Krakowska Fabryka Mydła C. Śmiechowski – przedwojenna spółka zajmująca się produkcją kosmetyków – choć wciąż figuruje w rejestrze, to jej los jest przesądzony. Postawiona w stan likwidacji ze względu na niepodwyższenie kapitału zakładowego w najbliższym czasie zniknie z rejestru. Spadkobiercy jej przedwojennych właścicieli od lat bezskutecznie starają się o odzyskanie majątku firmy. Choć większościowym udziałowcem spółki jest Skarb Państwa, to nie partycypuje w kosztach działalności spółki.

Zagadkowa nacjonalizacja

Spółka KFM C. Śmiechowski powstała w 1910 r. W czasach swojej świetności w Krakowie i okolicznych miejscowościach miała ponad 1,5 ha nieruchomości i kompletne wyposażenie fabryki kosmetyków.

Sytuacja rodzinnej firmy zmieniła się po zakończeniu drugiej wojny światowej. Wtedy znacjonalizowano ponad 58 proc. udziałów spółki ze względu na rzekome wykazanie u jednego ze wspólników „niemieckiej odrębności narodowej". Reszta pozostała w posiadaniu przedwojennych udziałowców, na których miejsce potem wstąpili spadkobiercy. Majątek spółki został jej odebrany orzeczeniem ministra przemysłu i handlu z lutego 1948 r.

Taka struktura własności spółki utrzymała się przez cały okres PRL, co było niecodziennym przypadkiem.

Status prawny spółki był przez lata zagadką, nawet dla osób ją reprezentujących.

– Od upadku komunizmu przedstawiciele Skarbu Państwa utrzymywali, że dokumenty związane z nacjonalizacją są nie do odnalezienia, po prostu wyparowały – mówi Magdalena Suzin, spadkobierczyni przedwojennych wspólników i likwidatorka spółki.

Jednak w odpowiedzi na pytania „Rz" Ministerstwo Skarbu Państwa przyznało, że w jego posiadaniu znajdują się dokumenty, na mocy których państwo przejęło w okresie powojennym majątek spółki.

W miejscu, gdzie przed wojną działała KFM C. Śmiechowski, władze komunistyczne uruchomiły polsko-radzieckie przedsiębiorstwo „Pollena-Miraculum". Według informacji z MSP teren fabryki spółki został oddany „Miraculum" w dzierżawę.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Po przemianach ustrojowych i prywatyzacji państwowej firmy Miraculum teren był już składnikiem jej majątku, który został kupiony wraz z dawnym zakładem Polleny przez prywatnego inwestora. Niedawno został sprzedany przez Miraculum deweloperowi. Ma tam powstać osiedle mieszkaniowe.

Ostatni dzwonek

– Na początku lat 90. okazało się, że spółka KFM C. Śmiechowski wciąż figuruje w księgach wieczystych jako właściciel willi na krakowskim Salwatorze, która wchodziła w skład jej przedwojennego majątku. Po kilku latach ze zdumieniem odkryliśmy, że jako właściciel zostało wpisane miasto Kraków. W księgach wieczystych nie pozostał żaden ślad tej zmiany – mówi Suzin.

Skarb Państwa blokuje

Jednocześnie spadkobiercy starali się przywrócić do normalnego funkcjonowania wciąż istniejącą spółkę. Jednak Skarb Państwa nie zjawiał się na zgromadzeniach wspólników, co miało paraliżować podejmowanie jakichkolwiek zmian.

Ten brak działań zaowocował tym, że po wejściu w życie kodeksu spółek handlowych z 2000 r., gdy spółka musiała podwyższyć w ciągu pięciu lat wartość swojego kapitału zakładowego z 0,56 zł (będącego efektem innej wartości przedwojennego złotego i efektów dwukrotnej denominacji złotego) do 50 tys. zł, Skarb Państwa nie wyraził zgody na podwyższenie kapitału.

– Sytuacja ekonomiczno-finansowa spółki kwalifikowała ją do rozwiązania po przeprowadzeniu likwidacji. Nie posiadała i nie posiada majątku, nie prowadziła żadnej działalności gospodarczej oraz nie zamierza jej prowadzić – można przeczytać w oświadczeniu MSP.

