Prof. Gersdorf przyznała, że specyfik z zagranicy pomaga i czuje się bez wątpienia lepiej. Początkowo była prezes SN podejrzewała, że ma chore zatoki.

- Myślałam, że to zatoki, ale byłam tak słaba, że ja nigdy z tymi zatokami nie miałam takiej słabości. Poszłam zrobić prywatnie test- i się okazało, co się okazało.

Czytaj także: Prof. Simon: Amantadyna wywoływała masę mutacji błyskawicznych

Do stosowania amantadyny w leczeniu COVID-19 przyznał się także wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł.

Już w grudniu wiceminister pisał na Twitterze: „Amantadyna działa na covid! Jestem przykładem. Najpierw syn, potem żona, w końcu ja: wysoka gorączka, ogromny ból, silny kaszel, wg. lekarza tak 7 dni, a potem apogeum, więc wziąłem amantadynę – piorunujący efekt! Zadziałało!". Później przekazał, że lek wziął bez konsultacji z lekarzem, ale „w stanie wyższej konieczności".

Prof. Krzysztof Simon, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu ostro skrytykował polityka - Pan minister Warchoł mógł wziąć amantadynę lub jej nie wziąć. Mógł tak samo się czuć po tym wszystkim. Na jakiej podstawie wysuwa takie wnioski? To bardzo smutne, jeśli oficjalny przedstawiciel rządu opowiada takie androny. To może być szkodliwe. To nie witamina D czy cynk - mówił dolnośląski konsultant wojewódzki ds. chorób zakaźnych.

Amantadyna jest stosowana jako lek przeciwwirusowy w leczeniu i profilaktyce grypy typu A u osób dorosłych. Medykament stosowany jest u chorych na Parkinsona. Pacjenci chorzy na COVID-19, którzy stosowali amantadynę w leczeniu wyzdrowieli. Nie ma jednak badań, które potwierdzają skuteczność terapii.