Reklama

Estera Flieger: Dlaczego rezygnujemy z własnej opowieści o II wojnie światowej?

„W swojej długiej historii nieraz walczyła o niepodległość i tak jest kojarzona w świecie. Powtarzam, to bogate źródło, z którego można czerpać miękką siłę. Warto się tego trzymać” – mówił w „Plusie Minusie” o Polsce Joseph S. Nye, wielki politolog, którego żegnają dziś Stany Zjednoczone. Gdyby tylko polskie elity były co do tego kiedykolwiek przekonane.
Donald Tusk

Donald Tusk

Foto: PAP/Przemysław Piątkowski

W wieku 88 lat zmarł Joseph S. Nye Jr., amerykański politolog, profesor Uniwersytetu Harvarda, pracownik administracji Billa Clintona. „Autor teorii soft power i architekt nowoczesnych stosunków międzynarodowych (...) Pomysły Nyea zmieniły sposób, w jaki myślimy o sile. Jego przywództwo pomogło poprowadzić państwo w trudnych chwilach” – wspomina go uczelnia. „Niewielu jest tak zasłużonych w budowie naszego intelektualnego kapitału oraz dla zrozumienia świata i miejsca, jakie zajmuje w nim Ameryka” – tak politologa żegna były sekretarz stanu Antony Blinken. Odpowiedziała mu Barbara Slavin, amerykańska dziennikarka i ekspertka od polityki zagranicznej, wcześniej związana z szanowanymi think tankami – Atlantic Council i The Stimson Center: „I to w czasach, kiedy nasze soft power jest niszczone". 

Ukraina podobnie jak Zachód świętuje Dzień Pamięci i Zwycięstwa nad Nazizmem

Soft power to zdolność danego narodu lub państwa do budowy sojuszy i wpływów w oparciu o trzy rodzaje zasobów: kulturę, wartości polityczne i politykę zagraniczną. Wspominając Nyea, Uniwersytet Harvarda zaczął od przypomnienia, że politolog był autorem tego pojęcia. O tym, jak ważne jest dla Amerykanów soft power, świadczą zaś słowa Blinkena o intelektualnym kapitale. Wszak soft power to „główna materia codziennej polityki w krajach demokratycznych”, jak pisał Nye. „Zdobywanie serc i umysłów zawsze było ważne, ale w epoce globalnej informacji jest jeszcze ważniejsze”. 

Rozumie to Wołodymyr Zełenski, który opublikował w czwartek siedmiominutowy spot: wśród flag, zniczy i zdjęć na Majdanie prezydent składa życzenia obywatelom i obywatelkom, a jednocześnie zwraca się do świata, łącząc przeszłość z teraźniejszością. Bo Ukraina, podobnie jak Zachód 8 maja, obchodzi 80. rocznicę zakończenia II wojny światowej – to Dzień Pamięci i Zwycięstwa nad Nazizmem. Trudno mi więc przyjąć, że Polska rezygnuje z własnej opowieści o II wojnie światowej. „Siłą Polski jest jej historia” – uważał Nye.

Reklama
Reklama

Premier Donald Tusk i prezydent Andrzej Duda zrezygnowali z obchodów 80. rocznicy II wojny światowej

Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku organizuje pacyfistyczny koncert pieśni polskich, ukraińskich, żydowskich i niemieckich poetów – jest to w trendzie, ale czy nie w ten właśnie sposób rozmywa się historia? Na końcu przestaje być jasne, kto tę wojnę wywołał (rymuje się to zresztą z pacyfistycznymi protestami Niemców przeciwnych niesieniu pomocy militarnej Ukrainie – bo istnieje wiązek pomiędzy polityką historyczną a przyjętą nad Renem postawą w obliczu rosyjskiej agresji). A Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN proponuje m.in. podcast o... pogromach w Polsce.

Czytaj więcej

Estera Flieger: Niemcy nie rozliczyli się z historią. W Berlinie musi stanąć pomnik polskich ofiar

Autonomia instytucji kultury jest święta, a pluralizm i wolna debata stanowią o demokracji: niechaj więc doceniane przeze mnie muzea mają to wszystko w swojej ofercie, dyskutujmy. Problem polega na tym, że nie ma żadnej innej narracji, a premier i prezydent zupełnie zrezygnowali z obchodów rocznicy – bo utarło się, że jest gorzka. A przecież – jak dowiódł Joseph S. Nye Jr. – to, jak o sobie opowiadamy, decyduje o naszym miejscu w świecie. 

Publicystyka
Estera Flieger: Tak się robi kiełbasę
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Publicystyka
„Polski SAFE”, czyli Nawrocki próbuje zmienić ustrój bez zmiany konstytucji
Publicystyka
Marek A. Cichocki: SAFE, czyli czy Polacy w ogóle „umieją w wojnę”?
Publicystyka
Od wielkiej przyjaźni do wizji zagłady. Zapomniana historia relacji Izraela i Iranu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama