W ubiegłym roku zwyciężył pan w I edycji konkursu „Młody wynalazca” organizowanego przez „Rzeczpospolitą” wraz z Urzędem Patentowym RP. Wygraną zapewniło stworzenie urządzenia do radiowego badania płuc. Jak dokładnie ono działa?
Jest to czujnik radiowy do sprawdzania poziomu płynu w płucach. W zależności od ilości tego płynu można wykrywać niewydolność serca. Najogólniej mówiąc, jeśli ktoś ma taką niewydolność, to krew słabiej krąży przez płuca, a przez to osadza się w nich więcej tzw. płynu przesiękowego. Zaostrzenie niewydolności serca bardzo często wykrywa się więc poprzez sprawdzenie, czy nie zwiększa się ilość tego płynu w płucach. To, co jest w tym wynalazku przełomowe, to, że pozwala „sięgnąć” do tych płuc. Obecnie lekarze patrzą na zewnętrzne obrzęki, które bardzo często widać, gdy zastój – bo tak się nazywa ten stan chorobowy – postępuje. Ale one są widoczne dopiero na zaawansowanym etapie. My chcemy przeprowadzić diagnostykę już na początku i wykrywać zwiększenie ilości płynu w płucach, bo to pierwsza oznaka zastoju.
Czyli przewagą pana wynalazku jest to, że badanie jest nieinwazyjne?
Tak. Dziś, jak mówiłem, badanie bardzo często odbywa się „na oko”, czyli poprzez to, czy pacjent nie jest obrzęknięty. Gdy znajdzie się on już w szpitalu, można też zrobić rentgen klatki piersiowej, by zobaczyć, jak te płuca dokładnie wyglądają. To jest jednak promieniowanie jonizujące, może w niezbyt dużych dawkach, ale zawsze. Żeby dokładnie określić stan pacjenta, trzeba zgodnie z literaturą zrobić pełną tomografię komputerową. A to jest ciężkie do uzyskania w polskich warunkach. Dodatkowo tomografia to jeszcze więcej promieniowania. Nie ma więc metody, która pozwala stale kontrolować stan pacjenta. Zwłaszcza na późniejszym etapie rozwoju choroby – o ile na wstępie robi się jeszcze ten rentgen, to później patrzy się jedynie, ile leków moczopędnych pacjent otrzymał, a więc ile wody z niego „spuszczono”. Ale ta forma monitorowania stanu pacjenta ma dużą niedokładność.
Czytaj więcej
Znamy laureatów konkursu „Młody wynalazca. W poszukiwaniu polskiego Sama Altmana” organizowanego...
Ale przecież, jeśli jest to czujnik radiowy, to też wydziela on promieniowanie…
Tak, ale ono jest na częstotliwościach podobnych do telefonii komórkowej. Nie mogą być takie same, bo zaburzałyby działanie telefonów. Ale są to i tak niskoenergetyczne częstotliwości, których moc też jest bardzo niska. To zupełnie inny typ promieniowania od jonizującego, podobny do tego „elektromagnetycznego smogu”, w którym cały czas żyjemy. W obecnym świecie promieniowanie radiowe i mikrofalowe cały czas nas otacza pod różnymi postaciami: wi-fi, bluetooth, telefonia komórkowa.
Czy to urządzenie zewnętrzne, czy takie, które montuje się pacjentowi na stałe?
Na razie jest to urządzenie zewnętrzne w formie stelaża. Są to dwie anteny podłączone pod elektronikę. Pacjent staje między nadajnikiem a odbiornikiem i przepuszczamy przez niego te niskoenergetyczne fale. Patrzymy, ile promieniowania przeszło, ile się odbiło, ile zaabsorbowało. I na tej podstawie możemy określić, co jest w środku w płucach – powietrze czy płyn. Jeśli to drugie, to różnica w absorpcji promieniowania jest znacząca.