Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie zarzuty wobec szkoły sformułował poseł Marcin Józefaciuk?
- Na czym polegał konflikt związany z działalnością Sary jako „najmłodszej sejmowej reporterki”?
- Jakie działania podjęła szkoła w odpowiedzi na zarzuty posła?
- Co skłoniło posła do przeprowadzenia kontroli poselskiej w szkole?
- Jakie były wyniki interwencji poselskiej w kontekście wszczęcia postępowania dyscyplinarnego?
„Mamy do czynienia z szeregiem zachowań, które, rozpatrywane łącznie, świadczą o głębokim lekceważeniu dobra dziecka, praw rodziców, a także obowiązków informacyjnych i kontrolnych ciążących na publicznej placówce oświatowej. Tego rodzaju postępowanie nie może pozostać bez konsekwencji” – pisze poseł KO Marcin Józefaciuk w zawiadomieniu do Komisji Dyscyplinarnej dla Nauczycieli przy wojewodzie pomorskim. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, znany poseł, który sam jest nauczycielem i byłym dyrektorem szkoły, włączył się w głośny konflikt wokół Sary Małeckiej-Trzaskoś, znanej jako „najmłodsza sejmowa reporterka”.
Sara zaczęła pojawiać się w Sejmie w 2024 r., szybko zdobywając rozgłos
Nastoletnia Sara zyskała internetową sławę w 2024 r., gdy zaczęła pojawiać się w Sejmie jeszcze jako dziesięciolatka. Podchodziła do polityków, w tym pierwszoplanowych, z mikrofonem z nałożoną kostką przypominającą tę, jaką stosują profesjonalni reporterzy, tyle że z napisem „Perspektywa Sary”, i zadawała im krótkie pytania. W ten sposób udało jej się nagrać m.in. marszałka Sejmu Szymona Hołownię, premiera Donalda Tuska czy prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.
Filmy z udziałem „najmłodszej reporterki” trafiały do mediów społecznościowych, a jej działalność budziła coraz większe kontrowersje. Często wytykano rodzicom, że traktują córkę instrumentalnie, zarabiając na wyświetleniach i zaspokajając własne ambicje, a ją samą narażają na stresujące sytuacje i nieobecności w szkole. Kontrowersje wywołały też niektóre wywiady przeprowadzone przez Sarę. Np. ten z Grzegorzem Braunem, w trakcie którego pytała polityka m.in. o sprawy Holokaustu, komór gazowych, żydokomuny, rasizmu i homofobii.
Czytaj więcej
Marszałek Szymon Hołownia trwale zmienił przepisy, uniemożliwiając wejście nieletnich dziennikarzy do Sejmu – dowiedziała się „Rzeczpospolita”. To...
W sierpniu ubiegłego roku Kancelaria Sejmu przestała wydawać dziewczynce jednorazowe przepustki, z których dotąd korzystała. Jak ujawniliśmy przed tygodniem w „Rzeczpospolitej”, dodatkowo na początku października weszły w życie nowe przepisy porządkowe, podpisane przez marszałka Szymona Hołownię, trwale zamykające parlament przed nieletnimi dziennikarzami. Zbiegło się to z informacjami na temat konfliktu wokół Sary w szkole podstawowej w Gdańsku, który jako pierwsza opisała „Gazeta Wyborcza”.
Konflikt eskalował głównie wskutek zachowania rodziców Sary?
Zdaniem dziennika problemy pojawiły się, gdy rodzice dziewczynki zaczęli zgłaszać liczne uwagi dotyczące pracy nauczycieli, systemu oceniania oraz organizacji zajęć. Jak relacjonowała gazeta, doprowadziło to do rezygnacji dwóch wychowawczyń, a rodzice innych uczniów zaczęli domagać się przeniesienia Sary.
Sara buntuje inne dzieci przeciw nauczycielom, wciąga w politykę, która na tym etapie rozwoju nie powinna być istotną częścią ich życia
Z podpisanego przez rodziców pisma, do którego dotarła „Wyborcza”, wynika, że dziewczynka promuje w klasie treści polityczne, co ma wywoływać zamęt i prowadzić do podziałów. Dyrekcja szkoły skierowała do sądu wniosek o ograniczenie praw rodzicielskich rodziców Sary, a ci ostatni złożyli z kolei prywatny akt oskarżenia wobec 50 osób, w tym wobec członków grona pedagogicznego oraz rodziców dzieci uczących się razem z ich córką. Twierdzą, że zostali zniesławieni, a czyn ten miał zostać popełniony wskutek podpisania listu z prośbą o przeniesienie dziewczynki.
Czytaj więcej
Poseł Koalicji Obywatelskiej Marcin Józefaciuk kolejny raz nie wiedział, kto w Polsce sprawuje władzę wykonawczą. Pytany o to w Radiu Plus błędnie...
Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, ten konflikt ma jeszcze jednego cichego uczestnika – posła Marcina Józefaciuka. Ustaliliśmy, że w kwietniu przeprowadził poselską kontrolę w szkole, do której uczęszcza Sara, a w jej efekcie w lipcu skierował do Komisji Dyscyplinarnej dla Nauczycieli zawiadomienie o możliwości popełnienia przewinień dyscyplinarnych przez dyrektorkę szkoły i jej zastępczynię. Dotarliśmy do tego pisma, a czytając je, można dojść do wniosku, że poseł stanął w szkolnym konflikcie po stronie Sary i jej rodziców.
