Wzrost minimalnej pensji: w służbie zdrowia zabraknie pieniędzy na leczenie

Wzrost minimalnej pensji to droższe usługi. W służbie zdrowia zabraknie pieniędzy na leczenie.

Aktualizacja: 21.11.2016 05:43 Publikacja: 20.11.2016 23:01

Wzrost minimalnej pensji: w służbie zdrowia zabraknie pieniędzy na leczenie

Foto: Fotorzepa, Jakub Ostałowski

Przedsiębiorcy mają ogromne kłopoty z renegocjacją kontraktów ze szpitalami. Chodzi np. o takie usługi, jak katering, sprzątanie czy ochrona. Firmom takim zależy, aby szpitale wzięły na siebie choćby część kosztów związanych z narzuconą przez rząd podwyżką minimalnego wynagrodzenia za pracę z 1850 zł do 2000 zł miesięcznie i wprowadzenia 13 zł minimalnego wynagrodzenia godzinowego ze zlecenia.

Szpitale jednak już teraz mają ok. 10 mld zł zadłużenia wobec podmiotów świadczących usługi na ich rzecz. Przedsiębiorcy obawiają się, że bez zabezpieczenia dodatkowych środków z NFZ będą próbowały przerzucić nowe koszty w całości na usługodawców.

Kto za to zapłaci

Tym bardziej że od ponad pięciu lat nie zmieniła się wycena usług medycznych finansowanych przez NFZ. A z tych pieniędzy szpitale muszą zapłacić za wszystko, od zakupu lekarstw przez wynagrodzenia personelu medycznego po tzw. usługi zewnętrzne świadczone szpitalom przez firmy startujące w przetargach na ich wykonanie.

– Te podwyżki mogą doprowadzić wiele szpitali do zapaści finansowej, bo koszty rewaloryzacji sięgają milionów. Dyrektor dużego szpitala klinicznego wyliczył nadwyżkę na 6 mln zł, dyrektorka szpitala wojewódzkiego na podobną kwotę – mówi prof. Jarosław J. Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali. – Dyrektorzy otrzymują w tej chwili od firm propozycje nie do odrzucenia, bo jeśli zerwaliby umowę, nie zdążyliby rozpisać i rozstrzygnąć przetargu na usługi od 1 stycznia 2017 r. Te pieniądze zostaną zabrane z pieniędzy na leczenie, bo szpital nie zarabia innych pieniędzy niż te, które wypłaca mu NFZ za świadczenia zdrowotne.

Ministerstwo milczy

Związkowcy z Solidarności jeszcze w październiku wysłali do ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła pismo z prośbą o zajęcie stanowiska w tej sprawie. Do tej pory nie otrzymali odpowiedzi.

Minister zdrowia nie odpowiada także Radzie Dialogu Społecznego, która kilka razy zapraszała go ostatnio na swoje posiedzenia. Wszystko jednak wskazuje na to, że już niedługo sprawy nabiorą przyspieszenia. W RDS pojawił się pomysł pilnego zwołania posiedzenia plenarnego Rady, na które minister będzie musiał przyjść i zająć stanowisko w sprawie skutków podwyżek najniższego wynagrodzenia. Takie słowa w sprawie administracji publicznej padły już z ust wiceminister finansów Hanny Majszczyk, która już przeszło miesiąc temu zapewniła usługodawców urzędów i podmiotów publicznych, że budżet państwa przewiduje wzrost kosztów wykonania ich usług w związku z podwyżką minimalnych wynagrodzeń.

Niewykluczone, że szpitale już teraz znalazły sposób na przerzucenie tych kosztów na przedsiębiorców. Ci narzekają, że podmioty medyczne wydłużają w nieskończoność terminy płatności za usługi, a także do przesady egzekwują zapisy umów o karach umownych.

Opinia dla „Rz"

Marek Kowalski, przewodniczący Zespołu Zamówień Publicznych Rady Dialogu Społecznego

Z dostępnych nam informacji wynika, że Ministerstwo Zdrowia nie zrobiło do tej pory nic, aby zapewnić szpitalom dodatkowe środki na sfinansowanie wyższych kosztów zatrudnienia w firmach świadczących usługi na rzecz służby zdrowia. Bardzo to nas martwi, bo zadłużenie szpitali w firmach zewnętrznych już teraz jest ogromne, a wszystko wskazuje na to, że po 1 stycznia 2017 r. jeszcze się zwiększy. Dlatego podjąłem starania o zwołanie posiedzenia plenarnego Rady Dialogu Społecznego, na które – mam nadzieję – stawi się minister zdrowia Konstanty Radziwiłł i wytłumaczy nam, jaki ma pomysł na finansowanie usług zewnętrznych. Naszym zdaniem MZ powinno wygospodarować odrębne środki na ten cel, nieuwzględnione w wycenie świadczeń medycznych.

Przedsiębiorcy mają ogromne kłopoty z renegocjacją kontraktów ze szpitalami. Chodzi np. o takie usługi, jak katering, sprzątanie czy ochrona. Firmom takim zależy, aby szpitale wzięły na siebie choćby część kosztów związanych z narzuconą przez rząd podwyżką minimalnego wynagrodzenia za pracę z 1850 zł do 2000 zł miesięcznie i wprowadzenia 13 zł minimalnego wynagrodzenia godzinowego ze zlecenia.

Szpitale jednak już teraz mają ok. 10 mld zł zadłużenia wobec podmiotów świadczących usługi na ich rzecz. Przedsiębiorcy obawiają się, że bez zabezpieczenia dodatkowych środków z NFZ będą próbowały przerzucić nowe koszty w całości na usługodawców.

Pozostało 82% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Nieruchomości
Sąd Najwyższy: zasiedzenie działki za miedzą nie dla każdego sąsiada
Praca, Emerytury i renty
Krem z filtrem, walizka i autoresponder – co o urlopie powinien wiedzieć pracownik
Zdrowie
Jak uzyskać pieniądze za błędy medyczne. Odpowiadamy na pytania
Nieruchomości
Większe odległości od działki sąsiada. Jakie zmiany się szykują
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Za granicą
Wakacje 2024 z biurem podróży. Jakie mam prawa podczas wyjazdu wakacyjnego?
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą