Rząd przyjął właśnie projekt zmian w kodeksie karnym. Ma być surowiej, także dla łapówkarzy. Za przyjęcie korzyści majątkowej powyżej 1 mln zł ma grozić od trzech do 20 lat więzienia. To dużo więcej niż dziś. Czy to pomoże w zwalczaniu przestępstw związanych z korupcją? Prawnicy są sceptyczni.

– To przestępstwa bardzo trudne do udowodnienia, bo obie strony są zainteresowane tym, by nie wyszły na jaw – zauważają. Podkreślają także, że najważniejsza jest nieuchronność kary, a nie jej wysokość.

Czytaj więcej

Do sądu wpłynął akt oskarżenia wobec byłego naczelnika Urzędu Kontroli Skarbowej

Na dłużej do kryminału


Zgodnie z projektem przyjęcie korzyści majątkowej powyżej miliona złotych ma być zagrożone karą od trzech do 20 lat pozbawienia wolności. Dziś za przyjęcie łapówki powyżej 200 tys. zł grozi od dwóch do 12 lat więzienia.

– Z punktu widzenia społecznego nie wydaje się słuszne identyczne traktowanie sprawców, którzy dopuścili się udzielenia czy przyjęcia korzyści majątkowej w kwocie zbliżonej do 200 tys. zł oraz wielomilionowej wartości – uważa Ministerstwo Sprawiedliwości. Tak tłumaczy zmiany. Przypomina także, że różnice w stopniu społecznej szkodliwości takich zachowań należy uznać za zbyt duże, w szczególności mając na względzie możliwość elastycznego reagowania na przypadki korupcji odnoszące się do niewielkich kwot.

Zapisać można wszystko


– Nie będę oryginalna, twierdząc, że to nie surowość, ale nieuchronność kary przesądza o jej skuteczności – mówi „Rzeczpospolitej” Eliza Rutynowska z Forum Obywatelskiego Rozwoju. Zwraca też uwagę na inny, korelujący z omawianym zjawiskiem populizmu penalnego przykład działań. – W 2017 r. Ministerstwo Sprawiedliwości chwaliło się wprowadzeniem tzw. zbrodni VAT-owskiej do polskiego kodeksu karnego. Miał to być przełom w walce z tzw. mafiami vatowskimi. Tymczasem faktyczne efekty, po pięciu latach obowiązywania tego przepisu, nie zachwycają. Pomimo istniejącej teoretycznie możliwości orzeczenia kary pozbawienia wolności do lat 25 nie słyszałam, aby orzeczono ją w którejkolwiek ze spraw prowadzonych w związku z art. 277a § 1 kodeksu karnego – zauważa.

Dodaje, że należy się spodziewać, iż podobnie będzie z wpływem zaostrzonej odpowiedzialności karnej na skuteczność ścigania przestępstw związanych z korupcją.


Jednocześnie, jej zdaniem, warto przypomnieć, że od 2015 r. Polska systematycznie spada m.in. w Indeksie Percepcji Korupcji publikowanym co roku przez Transparency International . Od 2015 r. już o 16 pozycji w ogólnym rankingu państw.

Indeks ma na celu wskazywać postrzeganie państwa jako podatnego na korupcję. Oceniają to eksperci od ryzyka gospodarczego i politycznego. Jedyną odpowiedzią rządu wydaje się właśnie zaostrzanie potencjalnych kar, jednocześnie działając w sposób wyłączający bezpieczniki, które przed korupcją mogą chronić, m.in. poprzez różnego rodzaju „nadzywczajne” przepisy covidowe, które – przypomnijmy – chociażby wyłączały stosowanie standardów np. prawa zamówień publicznych. Wydaje się to działaniem co najmniej niespójnym.



Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Nie tędy droga


Grzegorz Makowski z Fundacji Batorego, która od lat zajmuje się badaniem zjawiska korupcji, również sceptycznie podchodzi do zaostrzenia kar za to przestępstwo. Tym bardziej że to już kolejne zaostrzenie, a skutków nie widać.

- Od dwudziestu lat podwyższamy nieustannie kary za korupcję. Nie widać jednak, aby z tego powodu zwiększyła się zdolność państwa do jej zwalczania – mówi „Rzeczpospolitej”. Dodaje także, że oprócz przepisów karnych potrzebna jest prewencja – programy prewencyjne czy chociażby udoskonalenie systemu oświadczeń majątkowych.

– Tymczasem u nas w tych sprawach nic się nie dzieje –twierdzi.

8 tys.
 przestępstw korupcyjnych stwierdziła policja w Polsce w 2021 r.

45. miejsce 
zajęła Polska w Indeksie Percepcji Korupcji prowadzonym przez Transparency International

Czytaj więcej

Wraca bezwzględne dożywocie i konfiskata auta