Reklama

Sektor agro prosi rząd o moratorium legislacyjne

37 organizacji branżowych sektora rolno-spożywczego zaapelowało do rządu o wprowadzenie dwuletniego moratorium legislacyjnego dla polskiego rolnictwa i sektora rolno-spożywczego. Na skutek nadregulacji i szkodliwych przepisów branża już traci konkurencyjność, a w grę wchodzi utrzymanie bezpieczeństwa żywnościowego.
37 organizacji rolniczych żąda moratorium legislacyjnego

37 organizacji rolniczych żąda moratorium legislacyjnego

Foto: Artur Osiecki

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie czynniki skłoniły 37 organizacji sektora rolno-spożywczego do apelu o moratorium legislacyjne.
  • W jaki sposób kumulacja przepisów wpływa na konkurencyjność i stabilność polskiej branży agro.
  • Jakie ministerstwa są wskazywane przez sektor jako źródło niekorzystnych zmian legislacyjnych.
  • Z jakimi konkretnymi projektami regulacyjnymi wiążą się obawy producentów żywności i rolników.
  • Jakie są strategiczne konsekwencje dalszego braku stabilizacji legislacyjnej dla polskiej gospodarki.
  • Czym charakteryzuje się stanowisko rządu wobec sygnalizowanych problemów branży tytoniowej.

W obliczu kumulacji projektów legislacyjnych dotyczących m.in. ochrony środowiska, zdrowia publicznego, systemów podatkowych, opłat weterynaryjnych oraz gospodarki opakowaniowej, środowisko rolnicze i przetwórcze, w tym m.in. organizacje branży mięsnej, mlecznej, spirytusowej, piwowarskiej, cukrowej, zbożowej, cukierniczej i tytoniowej, wskazuje na potrzebę stabilizacji otoczenia prawnego jako warunku utrzymania konkurencyjności polskiej żywności na rynku krajowym i międzynarodowym.

W ocenie rolników i przetwórców nowe regulacje mogą prowadzić do wzrostu kosztów produkcji, zwiększenia obciążeń administracyjnych oraz ograniczenia możliwości inwestycyjnych gospodarstw i firm sektora rolno-spożywczego. Mowa wręcz o zagrożeniu dla konkurencyjności polskiego rolnictwa i bezpieczeństwa żywnościowego kraju. Pod apelem podpisało się 37 organizacji reprezentujących rolników, przetwórców i eksporterów żywności. Ich przedstawiciele apelują do rządu o wprowadzenie dwuletniego moratorium legislacyjnego dla sektora rolno-spożywczego.

Sektor rolno-spożywczy: sukcesy branży a rosnące obciążenia regulacyjne

– Branża agro jest motorem napędowym gospodarki. Jesteśmy większą i bardziej efektywną branżą niż motoryzacyjna czy elektroniczna. Generujemy dodatnie saldo w handlu zagranicznym w wysokości prawie 20 mld euro, napędzamy więc eksport, odpowiadamy za ponad 19 proc. wartości produkcji sprzedanej przemysłu i dajemy krajowi i społeczeństwu poczucie bezpieczeństwa żywnościowego. I jako najważniejszy sektor gospodarczy w Polsce oczekujemy dużo większej stabilizacji warunków działania. Oczekujemy, że otoczenie legislacyjne nie będzie zmieniało się co chwilę i przekładało na zwiększenie opłat, podatków, wszelkiego rodzaju obciążeń administracyjnych. Oczekujemy od rządu przynajmniej dwóch lat względnej stabilizacji, tak abyśmy mogli dopasowywać się do bardzo zmiennych i trudnych warunków, w których aktualnie funkcjonujemy – mówił Andrzej Gantner, wiceprezes zarządu i dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności – Związku Pracodawców.

Czytaj więcej

Rolnicy protestują w Warszawie przeciwko Mercosurowi. Łamią zakaz wjazdu ciągnikami
Reklama
Reklama

– Politycy niejednokrotnie chwalą się wynikami naszej branży, tj. rekordową produkcją, eksportem, dodatnim saldem w handlu z zagranicą. Wszyscy o tym mówią z przyjemnością. Tylko w momencie, kiedy stykamy się z różnymi aktami prawnymi, projektami, które dotyczą naszego sektora, to nagle okazuje się, że gdzieś tam ktoś nagle mówi, że: „To tylko 3 proc. PKB, to właściwie niewiele, to nic ważnego, nic się nie stanie. Znowu dołożymy podatek albo obciążymy jakąś opłatę. Trochę popłaczą i dadzą sobie radę”. Niestety widzimy nikłe zrozumienie dla specyfiki sektora rolno-spożywczego w resortach innych niż Ministerstwo Rolnictwa, a szczególnie w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, choćby przy pracach nad rozszerzoną odpowiedzialnością producenta (ROP) – dodał Gantner.

