Wielu naszych menedżerów uważa, że społeczna odpowiedzialność biznesu, znana pod angielskim skrótem CSR, pod względem biznesowym jest bezużyteczna, a za to bardzo kosztowna. Dlatego gdy nadchodzą cięższe czasy, rezygnują z takich „nieproduktywnych” przedsięwzięć.
– Firmy, które pozbywają się działań CSR w ramach oszczędności i cięcia kosztów, potwierdzają, że nie traktują ich strategicznie, ale wyłącznie promocyjnie. Nie widzą w nich źródła innowacji przy tworzeniu nowych produktów czy usług – mówi Sebastain Straube, prezes Instytutu Odpowiedzialnego Biznesu.
Często też firmy mylą społeczną odpowiedzialność biznesu z działalnością charytatywną. – CSR to sposób zarabiania pieniędzy, a nie wydawania. Firmy traktują niekiedy działania CSR z przymrużeniem oka, bo wydaje im się, że to rodzaj filantropii – mówi Robert Sroka, ekspert ds. CSR w organizacji pracodawców Pracodawcy RP.
Ale mimo to społeczna odpowiedzialność biznesu zyskuje popularność. Na ostatnich targach dobrych praktyk CSR zorganizowanych w Warszawie przez Forum Odpowiedzialnego Biznesu zaprezentowano 28 różnorodnych przykładów takich działań wprowadzanych zarówno przez duże, jak Coca-Cola, IBM, Lotos, PGNiG, jak i małe kilkuosobowe zespoły.
– Łączymy świat biznesu ze światem potrzeb społecznych. Organizujemy szkolenia m.in. dotyczące CSR, z których dochód przeznaczany jest na pomoc dzieciom z domów dziecka – mówi Ewa Tyralik, z niewielkiej fundacji Bene Vobis, która stworzyła program „Korporacja z duszą”. Z kolei Lotos przedstawił program edukacyjno – ekologiczny związany z ochroną zagrożonych wyginięciem bałtyckich morświnów.