To właśnie z takiej broni został postrzelony fotoreporter, Tomasz Gutry, który brał udział w Marszu w ramienia "Tygodnika Solidarność". Dziennikarz doznał poważnych obrażeń twarzy. 

Bezpośrednio po wydarzeniach do sprawy odniosła się Komenda Stołeczna Policji, która poinformowała, że "grupy chuliganów zaatakowały policjantów strzegących bezpieczeństwa innych osób", dlatego do akcji wkroczyły zwarte oddziały.

Czytaj też:

RPO: przepracowanie policjantów może skutkować agresją wobec zatrzymanych

W związku z wydarzeniami Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła postępowanie w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy polegającego na użyciu broni palnej gładkolufowej w trakcie zabezpieczania porządku publicznego, czym działali na szkodę interesu publicznego i prywatnego dwóch pokrzywdzonych. Obrażenia Tomasza Gutry oraz drugiego mężczyzny, który został raniony utrzymywały się ponad siedem dni. 

Postępowanie zostało jednak umorze ze względu na brak znamion czynu zabronionego. Rzecznika Prokuratury Okręgowej, Aleksandra Skrzyniarz przekazała, że z materiału dowodowego wynika, że do postrzelenie doszło nieumyślnie, a sam fotograf był świadomy tego, że zostanie użyta broń gładkolufowa. Mimo tego pozostał między policjantami, a agresorami. 

 Decyzja nie jest prawomocna, bo pokrzywdzony złożył zażalenie.

- Decyzja nie jest ostateczna z uwagi na złożone w sprawie zażalenie. Powyższe uniemożliwia udzielenie bardziej szczegółowych informacji w tej sprawie do czasu rozpatrzenia sprawy przez sąd - podkreślił prokurator Skrzyniarz.