Chaos legislacyjny w przepisach dla rolnictwa i sektora rolno-spożywczego

Apel do władz państwowych podpisały wszystkie najważniejsze organizacje producentów mięsa. Ich przedstawiciele nie zostawili suchej nitki na działaniach legislacyjnych, wskazując przede wszystkim na rolę resortu klimatu i środowiska. – Organizacje rolnicze podpisują się pod tym apelem, bo potrzebujemy mądrego prawa, a nie chaosu. A to, co proponuje nam się dziś, to w dużej mierze chaos legislacyjny, w którym prym wiedzie niestety Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Resort ten jest odbierany przez rolników jako ten, który podstawia nogę polskiemu sektorowi rolno-spożywczemu i który jest zbędny – mówił stanowczo Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny. – W obliczu kolejnych umów o wolnym handlu zawieranych przez Unię Europejską, Zielonego Ładu, celów klimatycznych, niższych środków na Wspólną Politykę Rolną oczekujemy wstrzymania szkodliwych procesów legislacyjnych dla polskiego rolnictwa i sektora rolno-spożywczego, bo czy się komuś podoba, czy nie, to rolnictwo jest sercem polskiej gospodarki – dodał Zarzecki.

Czytaj więcej

Polski drób u chińskich bram. Wieprzowina ma kłopot

– Branża rolno-spożywcza działa na bardzo niskich marżach. A branża mięsna szczególnie, bo to ledwie ok. 1-2 proc. Każda, najmniejsza nawet zmiana może mieć negatywny wpływ na sektor mięsny. Wzrost kosztów energii i gazu, z którym mamy teraz do czynienia przez wojnę na Bliskim Wschodzie, może spowodować spadek rentowności i opłacalności produkcji rolno-spożywczej i mięsnej. Jeśli do tego doprowadzimy i nie dogadamy się z administracją państwową, to wiele firm albo wstrzyma działalność, albo zacznie się zastanawiać, czy inwestować w rozwój przedsiębiorstwa, czy w ogóle odpuścić dalsze funkcjonowanie. Jeśli nasz biznes będzie czekał, to wiemy, że przegra w perspektywie kilku lat z konkurencją unijną lub światową – mówił Witold Choiński, prezes Związku POLSKIE MIĘSO.

– Wobec tego apelujemy, aby legislacja, przynajmniej ta na poziomie krajowym, była dostosowana do realiów przemysłu rolno-spożywczego. Ona nie może negatywnie wpływać na rozwój przemysłu rolno-spożywczego w Polsce, jak np. przez wzrost opłat weterynaryjnych. Propozycja, którą przedstawiono dla przemysłu mięsnego, to średni wzrost opłat weterynaryjnych o 18 proc. Tymczasem jakikolwiek wzrost kosztów może doprowadzić do destabilizacji sektora mięsnego – dodał Choiński.

Czytaj więcej

Rolnicy ruszą po kredyty 1 proc.? BGK kusi miliardem na gwarancje
Reklama
Reklama

– Polskie drobiarstwo to europejski lider, to trzeci światowy eksporter drobiu, ale nic nie jest dane na zawsze. Wpływają na nas negatywnie unijne umowy o wolnym handlu z Mercosur, z Ukrainą. Walczymy z grypą ptaków, co wymaga inwestycji. Oczekujemy rzetelnych konsultacji z naszym środowiskiem i przyjmowania ustaw, które nie będą skutkowały wzrostem kosztów prowadzenia działalności w sektorze rolno-spożywczym – podkreślił Dariusz Goszczyński, prezes Krajowej Rady Drobiarstwa – Izby Gospodarczej.

Nowe regulacje mogą uderzyć w bezpieczeństwo żywnościowe Polski

Jak wskazała Agnieszka Maliszewska, prezes Polskiej Izby Mleka, nawet w resorcie rolnictwa brakuje departamentu, który byłby odpowiedzialny za przetwórców, za którymi stoi rzesza rolników. – Taki departament mógłby ukrócić zapędy legislacyjne, tymczasem dotyczące nas przepisy są porozrzucane po niemal wszystkich ministerstwach. My jesteśmy sektorem, który dyskutuje i wnosi merytoryczne uwagi, ale oczekujemy też konstruktywnej rozmowy. Pracujemy może trochę za cicho. Nie wychodzimy na ulicę, nie strajkujemy – mówiła Maliszewska. – Kiedy np. rozmawiamy przez długi czas, zupełnie bezowocnie, o ustawie o rozszerzonej odpowiedzialności producenta, podając bardzo mocne argumenty i mówimy, w jak wielkim stopniu przepisy te przełożą się niekorzystnie, także na rolników, bo w naszym sektorze to oni są właścicielami spółdzielni mleczarskich, to mam wrażenie jak z powiedzenia „Gadał dziad do obrazu, a obraz do niego ani razu” – dodała Maliszewska.

