Ze sprawnością procesów w polskich sądach w 2014 r. jest gorzej niż w latach poprzednich. Z najnowszych statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w 2013 r. średni czas trwania sprawy w sądzie okręgowym wyniósł 7,2 miesiąca, a w 2014 r. już 7,8 miesiąca. Podobny trend widać w sądach rejonowych: w 2013 r. sprawa trwała 3,9 miesiąca, a w 2014 r – 4,5. Do bardziej wydajnej pracy próbują nakłonić sędziów przełożeni, wydając zarządzenia. Sąd Najwyższy ostatnio uznał jednak, że można je traktować tylko jako polecenia. Ich ignorowanie nie może być więc podstawą postępowania dyscyplinarnego.
Prezesi piszą
Prezesi sądów i przewodniczący wydziałów próbują zdyscyplinować sędziów zarządzeniami nadzorczymi. Wydano je m.in. w Warszawie, Krakowie, Nowym Sączu, Gdańsku, Białymstoku, Lublinie, Koszalinie czy Wrocławiu. Na ich mocy przełożeni najczęściej ustalają tzw. pensum sesyjne. W warszawskich sądach okręgowych wynosi ono np. pięć wokand po sześć spraw w ciągu miesiąca, a w rejonowym gospodarczym 48 wokand. W Gdańsku np. prezes ustalił terminy podejmowania czynności. Zobowiązał przewodniczących wydziałów do podjęcia czynności nie później niż w ciągu 14 dni po wpływie sprawy do wydziału.
– Zarządzenia się mnożą – żalą się sędziowie niechętni narzucaniu im zadań w tej formie.
Wojciech Hajduk, wiceminister sprawiedliwości, broni takiej formy zarządzania.