Prezes Izby Pracy do Manowskiej: w Polsce skończył się czas kłamstw i insynuacji

Pani prezes Manowska nie dostrzega, że w Polsce skończył się czas kłamstw, insynuacji, manipulacji i półprawd. Jej wypowiedzi „wyszły z mody” - mówi „Rzeczpospolitej” Piotr Prusinowski, prezes Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego.

Publikacja: 09.01.2024 14:33

Sędzia Sądu Najwyższego Piotr Prusinowski

Sędzia Sądu Najwyższego Piotr Prusinowski

Foto: PAP/Tomasz Gzell

I prezes Sądu Najwyższego, Małgorzata Manowska, udzieliła wywiadu „Rzeczpospolitej” na temat tego, co dzieje się w SN w sprawie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Padły poważne zarzuty pod pana adresem, m.in. dotyczące tego, że współpracował pan z marszałkiem Sejmu Szymonem Hołownią w sprawie wyznaczenia składu Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w tych sprawach.

Czytałem oświadczenie i wywiad pani prezes Manowskiej. Porażony trafnością zawartych tam konkluzji, przyznaję się. Nawiązałem telepatyczny kontakt z panem marszałkiem. Było to w Wigilię, w trakcie spożywania karpia. Telepatycznie ustaliliśmy, że jak otrzymam odwołania panów M. Wąsika i M. Kamińskiego, to wyznaczę do ich rozpoznania neosędziego R. Dalewskiego. Marszałek bardzo na to nalegał. Chcę się od razu przyznać, uprzedzając kolejną wypowiedz prezes M. Manowskiej, byłem również w porozumieniu z sędzią R. Dalewskim. To ja namówiłem go - również telepatycznie - do przekazania akt do IKNiSP, następnie wpłynąłem na trzech innych neosędziów: A. Stępkowskiego, M. Szczepaniec i M. Dobrowolskiego, a oni wydali postanowienia pod moje dyktando. Pan marszałek Sejmu był wtajemniczony w ten plan.

Pan żartuje…

A cóż mi pozostaje, mogę sobie na to pozwolić. Czy jest jeszcze ktoś w Polsce, kto wierzy w słowa I prezesa Sądu Najwyższego? To bardzo smutne, że osoba piastująca najwyższe stanowisko w sądownictwie, która przez ostatnie lata skrupulatnie realizowała nawet najgłupsze i szkodliwe pomysły władzy i jest odpowiedzialna za dewastację Sądu Najwyższego, ma tak niewiele do powiedzenia. Gdy pani M. Manowska donosiła do rzecznika dyscyplinarnego na innych sędziów, ja ich broniłem w dziesiątkach spraw. Gdy ona chowała się w swoim gabinecie, ja odpowiadałem dziennikarzom na wszystkie pytania. Kto ma uszy, niechaj słucha. Kto ma rozum, niechaj myśli. Nie boję się osądu społecznego. Nie mam nic do ukrycia. Prawda jest moją tarczą. Myślę sobie, że pani prezes M. Manowska nie dostrzega, że w Polsce skończył się czas kłamstw, insynuacji, manipulacji i półprawd. Jej wypowiedzi „wyszły z mody”.

Czy wypowiedzi pani prezes są nieprawdziwe?

Tak. To manipulacja w czystej postaci. Nie zamierzam odnosić się do tych kłamliwych wypowiedzi. Proszę oceniać mnie po moich czynach. Różnica między mną a prezes M. Manowską polega na tym, że ja nie mam interesu, aby kłamać i manipulować. Neosędziowie zrobią natomiast wszystko, aby zachować swoje posady, nie cofną się przed żadnym „draństwem”. Każdy w Polsce mógł w ostatnich dniach to zobaczyć na własne oczy. Polacy są mądrzy, oceniają nie po słowach, ale po czynach.

A jak się pan odniesie do zarzutów prawnych, które stawia I prezes SN Małgorzata Manowska.

Tym na szczęście nie muszę się zajmować, tym zajmie się niezależny i niezawisły sąd. On się wypowie. Pani Prezes M. Manowska przez ostatnie lata wiele zrobiła, aby w Polsce nie było takich sądów. Nie udało się. Dziś poza neosędziami nikt nie podziela głoszonych przez nią poglądów, ja w każdym razie nie znam takich osób.

Jakie jest wyjście z tej sytuacji?

Mam taki sen. Znów zajmuję się tylko prawem pracy, do Izby Pracy zamiast neosędziów trafiają natomiast najwybitniejsi specjaliści z prawa pracy. Rozmarzyłem się. Jestem mimo wszystko romantykiem. Wierzę, że politycy, jeśli nie z miłości do Ojczyzny, to z uwagi na swój własny interes, dokonają zmian ustawowych i zlikwidują ten dualizm prawny i systemowy. Nie ma we mnie złych emocji, chęci zemsty, chcę tylko normalnie pracować, w sądzie, a nie w przybudówce, która przez ostatnie lata realizowała interesy jednej z partii politycznych. Tym się jedynie kieruję.

Czytaj więcej

Prof. Małgorzata Manowska: Polityka jawnie wkroczyła do SN

W środę Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN zajmie się wnioskami Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Co z nich wyniknie?

