Klip, który można zobaczyć na YouTubie, pochodzi z programu satyrycznego "Toffee i Goryl" emitowanego przez prywatną izraelską telewizję internetową Flix. Jest to parodia popularnych programów edukacyjnych z lat 60. i 70. Twórca programu Roy Arad wzorował się na autorach amerykańskiego animowanego serialu „South Park", znanego z absurdalnych i często niesmacznych dowcipów.

Konwencja programu „Toffee i Goryl" jest prosta. Seksowna dziewczyna w bikini (Toffee grana przez aktorkę Dawn Rosenzweig) siedzi na kanapie i rozmawia z kukłą małpy (porusza nią i podkłada głos izraelski komik Barry Pepper). Odcinek o ukrzyżowaniu Jezusa został wyemitowany w roku 2007, ale dopiero niedawno umieszczono go w sieci i opatrzono angielskimi napisami.

Szybko trafił na prawicowe i chrześcijańskie portale w Ameryce i Europie, wywołując burzę. Autorzy portali piszą o „haniebnym bluźnierstwie". Wielu oburzonych internautów odpowiedziało na filmik wyjątkowo ostrymi, antysemickimi komentarzami.

W pierwszej scenie Toffee i Goryl siedzą koło siebie na kanapie:

– Szalom! – wita się Toffee. – Oglądacie program „Toffee i Goryl". Mówimy tu o najważniejszych wydarzeniach w historii żydowskiego narodu od zamierzchłej przeszłości aż do teraz. Dzisiejszy odcinek dotyczy ukrzyżowania Jezusa (Jeszu). Słyszałeś kiedyś o Jezusie?

– Słyszałem, że był zacną postacią – odpowiada goryl.

– Nie, Jezus był wrogiem narodu żydowskiego. Próbował nawrócić nas wszystkich na chrześcijaństwo. Chociaż zdarzają się dobrzy chrześcijanie, dla Żydów stanowią śmiertelne zagrożenie. Zagrażają pokojowi żydowskiego narodu.

– Chcę się zasymilować! – krzyczy nagle małpa.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

– Wiesz chociaż, co to znaczy się asymilować? To znaczy p... się z gojami. A to jest coś, czego żadna z nas, ani ja, ani ty, byśmy nie chciały.

– Chcę, żeby moje dzieci jadły czekoladę Toblerone! Chcę stać się gojem. Nudzi mi się tutaj, Toffee! Chcę żyć w Szwajcarii z gojami, jeść Toblerone przez cały dzień! – upiera się goryl.

Toffee z politowaniem kiwa głową i wzdycha:

– Okej, kochany. Skoro kochasz Jezusa tak bardzo, zagrasz jego rolę.

Następuje druga scena filmu.

– Jestem Judaszem Iskariotą – mówi z groźną miną Toffee.

– A ja jestem Jezusem! – krzyczy małpa, która ma na głowie długą brązową perukę mającą przedstawiać włosy Chrystusa. – Chcę, żeby wszyscy zostali chrześcijanami. Jedli wieprzowinę i Toblerone i dobrze się bawili. Czy wy, widzowie, też tego chcecie?

– Z tego powodu cię ukrzyżuję! Jak śmiesz nauczać takich rzeczy niewinnych Żydów! – denerwuje się Toffee.

Kukła małpy zostaje umieszczona na drewnianym krzyżu.

– Boże, dlaczego mnie opuściłeś?! – krzyczy goryl, gdy Toffee wbija mu młotkiem gwóźdź w lewą łapę.

– Jesteś nazistą, Jezusie, jesteś nazistą!

– Toffee! Nie! Boję się! Chodziłem po wodzie. Nie, nie jestem Chrystusem! To jakaś pomyłka. Jestem Mojżeszem, naszym nauczycielem! Nie dźgaj mnie gwoździami. Toffee, nie!

– To tylko jeden gwóźdź, ty tchórzu – śmieje się Toffee i zaczyna walić małpę młotkiem po głowie.

Goryl dalej straszliwie krzyczy, a następnie w teatralny sposób „kona" na krzyżu.

Film wywołał oburzenie chrześcijan

w Stanach Zjednoczonych i innych krajach Zachodu. Internauci uznali go za przekroczenie wszelkich granic dobrego smaku. „To jedna z najobrzydliwszych rzeczy, jakie kiedykolwiek widziałem. Czy ludzie nie mają już dzisiaj żadnych hamulców?"– napisał Twain. Inni internauci piszą o nierównym traktowaniu wrażliwości Żydów i chrześcijan, pytając, co by się stało, gdyby jakaś zachodnia telewizja potraktowała w ten sposób symbole religii judaistycznej.

Na portalach wpisuje się jednak również wielu Izraelczyków, którzy są niemniej oburzeni filmikiem. „Wcale nie jesteśmy tacy! " – zapewnił niejaki Edward Teller. Internauta o nicku Chonitin, który umieścił film na YouTubie (niespełna dwuminutowe nagranie ma już ponad 120 tysięcy odsłon), napisał zaś, że otrzymuje pogróżki. Grożono mu, że jeżeli natychmiast nie usunie filmu, zostanie zamordowany. Nie jest jednak jasne, kto posyłał mu te listy: oburzeni chrześcijanie czy też może żydowscy radykałowie.

 

Autor filmu Roy Arad, którego rodzina pochodzi z Warszawy i który tłumaczy na hebrajski polską poezję, udzielił wypowiedzi „Rz":

— Widziałem, jaką burzę mój film wywołał na całym świecie i jestem całą sprawą po prostu zszokowany. Bardzo mi przykro, że uraziłem tylu ludzi. Wcale nie chciałem tego zrobić — zapewnił w rozmowie telefonicznej Arad. — Moja intencja była dokładnie odwrotna. Toffee jest w filmie czarnym charakterem, który ma ukazać ksenofobię wielu Izraelczyków, mających absurdalne, antychrześcijańskie uprzedzenia. Widzowie mieli jak w krzywym zwierciadle zobaczyć w niej swoją nietolerancję. Chciałem skłonić Izraelczyków do refleksji. Właśnie dlatego dziewczyna opowiada takie okropne bzdury. Zapewniam jednak, że nie podzielam tych poglądów. Wprost przeciwnie, jestem wielkim sympatykiem chrześcijan, których, w przeciwieństwie do wielu moich rodaków, darzę olbrzymim szacunkiem. W innych odcinkach programu Toffee wyraża poglądy rasistowskie, islamofobiczne, szowinistyczne i seksistowskie. Metodą programu jest prowokacja. Niestety, odcinek o ukrzyżowaniu został opacznie zrozumiany. Jeszcze raz podkreślam, że bardzo mi z tego powodu przykro.