Nieco ponad dwa tygodnie zostały do wejścia w życie śmieciowej rewolucji. Od lipca to na barki samorządów spadnie odbiór i przetwarzanie odpadów, które na ich zlecenie mają wykonywać wybrane w przetargach firmy. Jednak w wielu miastach postępowania przetargowe nie skończą się do lipca, a w niektórych w ogóle ich nie było.
Z przetargów zrezygnowały m.in. Sopot, Zielona Góra, Piekary Śląskie, Hel czy Nowy Dwór Mazowiecki. – Zdecydowaliśmy, że zadania związane z odbiorem odpadów powierzymy naszemu Zakładowi Gospodarki Komunalnej (ZGK) – mówi wiceprezydent Piekar Janusz Pasternak. Według niego chodziło głównie o uniknięcie chaosu, który już dzisiaj widać w wielu miastach.
Zdaniem Pasternaka takie rozwiązanie gwarantuje, że odpady nie wylądują na dzikich wysypiskach. – ZGK dysponuje odpowiednim zapleczem technicznym oraz ludźmi do efektywnego odbioru odpadów komunalnych – dodaje.
Inspektorzy czekają na wytyczne z centrali, jak karać gminy za brak przetargów
Władze Sopotu twierdzą, że nie musiały organizować przetargu. – W naszej ocenie, popartej opinią prawną, gdy posiadamy jednostkę budżetową zajmującą się wywozem odpadów, mamy pełne prawo powierzenia jej zadań wynikających z ustawy – twierdzi wiceprezydent Sopotu Bartosz Piotrusiewicz. Dodaje, że ustawa każe robić przetarg w przypadku, gdyby obsługę śmieci samorząd powierzył przedsiębiorcy, w tym spółce gminnej. Sopocki Zakład Oczyszczania Miasta spółką nie jest.
Z badań opinii społecznej przeprowadzonych przez PBS wynika, że 70 proc. mieszkańców Sopotu uważa, że miasto powinno mieć pełną kontrolę nad kosztami wywożenia śmieci.
– Obsługa systemu odbioru i utylizacji odpadów przez ZOM taką kontrolę zapewnia – uważa Piotrusiewicz.
W ilu gminach nie przeprowadzono dotąd przetargu? Nie ma takich danych. Resort środowiska wysłał ankiety do wszystkich samorządów w tej sprawie. Z 2,5 tys. odpowiedziało mu 913. – W 15 proc. z nich postępowania nie skończą się o czasie – mówi Monika Kita z biura szefa resortu.
Ostrzega, że jeśli samorząd nie zorganizował przetargu, to podczas kontroli Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska (WIOŚ) nałoży karę finansową. – Od lipca będziemy robić kontrole, ale czekamy na wytyczne w sprawie kar z Głównego Inspektoratu – mówi Radosław Rzepecki, zastępca pomorskiego WIOŚ.
Również na Mazowszu inspektorzy poczekają z kontrolami do lipca. – Każdy przypadek będzie traktowany indywidualnie – zapowiada Ivetta Biały, rzeczniczka wojewody mazowieckiego.
Wiadomo już, że kary za opóźnienie we wprowadzaniu systemu uniknie Warszawa, gdzie po odwołaniach firm przetarg trzeba robić w zasadzie od nowa. Władze stolicy rządzonej przez Hannę Gronkiewicz-Waltz (PO) nie potrafiły bowiem odpowiednio przygotować jego warunków. Dopóki przetarg nie zostanie rozstrzygnięty, co nastąpi zapewne najwcześniej pod koniec roku, mają obowiązywać opłaty śmieciowe mniej więcej o połowę niższe od tych, które planowano w nowym systemie.