To skutek głośnych aresztowań dwóch adwokatów, w związku z aferą z fałszywymi zaświadczeniami lekarskimi.
Władze palestry nie mają wątpliwości, że ów skandal ujawnił braki adwokackich dyscyplinarek, i to ostania okazja by je usprawnić.
Rocznie w adwokaturze wszczynanych jest ok. 500 dyscyplinarek (na ok. 7 tys.wykonujących zawód adwokatów), jednak zaledwie w kilku procent oskarżeń prowadzi do wydalenia z adwokatury czy zawieszenia w czynnościach.
[srodtytul]Dyscyplinujące porządki[/srodtytul]
Władze adwokatury wracają częściowo do projektu sprzed dwóch lat (przedstawionego wtedy MS, ale wdrożono tylko niektóre elementy), i chcą w miejsce 24 adwokackich sądów dyscyplinarnych obecnie (po jednym w każdej izbie adwokackiej), tylko 11. Tyle ile jest sądów apelacyjnych.
– Żeby nie było tak, że sprawę adwokata np. z Siedlec rozpatrywał miejscowy sąd dyscyplinarny, ale w oddalonej Warszawie – wskazuje adw. Jakub Jacyna, rzecznik Warszawskiej Rady Adwokackiej.
Rzecz w tym jednak, że ostanie wpadki dotyczyły właśnie warszawskich adwokatów.
– W dużych ośrodkach nie zauważam kumoterstwa – uspokaja mec. Jerzy Naumann, prezes Wyższego Sądu Dyscyplinarnego NRA. – Po pierwsze duża liczba adwokatów sprawia, że większość nawet się nie zna, poza tym do władz samorządu, także dyscyplinarnych, wybiera się tych sprawdzonych, z renomą.
Druga istotna zmiana polegać ma na ustanowieniu w tych wybranych 11 izbach, etatowych rzeczników dyscyplinarnych, którzy na czas pełnienia tej „prokuratorskiej" roli zawieszaliby prywatną praktykę, poświęcając się w pełni pracy samorządowej (dyscyplinarnej).
To oni prowadzą postępowanie wyjaśniające i oskarżają członków korporacji przed sądem dyscyplinarnym. W tej chwili pracują jednak społecznie i chociaż np. warszawski rzecznik dyscyplinarny ma licznych zastępców, to tylko w zeszłym roku Izba ta prowadziła 131 dyscyplinarek.
– Nie da się tych obowiązków sprawnie wykonywać obok prywatnej praktyki, bez odpowiedniego biura, po godzinach – wskazuje Łukasz Bojarski z Fundacji Helsińskiej, który zajmuje się adwokackimi dyscyplinarkami. – To wymaga pieniędzy, a więc skoncentrowania dyscyplinarek, dlatego powrót do pomysłu 11 sądów dyscyplinarnych mi się podoba.
[srodtytul] Czas na poważne zmiany [/srodtytul]
Ale to za mało, przydałoby wprowadzenie mieszanych: korporacyjno – państwowych sądów dyscyplinarnych w II instancji: np. jeden sędzia zawodowy, i dwóch ławników adwokatów– dodaje Bojarski.
Obecnie zarówno w I jak i II instancji sądu dyscyplinarnego zasiadają adwokaci, dopiero gdy dojdzie do odwołania do Sądu Najwyższego, kasację rozstrzygają sędziowie SN.
Z rozlicznych postulatów zwiększenia skuteczności dyscyplinarek, kontroli nad nimi, wprowadzono jawność rozpraw. Jednak poza pokrzywdzonymi i od czasu do czasu przedstawicielami mediów sale rozpraw są puste. – Nic nie zastąpi sprawnej kontroli samorządu, co niestety przy zwiększonym naborze do zawodu, staje się jeszcze ważniejsze ale też trudniejsze – kontuje mec. Naumann.
[b][link=http://blog.rp.pl/goracytemat/2009/06/04/palestra-bedzie-walczyc-z-nieetycznymi-adwokatami/]Skomentuj artykuł[/link][/b]