Spółka do likwidacji

W efekcie sąd postawił spółkę w stan likwidacji. Część spadkobierców podjęła jeszcze próby uratowania spółki, składając propozycję odkupienia od Skarbu Państwa 58 proc. udziałów w spółce za 30 tys. zł. Resort skarbu państwa jednak odmówił.

Zdaniem spadkobierców działania państwa były nastawione na niekorzyść prawowitych właścicieli.

– Przedstawiciele Skarbu Państwa w rozmowach bezpośrednich dokładnie tłumaczyli swoje stanowisko, że nie ma żadnego interesu w tym, by spółka była sprywatyzowana, gdyż wtedy skutecznie mogłaby się upominać o zwrot majątku. Skarb Państwa, będąc większościowym udziałowcem, mógł blokować działania spółki o odzyskanie majątku – przekonuje Suzin.

– Skarb Państwa przez obstrukcyjne działania może blokować dochodzenie roszczeń reprywatyzacyjnych przez spółkę. Jeżeli zostanie ona wykreślona z rejestru, to dochodzenie przez spadkobierców przedwojennych udziałowców roszczeń może być znacząco utrudnione – zauważa mecenas.

Wszystko wskazuje na to, że KFM C. Śmiechowski zniknie z rejestru. Pod koniec lipca Zdzisław Gawlik – wiceminister Skarbu Państwa – wystąpił do dotychczasowych likwidatorów o zwołanie nadzwyczajnego zgromadzenia wspólników. W programie obrad przewidziano głosowanie nad wnioskiem MSP o odwołanie dotychczasowych likwidatorów.

– Ministerstwo chce powołać swoich likwidatorów, którzy natychmiast będą likwidować spółkę – przekonuje Magdalena Suzin. – Przy braku ustawy reprywatyzacyjnej Skarb Państwa od 15 lat konsekwentnie uchyla się od sprzedaży udziałów części spadkobierców, zapewne bojąc się, że po zmianie prawa będą mogli się ubiegać o zwrot majątku lub o odszkodowanie.

Pojawić się miała propozycja, aby pod szyldem spornej spółki prowadzić działalność gospodarczą związaną z przedwojenną tradycją. Byłoby to wykonalne, gdyby udziałowcy spadkobiercy mogli odkupić udziały.

– Skarb Państwa odmawiał notorycznie sprzedaży swoich udziałów bez podania przyczyny. Komuniści zagrabili majątek, a obecnie rządzący chcą ograbić spadkobierców dawnych właścicieli po raz drugi – mówi Suzin.

Koszty nie dla państwa

Z dawną spółką wiążą się też bieżące problemy finansowe. Z wyliczeń likwidatorów wynika, że funkcjonowanie spółki przez ćwierć wieku kosztowało mniej więcej pół milionach złotych. Skarb Państwa miał nie partycypować w tych wydatkach.

Pozostają koszty

Skarb Państwa brak partycypacji w kosztach działalności spółki tłumaczy faktem, że nie prowadzi ona działalności, nie posiada majątku, i nie generuje przychodu.

– To absurd. Przed likwidacją należy wypłacić zarządowi i likwidatorom od 1990 roku wynagrodzenie służb księgowych, obsługi prawnej i organizacji zgromadzeń wspólników, koszty utrzymania adresu korespondencyjnego, koszty postępowań administracyjnych i sądowych – przekonuje Magdalena Suzin.

Opinia:

Lech Żyżylewski, radca prawny w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka

Spółki pozbawione majątku przez władze komunistyczne miały różne losy. Część z nich była niezgodnie z przepisami, pod naciskiem władz, wykreślana z rejestru. Inne były stawiane przez udziałowców lub akcjonariuszy w stan likwidacji, a jeszcze inne figurowały w rejestrze przez cały okres PRL. Bardzo rzadko zdarzało się, że Skarb Państwa nacjonalizował same udziały. Najczęściej było to spowodowane zarzutami podpisania przez udziałowca volkslisty lub jego współpracy z Niemcami. Wśród rządzących wciąż nie ma spójnej koncepcji tego, jak organy państwa powinny podchodzić do reprywatyzacji.