Poseł Marcin Józefaciuk zarzuca szkole w Gdańsku uporczywe naruszanie praw Sary
Na wstępie Józefaciuk pisze, że dyrekcja szkoły zainicjowała w 2024 r. procedurę przeniesienia uczennicy do innej szkoły „mimo braku merytorycznych podstaw ku tak drastycznemu krokowi”. „Należy podkreślić, że uczennica ta osiąga znakomite wyniki w nauce. (…) Jej dotychczasowe świadectwa szkolne i opinie nauczycieli były bardzo pozytywne” – pisze Józefaciuk. Dodaje, że „groźba przeniesienia do innej szkoły, podjęta bez należytych podstaw”, nosi „znamiona psychicznego znęcania się i narusza dobro dziecka”.
Warto również odnotować inne niepokojące praktyki, które towarzyszyły powyższym zdarzeniom i wzmacniają podejrzenie celowego nękania psychicznego uczennicy
Na tym zarzuty posła się nie kończą. Jak wynika z jego relacji, dyrekcja szkoły wystąpiła do sądu rodzinnego o wgląd w sytuację rodzinną, zarzucając rodzicom wykorzystywanie dziecka do celów politycznych, a następnie przystąpiła do „gromadzenia na siłę dowodów przeciwko uczennicy”. Zdaniem posła miało to polegać na „kontrowersyjnych lub wręcz niewiarygodnych wpisach do dokumentacji szkolnej, które wyglądały na próbę zdyskredytowania dziecka”.
Przykłady? „Uwagi (dotyczącej jednego z incydentów – red.) nie wpisano bezpośrednio po domniemanym zdarzeniu, lecz dopiero 6 listopada 2024 r., dzień po wizycie kuratora sądowego w szkole (…). Takie działanie budzi uzasadnione podejrzenie antydatowania lub celowego fabrykowania negatywnej uwagi, by przedstawić Sarę w gorszym świetle przed organami zewnętrznymi” – czytamy w piśmie Józefaciuka. W innym miejscu pisze, że „tuż przed planowanym terminem kontroli poselskiej (...), wobec Sary Małeckiej-Trzaskoś zastosowano serię kar porządkowych o wątpliwej zasadności”.
Czytaj więcej
Lawinowo spada liczba składanych interpelacji poselskich. Powodem jest ich ignorowanie lub składanie wymijających odpowiedzi – twierdzą posłowie.
„Reasumując powyższe okoliczności: zebrany materiał wskazuje, iż pani dyrektor (…), zamiast wypełniać obowiązek wspierania uczennicy i rozwiązywania ewentualnych trudności w dialogu z rodzicami, obrała drogę represji i eskalacji konfliktu, nadużywając przy tym swojej władzy” – pisze Józefaciuk.
Jak wynika z pisma, ma on też zastrzeżenia do przebiegu swojej kontroli poselskiej z kwietnia. Relacjonuje, że dyrekcja odmówiła mu dostępu do dokumentacji, a także „możliwości swobodnego poruszania się po terenie szkoły oraz udziału osób towarzyszących (np. asystenta społecznego posła) w czynnościach kontrolnych”. W rezultacie – jak pisze poseł – „był zmuszony wezwać na miejsce funkcjonariuszy policji”, którzy „sporządzili notatkę służbową dokumentującą przebieg zdarzenia oraz fakt odmowy wydania dokumentacji przez kierownictwo szkoły”.
Poseł KO zapewnia, że nie staje po jednej ze stron konfliktu i stara się być obiektywny
Co stało się z zawiadomieniem posła? „Komisja Dyscyplinarna dla Nauczycieli przy Wojewodzie Pomorskim wszczęła postępowanie dyscyplinarne” – informuje nas Pomorski Urząd Wojewódzki w Gdańsku.
W żadnym wypadku nie miałem i nie mam zamiaru stawać po żadnej ze stron konfliktu
A co na to szkoła? „Szkoła nie zgadza się z zarzutami przedstawionymi przez posła. W ocenie jej przedstawicieli, zawarte w zawiadomieniu informacje nie odzwierciedlają rzeczywistej sytuacji w placówce. Z uwagi na charakter sprawy oraz konieczność ochrony danych i interesów osób zaangażowanych, nie możemy odnieść się do szczegółów. Szkoła podjęła odpowiednie kroki zgodne z obowiązującymi procedurami” – napisał nam z kolei Urząd Miejski w Gdańsku.
Dlaczego tą sprawą zajął się Marcin Józefaciuk i czy nie ma wrażenia, że staje po jednej stronie szkolnego konfliktu? – Staram się zająć każdą sprawą, z którą zgłaszają się do mnie obywatele lub urzędy. W tym przypadku poczułem się szczególnie zobowiązany, ponieważ specjalizuję się w zagadnieniach związanych z edukacją – mówi „Rzeczpospolitej” Marcin Józefaciuk. I podkreśla, że „w żadnym wypadku nie miał i nie ma zamiaru stawać po żadnej ze stron konfliktu”. – W moim piśmie po prostu zapisałem wnioski z kontroli poselskiej – dodaje.