Komisja miała się zająć nim wieczorem, a na dziś lub jutro planowane jest głosowanie noweli w Sejmie.

Środowa dość krótka i dość spokojna dyskusja skupiła się na kilku poprawkach opozycji oraz rozwiewaniu obaw, jakie ta ustawa budzi zwłaszcza w partii Zbigniewa Ziobry. Jej posłowie głosowali za odrzuceniem projektu.

Przedstawiciele opozycji wskazywali hasłowo kolejne zmiany, ponoć uzgodnione.

Dużo mówiono o poprawce, która miałaby wycofać z rządowego projektu plan przekazania dyscyplinarek i testów sędziowskich do NSA, czemu on sam jest przeciwny, zgłaszając zastrzeżenia konstytucyjne. Dla rządu większym problemem jest propozycja, aby sprawami tymi zajmowała się Izba Karna SN, i tylko jej sędziowie z co najmniej siedmioletnim stażem, do których powołania pewnie nie byłoby zastrzeżeń. Część z nich prezentowała w sporze o sądy twarde stanowisko.

Następna poprawka miałaby uchylić orzeczenia zlikwidowanej Izby Dyscyplinarnej, choć niezadowoleni z nich mogą występować do Izby Odpowiedzialności Zawodowej o wznowienie postępowań. W kolejnej opozycja domaga się, aby z tzw. ustawy kagańcowej usunąć wszystkie przepisy, które pozwalają ścigać dyscyplinarnie sędziów za treść wydawanych przez nich orzeczeń.

Czytaj więcej

Sejm skierował projekt ustawy o Sądzie Najwyższym do komisji

Projekt rozszerza immunitet na sędziowskie naruszenia prawa w procesie orzekania oraz inicjowanie testu niezależności i bezstronności sędziów (w praktyce z nowego nadania) na skład sędziowski. Sprzeciwia się temu Solidarna Polska, a prezydent Andrzej Duda widzi ryzyko podważania nominacji sędziowskich. Sam udzielił ich ponad 2500.

Projekt przewiduje uchylenie przepisu, który mówi, że okoliczności powołania nie mogą być wyłączną podstawą podważenia orzeczenia wydanego z udziałem sędziego lub kwestionowania jego niezawisłości i bezstronności.

– Zostaje jednak przepis, że niedopuszczalne jest ustalanie lub ocena przez SN lub inny organ władzy zgodności z prawem powołania sędziego lub wynikającego z tego powołania uprawnienia do wymiaru sprawiedliwości – mówił na koniec sejmowej debaty minister Szymon Szynkowski vel Sęk, który negocjował porozumienie z Komisją Europejską. Tłumaczył też, że ustawa nie była napisana w Brukseli, ale przez prawników Kancelarii Premiera po wyjaśnieniu wątpliwości KE i uzyskaniu deklaracji, że środki z KPO zostaną Polsce wypłacone. Minister zasugerował też, żeby nie zmieniać projektu.

Poseł Marek Ast, przewodniczący Komisji Sprawiedliwości, dopuszcza jednak poprawki, ale tylko redakcyjne.

Czytaj więcej

Ustawa o SN: nowela dla Brukseli idzie do II czytania