Czytaj więcej

63 mln zł z UE dla polskich rolników. 50 mln euro popłynie do sześciu państw

– Nawet i departament nam nie pomoże, dopóki ktoś nie zdecyduje o wadze poszczególnych sektorów gospodarki. Zapewne motoryzacja, elektronika, drony są ciekawe, ale jeśli staje przed nami sektor ważniejszy, to logika nakazywałaby wysłuchać jego głosu – dodał Gantner.

– Sam sektor mleczarski już jest w bardzo poważnym kryzysie, co wynika z wielu elementów, tak wewnętrznych, jak i zewnętrznych, a dodatkowe obciążenia legislacyjne tylko go pogłębiają. Nieprzemyślane obciążenie z punktu widzenia naszej branży, jak np. ROP, będzie prowadzić do dramatycznych, nieodwracalnych skutków. Jeżeli przestaniemy produkować, to w dalszej perspektywie utracimy bezpieczeństwo żywnościowe – przestrzegła Maliszewska.

Plantatorzy tytoniu także apelują o moratorium legislacyjne

– Przyłączyliśmy się do apelu, gdyż w naszej branży panuje już chaos legislacyjny. Przepisów jest po prostu za dużo. Na szczeblu UE przygotowana jest tzw. harmonizacja podatku akcyzowego i kolejny etap dyrektywy tytoniowej. Przepisy te są kuriozalne. Zrównanie stawek podatku akcyzowego na wyroby tytoniowe w Polsce do poziomu starej Unii będzie oznaczało wzrost ceny paczki papierosów o ponad 2 euro. Poza tym projekt zakłada, że każdy transport suszu tytoniowego ma być zabezpieczony gigantyczną kwotą ok. kilkunastu milionów zł za jeden samochód, co rozłoży podmioty pośredniczące pomiędzy plantatorami a koncernami tytoniowymi – wskazuje Krzysztof Andruszkiewicz, pełnomocnik Okręgowego Związku Plantatorów Tytoniu w Augustowie.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Rośnie sprzeciw wobec nowelizacji ustawy antynikotynowej

– Uprawiam tytoń od pięćdziesięciu lat. Czegoś takiego nigdy nie było. Przepisów jest mnóstwo. To jedna wielka nadregulacja. Ministerstwo Zdrowia i  Ministerstwo Finansów mnożą przepisy na potęgę – wtóruje Lech Ostrowski, prezes Okręgowego Związku Plantatorów Tytoniu w Augustowie. Jak zgodnie podkreślają obaj rozmówcy, polska branża tytoniowa i tak będzie się zwijała, gdyż już teraz brakuje pracowników na plantacjach i niezwykle trudno ich pozyskać. – Przepisy tylko ją dobijają. To koniec naszej branży, na co spokojnie czeka konkurencja z Chin – dodaje Andruszkiewicz, podkreślając, że apel branży agro o moratorium jest jak najbardziej zasadny.

Czytaj więcej

Producenci tytoniu zablokują Warszawę. Protestują przeciwko likwidacji dopłat

Tymczasem rząd pomimo apeli przeprocedował we wtorek ustawę UD213 uderzającą w plantatorów tytoniu. Tymczasem, jak napisano w apelu, to jeden z najistotniejszych aktów, który może negatywnie wpłynąć na kondycję sektora rolno-spożywczego. Jak alarmują sygnatariusze apelu, projekt ustawy o zmianie ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych oraz niektórych innych ustaw (UD213) w efekcie proponowanych ograniczeń dotyczących alternatywnych wyrobów tytoniowych może doprowadzić do likwidacji uprawy tytoniu w Polsce, a warto przypomnieć, że nasz kraj jest liderem jego produkcji w UE. Jak podkreślono, nadregulacja tego sektora jest również ryzykowna z punktu widzenia budżetu państwa, gdyż legalnie działająca branża tytoniowa odprowadza niemal 40 mld zł rocznie z tytułu wszystkich podatków.

Materiał Promocyjny
Agrotech rośnie wraz z ambicjami branży
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
Nowoczesne finanse, decyzje finansowe w świecie algorytmów – jak zachować kontrolę
Materiał Partnera
Kulisy cyfryzacji polskiego rolnictwa
Rolnictwo
Putin sprowadził staroobrzędowców z Brazylii do Rosji. Zostali doprowadzeni do ruiny
Rolnictwo
Chcieli postawić blok mieszkalny obok gospodarstwa. Przełomowa decyzja ws. rolnika
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama