Od dwóch–trzech lat opozycja ma zastrzeżenia do wyboru i niezależności nowych sędziów Sądu Najwyższego. Dlatego domaga się wyłączenia całej nowej izby z rozpatrywania protestów wyborczych.
Ustawa o Sądzie Najwyższym (art. 26) i kodeks wyborczy stanowią jednak wyraźnie, że ta nowa izba SN rozpoznaje protesty po wyborach do Sejmu i Senatu i na koniec w całości stwierdza ważność lub nieważność wyborów, także w odniesieniu do konkretnych posłów czy senatorów.
Na dodatek prawo nie przewiduje wyłączenia całej izby. Przewiduje tylko wyłączenie poszczególnych sędziów, nierzadkie w sądach. W tym wypadku wchodzi w rachubę art. 49 k.p.c., który każe wyłączyć sędziego na wniosek strony lub samego sędziego, jeżeli istnieje okoliczność, która mogłaby „wywołać uzasadnioną wątpliwość co do bezstronności sędziego w danej sprawie". Z przepisu tego wynika, że wniosek o wyłączenie w sprawie rozpatrywanej np. przez trzech sędziów, jak tutaj, może dotyczyć tylko tych trzech sędziów. Potwierdza to zresztą niedawna uchwała siedmiu sędziów Izby Kontroli Nadzwyczajnej, że wniosek o wyłączenie sędziego niewyznaczonego do rozpoznania sprawy jest niedopuszczalny (sygn. I NOZP 1/19).
Czytaj także:
Przyszłość Senatu rozstrzygnie się w Sądzie Najwyższym
– Nie ma przepisu na wyłączenie całej izby z orzekania, lecz tylko pojedynczych sędziów, ale czy wątpliwości konstytucyjne co do ich wyboru są wystarczające, to rzecz otwarta – mówi „Rz" prof. Maciej Gutowski, adwokat.
Zastrzeżenia wnoszących o wyłączenie całej izby podziela zaś prof. Marek Chmaj z Uniwersytetu SWPS. W jego ocenie podstawą prawną mogą być przepisy konstytucji gwarantujące niezawisłość sędziów i niezależność sądów.
– Nie oczekuję uwzględnienia takich wniosków, sędziowie musieliby podważać swój status i własną niedawną uchwałę – ocenia Wojciech Hermeliński, sędzia TK w stanie spoczynku, były szef PKW.
Być może problem wróci, kiedy o ważności wyborów decydować będzie cała, licząca 20 sędziów Izba Kontroli Nadzwyczajnej SN w formie uchwały, którą podjąć musi w ciągu 90 dni. Ale w tym szerokim składzie zasiadać będą sędziowie, którzy wcześniej wydadzą wiele orzeczeń dotyczących poszczególnych protestów. Trudno sobie wyobrazić, by teraz byli właściwie umocowani, a za miesiąc czy dwa już nie.