Nie mam żadnej wiedzy aby sprawą pana Mariusza Kamińskiego nie miał zająć się Sąd Najwyższy w Izbie Pracy, natomiast myślę, że z chwilą przekazania sprawy pana Macieja Wąsika do Izby Kontroli Nadzwyczajnej Izba Pracy SN już tą sprawą zajmować się nie będzie.

Dlaczego?

Dlatego, że ta sprawa została przekazana do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych przez sędziego Dalewskiego. Bez względu na wadliwość tej decyzji, zostało ona zrealizowana.

A sprawa Kamińskiego dalej znajduje się w Izbie Kontroli czy w Izbie Pracy SN?

Potwierdzam, akta tej sprawy są w Izbie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, z tego co wiem skład sędziowski zamierza orzekać w tej sprawie.

A jeśli orzeknie w jego sprawie, to które z orzeczeń: czy Izby Kontroli nadzwyczajnej i Spraw Publicznych czy Izby Pracy i Ubezpieczeń będą obowiązujące?

To wszystko zależy od tego, co orzeknie Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN. Ja tego nie wiem, więc dopiero jak będę znał to orzeczenie, będę mógł odpowiedzieć na to pytanie.

Dobrze, wróćmy do sytuacji, kiedy akta złożone w IPiUS SN wobec obu panów: Mariusza Kamińskiego oraz Macieja Wąsika do Was trafiły….

Otrzymałem maila służbowego od dyrektora S. Zakroczymskiego, który w imieniu Marszałka Sejmu poprosił o spotkanie. Zgodziłem się. Pan Zakroczymski przyjechał do Sądu Najwyższego i spotkaliśmy się w moim gabinecie. Oświadczył, że przekazuje mi odwołania panów M. Wąsika i M. Kamińskiego. Pokwitowałem ich odbiór. Pan Zakroczymski wyszedł, a ja musiałem podjąć decyzję, co z nimi zrobić. Wiedziałem, że zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym właściwa jest IKNiSP. I tu pojawił się problem. Izba ta nie jest sądem, co orzekł Trybunał Sprawiedliwości UE, a wcześniej ETPC i SN. Jako prezes SN jestem zmuszony respektować wyroki TSUE. Dotyczy to wszystkich organów państwa, w tym pani prezes M. Manowskiej. W rezultacie, postanowiłem nie przekazywać tych spraw do „niesądu”, dlatego wydałem zarządzenie o ich zarejestrowanie w IPiUS. Niech się o tych wątpliwościach wypowie sąd, a nie biuro podawcze, nad którym „panuje” i które kontroluje pani prezes Manowska. Rejestracja odbyła się zgodnie z obowiązującą procedurą. Sędziów sprawozdawców „wylosował” system, jednego „neosędziego”, a drugiego „starego”. Chcę dodać, że we wszystkich izbach SN dwóch pozostałych sędziów do składu wyznacza prezes. Nic w tym nadzwyczajnego. Żyjemy w kraju, w którym prezes Sądu Najwyższego musi przesądzać tego rodzaju dylematy. Nie jest to normalny Kraj. Pani prezes M. Manowskiej widać się podoba. To nas różni.

Mariusz Kamiński twierdzi, że będzie więźniem politycznym co pan na to?

Nie czuję się kompetentny opowiadać o sprawach wykonywania kar bo się na tym nie znam.

Obaj panowie powinni trafić za kraty?

Kiedy wyrok jest prawomocny, zwykle tak się dzieje.

Czytaj więcej

Jest nowe oświadczenie I Prezes Sądu Najwyższego ws. Wąsika i Kamińskiego

I prezes Sądu Najwyższego, Małgorzata Manowska, udzieliła wywiadu „Rzeczpospolitej” na temat tego, co dzieje się w SN w sprawie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Padły poważne zarzuty pod pana adresem, m.in. dotyczące tego, że współpracował pan z marszałkiem Sejmu Szymonem Hołownią w sprawie wyznaczenia składu Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w tych sprawach.

Czytałem oświadczenie i wywiad pani prezes Manowskiej. Porażony trafnością zawartych tam konkluzji, przyznaję się. Nawiązałem telepatyczny kontakt z panem marszałkiem. Było to w Wigilię, w trakcie spożywania karpia. Telepatycznie ustaliliśmy, że jak otrzymam odwołania panów M. Wąsika i M. Kamińskiego, to wyznaczę do ich rozpoznania neosędziego R. Dalewskiego. Marszałek bardzo na to nalegał. Chcę się od razu przyznać, uprzedzając kolejną wypowiedz prezes M. Manowskiej, byłem również w porozumieniu z sędzią R. Dalewskim. To ja namówiłem go - również telepatycznie - do przekazania akt do IKNiSP, następnie wpłynąłem na trzech innych neosędziów: A. Stępkowskiego, M. Szczepaniec i M. Dobrowolskiego, a oni wydali postanowienia pod moje dyktando. Pan marszałek Sejmu był wtajemniczony w ten plan.

Pozostało 84% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Nieruchomości
Trybunał: nabyli działkę bez zgody ministra, umowa nieważna
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Praca, Emerytury i renty
Czy każdy górnik może mieć górniczą emeryturę? Ważny wyrok SN
Prawo karne
Kłopoty żony Macieja Wąsika. "To represje"
Sądy i trybunały
Czy frankowicze doczekają się uchwały Sądu Najwyższego?
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Sądy i trybunały
Łukasz Piebiak wraca do sądu. Afera hejterska nadal nierozliczona