PiS staje się funduszem emerytalnym dla Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższego otoczenia – twierdzi coraz więcej osób, które mają za sobą członkostwo w PiS. Można tu wymienić Pawła Kowala, Kazimierza Marcinkiewicza. Także Zbigniewa Ziobrę i Jacka Kurskiego, gdy uważniej wsłuchamy się w ich pretensje wobec partii.
To coś więcej niż tylko żale rozgoryczonych. To ocena możliwości ofensywnych głównej partii opozycyjnej. Marcinkiewicz i Kowal są dzisiaj na marginesie polityki, Ziobro też może się tam znaleźć. Ale oni wszyscy pamiętają PiS sprzed kilku lat – pełen optymizmu i wiary w zwycięstwo. Dziś często także politycy PiS, którzy obecnie pozostali wierni Kaczyńskiemu, z rezygnacją przyznają, że ich partia sama z siebie nie jest w stanie zwyciężyć.