Kiedy pracodawca wyciągnie konsekwencje za używanie narkotyków przez pracownika

Dopiero wypadek przy pracy, do którego mogło dojść pod wpływem substancji odurzających, pozwala szefowi skierować etatowca na badania. W innej sytuacji nie może on zapobiec dopuszczeniu do pracy dziwnie zachowującego się podwładnego.

Publikacja: 09.12.2014 06:30

Kiedy pracodawca wyciągnie konsekwencje za używanie narkotyków przez pracownika

Foto: www.sxc.hu

Paradoksem jest to, że przy ustalaniu stanu trzeźwości pracownika pracodawcy zostali wyposażeni w konkretne uprawnienia. Dzięki temu mogą skutecznie przeciwdziałać pewnym niepożądanym ich zachowaniom (np. stawienie się do pracy po użyciu alkoholu czy spożywanie go w miejscu i/lub czasie pracy). Natomiast w sferze kontroli stanu odurzenia narkotycznego etatowca szef praktycznie nie ma takich przywilejów. Paradoks polega na tym, że w obu sytuacjach zagrożenia dla środowiska pracy, bezpieczeństwa pracownika i innych osób są co najmniej zbliżone, jeśli nie tożsame.

Ustawa z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii (tekst jedn. DzU z 2012 r., poz. 124), w odróżnieniu od ustawy z 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (tekst jedn. DzU z 2012 r., poz. 1356 ze zm.; art. 17), nie zawiera nawet najbardziej ogólnych wskazówek dla pracodawcy, który ma uzasadnione powody sądzić, że podwładny jest narkotycznie odurzony.

Z tego wynika kolejny paradoks. O ile przepisy antyalkoholowe dają konkretne instrumenty działań prewencyjnych, o tyle przy narkotykach szef może zrobić coś konkretnego dopiero wtedy, gdy dojdzie do wypadku przy pracy. Gdy okoliczności zdarzenia uzasadniają przypuszczenie, że pracownik uległ wypadkowi, bo znajdował się pod wpływem środków odurzających lub substancji psychotropowych, pracodawca musi skierować go na odpowiednie badanie (art. 21 ust. 3 ustawy z 31 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych, tekst jedn. DzU z 2009 r. nr 167, poz. 1322 ze zm.).

Na rynek pracy wchodzą nowe roczniki, a za nimi nowe nawyki, nowe (choć tak obiektywnie stare, jak ludzkość) uzależnienia. Pracodawcy coraz częściej pytają, co mają robić, gdy dziwne zachowanie pracownika wskazuje na to, że może on być pod wpływem substancji odurzających. A to stwarza realne zagrożenie (np. wypadkowe) zarówno dla pracownika, jak i dla innych osób.

Stan bezbronności szefów i niezrozumiała bierność ustawodawcy, którego ożywi chyba tylko spektakularny i nagłośniony w mediach wypadek przy pracy, zmusza prawników do poszukiwania takich rozwiązań, które już dzisiaj umożliwią pracodawcy elementarne działania prewencyjne w tym zakresie. Doktryna prawa pracy dostrzegła ten problem. Pojawiły się poglądy, zgodnie z którymi pracodawca ma prawo kontrolować pracowników ze względu na podejrzenie zażywania przez nich środków odurzających i substancji psychotropowych. Takie uprawnienie szefa jest wywodzone z obowiązku zapewnienia załodze bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Pogląd ten nie jest jednak powszechnie aprobowany.

Grzegorz Orłowski, radca prawny w spółce z o.o. Orłowski, Patulski, Walczak

Pracodawcy nie mogą czekać na regulację ustawową, która – na podobieństwo przepisów antyalkoholowych – wyposaży ich w konkretne środki prewencyjne. Zagrożenia wynikające ze stanu odurzenia etatowców zdarzają się tu i teraz, i przynajmniej niedopuszczenie do pracy tego, którego zachowanie uzasadnia podejrzenie, że jest w odurzeniu narkotycznym, uważam za w pełni legalne i bezwzględnie konieczne.

Sądy i trybunały
Sędzia Piebiak może stracić immunitet. Oskarża go były lider KOD
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Konsumenci
Frankowicze mają nowy sposób na banki. Donoszą do prokuratury
Podatki
Ryczałtowcy chcą dzielić biznes, by obniżyć składkę zdrowotną
Praca, Emerytury i renty
Będzie dodatkowa waloryzacja emerytur i rent. Rząd odsłania karty
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Nieruchomości
Mieszkania społeczne. Koniec wyodrębniania na własność