Umowa o dzieło nie na cykl wykładów

Gdy w umowie zawartej z wykładowcą ustalono, że przeprowadzi on ciąg prelekcji na bliżej niesprecyzowane tematy z danej dziedziny wiedzy, jest to zlecenie. Wiąże się to z obowiązkiem opłacania składek do ZUS.

Aktualizacja: 12.12.2014 09:21 Publikacja: 12.12.2014 05:00

Umowa o dzieło nie na cykl wykładów

Foto: Fotorzepa, Piotr Guzik

W wyniku przeprowadzonych kontroli ZUS nierzadko uznaje, że stron nie łączyła umowa o dzieło, ale umowa-zlecenie stanowiąca tytuł podlegania ubezpieczeniom społecznym. Dotyczy to także umów, których przedmiotem jest prowadzenie wykładów lub szkoleń. To częsty powód sporów, którymi zajmują się sądy ubezpieczeń społecznych oraz Sąd Najwyższy.

Odpowiedzialność za wady

W odróżnieniu od umowy-zlecenia ta o dzieło >patrz tabela wymaga, aby starania przyjmującego zamówienie doprowadziły do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu. Zlecenie nie akcentuje tego rezultatu jako koniecznego do osiągnięcia. Zatem nie wynik (jak w umowie o dzieło), lecz starania w celu osiągnięcia tego wyniku są elementem wyróżniającym zlecenie.

Podkreślić także należy, że wykonawca umowy o dzieło odpowiada za wady wykonanego dzieła, czego nie ma przy umowie-zleceniu. Do umowy o dzieło stosuje się bowiem przepisy o rękojmi za wady zawarte w art. 637 i 638 kodeksu cywilnego. Właśnie ta odpowiedzialność wykonawcy za wady dzieła stanowi jedną z istotniejszych podstaw rozróżnienia tej umowy od zlecenia. Zwracał na to uwagę także Sąd Najwyższy w wyroku z 3 listopada 2000 r. (IV CKN 152/00). Kryterium odróżnienia umowy o dzieło od tej o świadczenie usług stanowi także możliwość poddania umówionego rezultatu (dzieła) sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych. Podobnie wypowiadał się Sąd Apelacyjny w Poznaniu w wyroku z 30 września 2010 r. (I ACa 572/10). Odpowiedzialność z racji rękojmi za wady nie występuje przy umowie-zleceniu.

Przekazywanie wiedzy

Przedmiotem umowy o dzieło może być także utwór w rozumieniu art. 1 ust. 1 ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jedn. DzU z 2006 r. nr 90, poz. 631 ze zm.), jeśli dany wytwór niematerialny spełnia wszystkie przesłanki wymienione w tym przepisie, czyli:

- stanowi rezultat pracy człowieka (twórcy),

- jest przejawem jego działalności twórczej,

- ma indywidualny charakter.

W konsekwencji, co do zasady, wygłoszony wykład może stanowić przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze i być przedmiotem umowy o dzieło, ale o takiej kwalifikacji decydują dodatkowe kryteria. W ocenie Sądu Najwyższego wyrażonej w uzasadnieniu wyroku z 28 sierpnia 2014 r. (II UK 12/14) przesłanką przesądzającą o możliwości uznania wykładu za dzieło jest jego zakres, którego wskazanie nie może ograniczać się do danej dziedziny nauki. Tak bowiem szeroko ujęty przedmiot umowy uniemożliwia jego identyfikację wśród innych utworów intelektualnych dotyczących tego samego zakresu. Istotą wykładu jako dzieła autorskiego jest jego treść zawierająca przekaz określonej myśli intelektualnej twórcy, której granice wytycza z góry zamówiony temat. Skoro w momencie zawierania umowy temat wykładu jest nieznany, to niemożliwy do ustalenia jest jej rezultat. Nie stanowi zatem umowy o dzieło ta o przeprowadzenie cyklu bliżej niesprecyzowanych wykładów z danej dziedziny wiedzy, których tematy pozostawiono uznaniu wykładowcy. Wskazuje to bowiem, że zamawiający nie jest zainteresowany określonym dziełem (utworem) intelektualnym o indywidualnym charakterze w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, ale przekazywaniem odbiorcom wykładu wiedzy z danej dyscypliny. Chodziło więc o wykonanie określonej czynności (wielu powtarzających się czynności) bez względu na to, jaki rezultat przyniesie ta czynność. W takim wypadku przedmiotem umowy jest określona czynność (czynności), a nie jej wynik. Przesądza to o jej kwalifikacji jako umowy starannego działania – umowy o świadczenie usług (art. 750 k.c.). Podobnie wypowiadał się SN już wcześniej w wyroku z 3 października 2013 r. (II UK 103/13). Stwierdził, że umowa o przeprowadzenie cyklu bliżej niesprecyzowanych wykładów z określonej dziedziny wiedzy, których tematy pozostawiono uznaniu wykładowcy, nie jest umową o dzieło (art. 627 k.c.). W wyroku z 18 kwietnia 2012 r. (II UK 187/11) SN uznał, że umowa, której przedmiotem jest przeprowadzenie szkolenia umożliwiającego kandydatom na kierowców przystąpienie do egzaminu państwowego w celu uzyskania prawa jazdy, jest umową o świadczenie usług (art. 750 k.c.), a nie o dzieło (art. 627 k.c.). Stanowisko SN jest już w tym zakresie ugruntowane.

Przykład

Pan Karol zawarł ze szkołą wyższą umowę na prowadzenie cyklu zajęć z etyki biznesu. Strony nazwały ją umową o dzieło i nie skonkretyzowały żadnego tematu wykładów, które pan Karol prowadził przez cały semestr. Po przeprowadzonej kontroli na uczelni ZUS wydał decyzję, w której uznał, że strony faktycznie łączyła umowa-zlecenie, a nie o dzieło. Uczelnia zaskarżyła tę decyzję do sądu. Ten uznał jednak, że faktycznie stron nie łączyła umowa o dzieło, gdyż prowadzenie cyklu niesprecyzowanych wykładów z etyki biznesu nie stanowiło dzieła. Oddalił odwołanie szkoły.

Autor jest sędzią Sądu Okręgowego w Kielcach

W wyniku przeprowadzonych kontroli ZUS nierzadko uznaje, że stron nie łączyła umowa o dzieło, ale umowa-zlecenie stanowiąca tytuł podlegania ubezpieczeniom społecznym. Dotyczy to także umów, których przedmiotem jest prowadzenie wykładów lub szkoleń. To częsty powód sporów, którymi zajmują się sądy ubezpieczeń społecznych oraz Sąd Najwyższy.

Odpowiedzialność za wady

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Nieruchomości
Trybunał: nabyli działkę bez zgody ministra, umowa nieważna
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Praca, Emerytury i renty
Czy każdy górnik może mieć górniczą emeryturę? Ważny wyrok SN
Prawo karne
Kłopoty żony Macieja Wąsika. "To represje"
Sądy i trybunały
Czy frankowicze doczekają się uchwały Sądu Najwyższego?
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Sądy i trybunały
Łukasz Piebiak wraca do sądu. Afera hejterska nadal nierozliczona