brytyjski sprinter Linford Christie, argentyński tenisista Guillermo Coria, baseballista Barry Bond i wielu innych.

Autopromocja
SZKOLENIE

Pozyskiwanie sponsorów przez instytucje nauki, kultury i sportu

WEŹ UDZIAŁ

– To przecież steryd ze średniowiecza – mówi Zieliński i w tym sensie, że środek ten jest dziś dopingowym przeżytkiem, ma rację. Ale może nie w Polsce. Na pochodnej nandrolonu w zasadzie skończyła się kariera Marcina Dołęgi, trzykrotnego mistrza świata, który nie pojechał do Rio, gdyż jesienią 2014 roku udowodniono mu branie niedozwolonego środka i ukarano dwuletnią dyskwalifikacją.

Przed igrzyskami w Londynie Trybunał ds. Sportu w Lozannie (CAS) wyrzucił z rywalizacji Marzenę Karpińską, także z powodu nandrolonu w próbkach.

Metody wykrywania nandrolonu w ostatnich latach znacznie poprawiono. Sportowcy już nie mogą twierdzić, że sami wytwarzają substancję w organizmie, jak niekiedy sugerowano w obronie złapanych. Laboratoria potrafią odróżnić takie subtelności.

Zieliński chciał jeszcze sprawdzić, czy w przebadanej próbce w Rio na pewno znajdował się jego mocz. Odpowiedź brzmiała, że tę procedurę stosuje się tylko w przypadku uszkodzenia pojemnika.

W poniedziałek wieczorem sytuacja była jeszcze niejasna, więc ciężarowiec pozostawał w wiosce olimpijskiej, wciąż czekając na oficjalne powiadomienie w sprawie próbki B. Start olimpijski mężczyzn w kategorii 94 kg jest zaplanowany na piątek, 13 sierpnia.