Do zdarzenia doszło 2 października 2018 r. Ok. godz. 22. Emilia K.  wracała samochodem do domu. Pocisk przebił prawe przednie koło pojazdu, nadkole, kokpit i prawą nogę kobiety. 36-letnia Emilia K. doznała ran postrzałowych lewego i prawego podudzia.

Bezprawne polowanie

Prokuratura oskarżyła myśliwego Andrzeja W. o  umyślne narażenie Emilii K. na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, powodując obrażenia naruszające czynności narządów ciała powyżej 7 dni. Ale nie tylko - oskarżono go także o bezprawne polowanie, gdyż nie miał pisemnego upoważnienia koła łowieckiego do prowadzenia indywidualnego odstrzału. Andrzejowi W. groziło 5 lat więzienia.

Mężczyzna nie przyznał się do winy. W procesie przed Sądem Rejonowym w Kołobrzegu jego pełnomocnik próbował przekonać sąd, że to nie Andrzej W. postrzelił kobietę, w tym samym czasie polowali też inni. Ale nawet jeśli pocisk pochodził z jego broni, to i tak nie ponosi winy, gdyż kula trafiła w kobietę rykoszetem - twierdził obrońca.

Czytaj więcej

Reformujmy łowiectwo, zanim będzie za późno

Sąd nie miał jednak wątpliwości, że winnym obu zarzucanych czynów jest Andrzej W.

- Materiał dowodowy przemawia jednoznacznie za tym, że oskarżony zarzucanych czynów się dopuścił. Sąd analizował nie tylko opinie biegłych, ale także wyjaśnienia samego oskarżonego i zeznania świadków - wskazała sędzia Ewa Woźniak w uzasadnieniu wyroku. 

Podkreśliła, że oskarżony sam zeznał, że oddał jeden niecelny strzał do dzików. Sąd zweryfikował także twierdzenia o udziale w polowaniu innych osób. Jak ustalił, oprócz W. polowały tylko dwie osoby, ale zakończyły polowanie wcześniej, gdyż upolowaną zwierzynę zdały o godz. 20.15. Zdaniem sądu, nielogicznym byłoby sądzić, że  potem kontynuowały polowanie.

Nie utrzymała się także teoria o rykoszecie - wykluczyli ją biegli powołani przez sąd.

Poza tym w postępowaniu wyszło na jaw, że już po zdarzeniu Andrzej W. próbował nakłonić łowczego do sfałszowania książki polowań poprzez dopisanie jego nazwiska, aby w ten sposób zalegalizować swoje polowanie.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Kontrowersyjny wyrok

Sąd skazał myśliwego na  karę grzywny w łącznej wysokości 7500 złotych. Na poczet wymierzonej kary zaliczył okres zatrzymania od 3 października 2018 r. do 15 października 2018 r. w ten sposób, że jeden dzień pozbawienia wolności zrównał z dwoma stawkami dziennymi (250 zł). 

– Zdaniem sądu wymierzona kara jest adekwatna do stopnia zawinienia i ciężaru gatunkowego czynu, którego oskarżony się dopuścił – stwierdziła sędzia Woźniak.

- Ten wyrok to żart - powiedział ojciec poszkodowanej. Porównał go z wyrokami pozbawienia wolności orzekanymi wobec pijanych rowerzystów.

Emilia K. tuż po ogłoszeniu wyroku powiedziała dziennikarzom, że skutki zdarzenia - ból nogi i stany lękowe - odczuwa do dziś. Wyrok otwiera jej drogę do wystąpienia o finansowe zadośćuczynienie od Andrzeja W. Pełnomocnik kobiety ujawnił, że chce się domagać  150 tys.  złotych.